„Przyjdzie taki dzień, kiedy nam się uda, i będziemy mieli w Warszawie Budapeszt” — tak po przegranych wyborach mówił Jarosław Kaczyński.
![WBREW TRENDOWI:
Od wielu lat giełdy w Europie się konsolidują, przekonane, że przetrwają tylko największe. Ludwik Sobolewski uważa, że w naszym regionie jest miejsce na więcej niż jeden mocny ośrodek.
[FOT. ARC]
WBREW TRENDOWI:
Od wielu lat giełdy w Europie się konsolidują, przekonane, że przetrwają tylko największe. Ludwik Sobolewski uważa, że w naszym regionie jest miejsce na więcej niż jeden mocny ośrodek.
[FOT. ARC]](http://images.pb.pl/filtered/a5d1583a-651e-4763-a018-66809eb1e851/b12e58ae-d6b7-501c-a176-aa2b3426602a_w_830.jpg)
Włodarze rumuńskiego rynku kapitałowego widzą to zapewne nieco inaczej „Przyjdzie taki dzień, kiedy nam się uda, i będziemy mieli w Bukareszcie Warszawę”. Nie ukrywają bowiem, że warszawska giełda jest dla nich wzorem, do którego chcą dorównać. By cel zrealizować, zatrudnili jednego z autorów warszawskiego sukcesu — Ludwika Sobolewskiego.
Były prezes Giełdy Papierów Wartościowych (GPW) wczoraj, po niespełna półtoramiesięcznym oczekiwaniu, został zatwierdzony przez rumuński odpowiednik Komisji Nadzoru Finansowego. Jaki ma pomysł na rozwój rynku, który na razie — w porównaniu z Warszawą — jest mikrusem?
— Moim celem jest, by w ciągu dwóch-trzech lat w Europie Wschodniej liczyły się dwa rynki: Warszawa i Bukareszt, bo Wiedeń klasyfikuję nieco inaczej. Na razie Bukareszt jest dużo mniejszy, ale gdy zostawałem szefem GPW, to też była to lokalna giełda, którą niewielu zagranicznych inwestorówsię interesowało. Jest dużo do zrobienia, ale jestem przekonany, że w naszym regionie musi być więcej niż jeden interesujący punkt dla inwestorów — mówi Ludwik Sobolewski, prezes Bursei de Valori Bucuresti.
Celem nowego szefa giełdy w Bukareszcie jest, by tamtejszy rynek stał się rynkiem docelowym dla spółek nie tylko rumuńskich.
— Zajmiemy się południową częścią naszego regionu, nie tylko Rumunią, ale też Bułgarią i mniejszymi krajami bałkańskimi. Bukareszt ma być dla nich rynkiem. Mamy też potężnego sąsiada — Istambuł — mówi Ludwik Sobolewski. Do niedawna przedstawiciele rumuńskiego rządu nie ukrywali, że bardzo podoba im się polski model prywatyzacji przez giełdę, i zapowiadali pójście tą samą drogą.
— Ten plan jest aktualny i na pewno będzie motorem rozwoju rynku w Bukareszcie — mówi Ludwik Sobolewski. Według zapowiedzi, jeszcze w tym roku mają być przeprowadzone oferty spółek energetycznych i paliwowych: Nuclearelectrica, Romgaz, Electrica o łącznej wartości ok. 430 mln EUR (1,8 mld zł).
Giełda w Bukareszcie jest notowana na tamtejszej giełdzie, zgodnie z prawem żaden akcjonariusz nie może mieć więcej niż 5 proc. głosów na walnym.