Miejscowość Bjala w północno-wschodniej Bułgarii nie jest wielkim kurortem turystycznym. Jednak ostatnio zasłynęła jako lokalizacja projektu pracowni Foster + Partners o nazwie Black Sea Garden, czyli Ogrody Morza Czarnego. Na 219 ha ma powstać pięć ekskluzywnych osiedli dla ok. 15 tys. mieszkańców, a wartość inwestycji to 1 mld EUR.
Choć ma to być nowoczesna inwestycja oparta o zasady ochrony środowiska, projekt natrafił na zdecydowany opór bułgarskich ekologów, których zdaniem zagraża on florze i faunie na tym odcinku wybrzeża. Przypominają oni również, że teren ten znajduje się pod ochroną na mocy programu UE Natura 2000.
Problem polega na tym, że rząd bułgarski nie ustanowił żadnego prawa chroniącego linię brzegową i w związku z tym trudno znaleźć w tym kraju choćby kawałek wybrzeża, który nie byłby zajęty przez budynki przeznaczone dla wczasowiczów. W rezultacie rodowici mieszkańcy nadmorskich miejscowości często nie mają dostępu do plaż, których pilnują ochroniarze.
"The Guardian" podaje, iż w notatce dla prasy biuro Foster + Partners podkreśliło ekologiczny charakter inwestycji. Pięć osiedli ma stanowić „integralną część naturalnego krajobrazu, zachowując większość terenu w nienaruszonej postaci”.
Miłośnicy przyrody i osoby przyjeżdżające w te strony od lat nie zgadzają się z tą opinią. Uważają, iż Norman Foster popełnia ogromny błąd, planując tak ogromną inwestycję na ostatnich terenach zielonych nad bułgarskim morzem. Ich zdaniem trudno nazwać ekologicznym przedsięwzięcie, które ma wyrządzić szkodę lokalnym ekosystemom.
Foster jeszcze nie odwiedził tych terenów. Jednak, jak twierdzi Gieorgi Staniszew, szef partnerującego brytyjskiemu architektowi biura w Bułgarii i jednocześnie brat tamtejszego premiera, inwestycja jest bez zarzutu zarówno pod względem etycznym, jak i prawnym.
Nie zanosi się jednak na to, aby przekonało to ekologów. Planują oni demonstracje w stolicy, jak również koncerty i obóz protestacyjny na samej plaży, gdyż, jak twierdzą, nie zamierzają się poddać bez walki.