Budżet typowy i nietypowy

28-01-2016, 22:00

Procedowany i niedokończony przez Sejm w nocy budżet na 2016 r. w stosunku do tych z minionych lat jest i typowy, i nietypowy.

Teoretycznie to najważniejsza ustawa, jedyna doprecyzowana proceduralnie w Konstytucji RP. Trzecie czytanie i głosowanie odbywa się nie z marszu, lecz na następnym posiedzeniu Sejmu. Ten rozbrajający swoją naiwnością przepis od lat wypaczają kolejne ekipy trzymające władzę, albowiem przerwa między odrębnymi posiedzeniami trwa kilka godzin, a czasem zaledwie minuty, jak wczoraj. Typowość budżetu polega na tym, że po uchwaleniu większość rządowa zawsze uważa, iż to „dobry dzień dla Polski”, a opozycja wiesza na ustawie psy. Inną typowością jest uwzględnianie przez Sejm bardzo niewielu zgłaszanych przez posłów poprawek. W budżecie 2016 takim kuriozum, mającym polityczne błogosławieństwo prezesa Jarosława Kaczyńskiego, stała się propozycja zabrania 20 mln zł z teatrów i przyznania tej kwoty szkole Tadeusza Rydzyka w Toruniu – na szczęście w ostatniej chwili wycofana.

 Największa nietypowość ustawy budżetowej na 2016 r. wynika natomiast z tempa jej procedowania. Na styku kadencji przy zmianie władzy zawsze występuje problem dziedziczenia i korygowania przez nową ekipę projektu poprzedników. Ale jeszcze się nie zdarzyło, by nawet w roku zmiany rządu projekt budżetu wpływał do Sejmu dopiero… 22 grudnia. Dlatego ustawa zostanie ukończona dopiero w lutym. Na szczęście od 1 stycznia państwo prowadzi gospodarkę finansową na podstawie wspomnianego projektu. Największą ułomnością budżetu 2016 jest jednak jego niepewność. Po stronie dochodowej wiele pozycji jest tak iluzorycznych, że rząd z góry zakłada nowelizację ustawy w trakcie roku, może nawet niejednokrotną. Deficyt w wysokości 54,7 mld zł będzie trudny do utrzymania, albowiem dochody zostały przeszacowane.

Przede wszystkim pozycja VAT, albowiem rząd nie przedstawił na razie żadnych realnych pomysłów uszczelnienia tego podatku. Było to równie chwytliwe co puste hasło kampanii wyborczej. Szczególnym przykładem iluzoryczności budżetu jest finansowanie programu „Rodzina 500 plus”. Projekt tej ustawy zaakceptował wczoraj Stały Komitet Rady Ministrów, a 2 lutego przyjmie już ostatecznie rząd. Stało się to mimo braku pozytywnej opinii Ministerstwa Finansów, które stwierdziło „znaczący wzrost wydatków budżetu państwa”. Minister Paweł Szałamacha nie ukrywa, że komitet oddalił ważne uwagi jego resortu, dotyczące np. prowizji dla gmin, która ma sfinansować wdrożenie przez samorząd rządowego programu.

Trochę odwrotne zjawisko dotyczy ustawy od sprzedaży detalicznej. Dochody z niej także zostały już wliczone do budżetu 2016 na podstawie projektu przygotowanego w resorcie finansów, który dopiero stanie na Radzie Ministrów. Już we wczorajszym komentarzu odnosiłem się do kuriozalnego resortowego pomysłu nadzwyczajnego opodatkowana handlu w weekendy, w tym zwłaszcza w… soboty. Jest on tak szokujący, że wzbudza niechęć nawet zaskoczonych szeregowych posłów PiS. Ale wiele wskazuje, że jednak przejdzie — silnym argumentem będzie właśnie uchwalenie budżetu...

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Budżet typowy i nietypowy