Burza w szklance... No właśnie, czego?

Wiktor Krzyżanowski
opublikowano: 2003-02-26 00:00

Wicepremier Kołodko zaprzecza, że rząd rozważa wprowadzenie 50-proc. stawki PIT, podwyższenie wieku emerytalnego kobiet oraz zmniejszenie udziału samorządów w podatkach dochodowych.

Nie milkną komentarze po poniedziałkowym, nieoficjalnym posiedzeniu rządu, na którym Grzegorz Kołodko, wicepremier i minister finansów, przedstawił swój program reformy finansów publicznych. Program Naprawy Finansów Rzeczypospolitej — bo tak zatytułowano projekt — owiany jest jednak tajemnicą. A rzecznik rządu zastrzega, że jakiekolwiek wypowiedzi na ten temat nie mogą być traktowane jako oficjalne stanowisko gabinetu Leszka Millera. Przynajmniej do połowy marca.

Media tymczasem prześcigają się w wyciąganiu na światło dzienne kolejnych szczegółów projektu, który składa się z trzynastu głównych części. Propozycje Grzegorza Kołodki dotyczyć mają m.in.:

- zmian podatkowych, głównie wprowadzenia czterostopniowej skali ze stawkami 0, 17, 28 i 38 proc.

- ewentualnego wprowadzenia 50-proc. podatku dla najbogatszych

- likwidacji wszystkich ulg podatkowych

- podwyższenia opodatkowania dywidendy z jednoczesnym obniżeniem stawki PIT

- zmian struktury subwencji dla samorządu

- ograniczenia liczby powiatów

- wykorzystania rezerwy rewaluacyjnej

- ograniczenia tzw. środków specjalnych resortów

- likwidacji funduszy celowych

- reformy Kasy Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego

- podwyższenia wieku emerytalnego kobiet do 65 lat.

To jednak tylko spekulacje. Sam Grzegorz Kołodko mówi niewiele.

— Program, który przygotowujemy, ma zorganizować lepiej nasze finanse publiczne. To oznacza nie tylko wzmacnianie tej dolnej półki, gdzie są samorządy, a więc pieniądze na szczeblu gmin czy województw samorządowych, ale i nasze, na szczeblu państwa — powiedział wicepremier we wczorajszym wywiadzie dla TVP.

Ponownie zaprzeczył informacjom o wprowadzenia stawki w wysokości 50 proc.

— Nie ma takiego pomysłu. Zmierzamy w kierunku próby obniżenia stawek podatkowych, pod warunkiem że uda się to powiązać z eliminacją niepotrzebnych ulg i zwolnień i z uproszczeniem systemu podatkowego — powiedział Grzegorz Kołodko.

Minister finansów dodał także, że zmiany na pewno nie obejmą podwyższenia wieku emerytalnego kobiet oraz zmniejszenia udziału samorządów w podatkach dochodowych.

Tylko nie 50 proc.!

Marian Ber

prezes Technologie Buczek

- Dobrym rozwiązaniem byłoby wprowadzenie podatku liniowego, choć — by było to możliwe i dało pozytywne efekty, konieczna jest kompleksowa reforma finansów. Jeśli natomiast chodzi o 50-proc. stawkę dla najlepiej zarabiających, to posłużę się pewnym przykładem. Kiedyś góral wiózł mnie wozem do Morskiego Oka i kiedy koniowi za ciężko było ciągnąć wóz pod górę, to z niego zszedł. Ta propozycja to coś przeciwnego: na wóz próbuje się wsadzić jeszcze dwie osoby, a później wszyscy będą dziwić się, że kobyła zdechła.

Wiesław Podkański

prezes Axel Springer Polska

- Trudno powiedzieć, czy obniżenie progów podatkowych o 2 proc. byłoby wystarczającym zadośćuczynieniem za likwidację ulg podatkowych. To trzeba byłoby policzyć. Niepokoi mnie natomiast propozycja PSL wprowadzenia 50- -proc. progu podatkowego. Moim zdaniem, najzamożniejsi podatnicy i tak uniknęliby płacenia wysokich obciążeń. Renomowani doradcy podatkowi znają sposoby na ominiecie wysokich progów.

Przemysław Chabowski

prezes Morlin

- Lepsza obniżka o 2 proc. niż żadna. Sądzę jednak, że minister Kołodko tak naprawdę nie ma intencji ożywienia gospodarki dzięki zmniejszeniu obciążeń podatkowych, a jego decyzje spowodowane są jedynie coraz większym naciskiem ze strony ekspertów. Ulgi warto znieść, ale przy jednoczesnym obniżeniu stawek podatkowych o co najmniej 5 proc. A co do możliwej stawki 50-proc. — pomysł ten utwierdza mnie w przekonaniu, że forsujące go Polskie Stronnictwo Ludowe należałoby zdelegalizować.

Marcin Górzyński

prezes firmy deweloperskiej Aquila Park

- Rozumiem, że stawki 28 i 38 proc. to wyjściowa propozycja do dyskusji nad poziomem obciążeń fiskalnych. Nie da się ukryć, że to za mało — zwłaszcza przy likwidacji reszty ulg. Moim zdaniem, najlepszym rozwiązaniem byłby podatek liniowy na poziomie 13-15 proc. Oczywiście wyobrażam sobie, że tak szybko do niego nie dojdziemy. Stąd możliwe byłoby wprowadzenie w okresie przejściowym dwóch — zamiast trzech — stawek podatkowych. Nie wyobrażam sobie natomiast wprowadzenia 50 proc. PIT. To byłaby forma odbierania pieniędzy tym osobom, które mogą najwięcej inwestować.

Paweł Ciesielski

prezes JTT Computer

- Jestem za obniżeniem podatków i kosztów obsługi podatkowej państwa. Wprowadzenie 50- -proc. stawki podatkowej to kompletna bzdura i hasło, które nic nie zmieni, gdyż z założenia taką stawkę mieliby płacić ludzie najbardziej twórczy, którzy i tak znaleźliby sposób na uniknięcie takich opłat poprzez ulgi czy inne instrumenty. Chyba że wprowadzimy podatek liniowy i każdemu każemy płacić 50 proc. bez żadnych ulg. A może od razu wprowadźmy 100 proc. podatku, żeby utrzymać nasz chory system?

Jerzy Starak

prezes Spectra Holding

- Dla zagranicznych przesiębiorców decydujących o umiejscowieniu nowej fabryki, która najczęściej i tak ma zasięg międzynarodowy, 50-proc. PIT będzie kolejnym elementem zniechęcającym do naszego kraju. Oni biorą pod uwagę dwa czynniki: podatek CIT i koszty osobowe. Takie zmiany mogą podrożyć koszty zatrudniania kadry. Jestem także za obniżaniem podatku dla firm, bo wysoka stawka powoduje mniejszy dopływ pieniądza na rynek, co powoduje brak przyspieszenia krajowego rynku.

Mariusz Walkiewicz

wiceprezes Polskich Mediów

- Sam pomysł obniżenia podatków i likwidacji ulg podatkowych jest dobry, bo obowiązujące przepisy podatkowe są niejasne. Nawet resort finansów nie zawsze jednoznacznie je interpretuje. Tyle tylko że nie wiadomo, czy minister chce likwidować wszystkie ulgi.