Burze omijają niszę dla pudełek

Kamil Kosiński
opublikowano: 2007-04-23 00:00

Segment aplikacji pudełkowych to chyba najspokojniejsza strefa IT. W tej branży brak wiodących trendów, nie ma jednak zastoju.

W 2006 r. Asseco Poland przejęła 96 proc. udziałów w produkującej system ERP spółce Softlab i 70 proc. udziałów w wyspecjalizowanej w aplikacjach pudełkowych firmie Wa-Pro. Nieco później dokupiła niemal 30 proc. Safo, lubelskiego producenta systemu ERP przeznaczonego dla większych przedsiębiorstw niż aplikacja Softlabu. Na bazie tych nabytków, Asseco chce zbudować ofertę software’ową dla firm różnej wielkości.

— Dążymy do tego, by obsługiwać rynek kompleksowo, od mikrofirm, poprzez przedsiębiorstwa średniej wielkości, po duże. Pracujemy nad tym, by wraz z rozwojem biznesu klienci Wa-Pro mogli bez problemu migrować na system Softlabu. Chcemy stworzyć standardowe oprogramowanie biznesowe dla firm różnej wielkości, funkcjonujące nie tylko w Polsce, ale też w innych krajach — mówi Katarzyna Drewnowska, dyrektor działu PR i marketingu Asseco Poland.

Ospała konsolidacja

Przychody z aplikacji pudełkowych oferowanych przez Wa-Pro to margines działalności Asseco. Specyfika tych produktów sprawia, że Asseco nie zarobi na usługach wdrożeniowych. Nie jest jednak pierwszym dużym integratorem, który dokonał tego typu akwizycji. Kilka lat temu programy z rodziny Optima znalazły się w portfolio spółki Comarch. Był to efekt uboczny próby przejęcia systemu ERP o nazwie XL, którego producent wytwarzał także aplikacje dla najmniejszych firm. Chcąc podkreślić swoje zainteresowanie rynkiem większych przedsiębiorstw, czołowy dostawca rozwiązań informatycznych dla firm i instytucji z sektora korporacyjnego Matrix.pl wykonał ruch odwrotny i sprzedał, będącą w firmie od początku jej istnienia, linię biznesową Symfonia.

— Stosunek dużych integratorów do aplikacji pudełkowych jest różny, ale praktycznie każdy znajduje własną drogę, i na razie każdy z tych modeli się sprawdza — komentuje Andrzej Dyżewski, właściciel firmy analityczno-badawczej DiS.

Zwraca także uwagę na zjawiska zachodzące poza ścisłą czołówką dostawców aplikacji pudełkowych.

— Liczba producentów tego typu oprogramowania maleje. Nie dochodzi jednak do przejęć, bo aby kupić choćby niewielkiego konkurenta, trzeba mieć odłożony na ten cel kapitał. Firmy, które jeszcze 2-3 lata temu były widoczne z własnymi produktami, przestawiają się po prostu na dystrybucję aplikacji programów rynkowych liderów — twierdzi Andrzej Dyżewski.

Trudno jednak mówić o wielkiej konsolidacji. W tym segmencie panuje wielkie rozdrobnienie i zdobywca 5 proc. udziałów w rynku może czuć się znaczącym graczem.

DOS już wypadł z gry

Zdaniem Andrzeja Dyżewskiego, sektor jako całość w zasadzie nie wprowadza nowych typów oprogramowania. Ulepsza charakterystyczne dla niego dotychczasowe produkty, uzupełniając je głównie o funkcje internetowe.

— Wprowadziliśmy na rynek program stanowiący uzupełnienie aplikacji do obsługi sprzedaży, który stwarza możliwość uruchomienia sklepu internetowego. W ciągu miesiąca sprzedaliśmy 300 licencji tego produktu — mówi Tomasz Sokołowski, dyrektor ds. marketingu w firmie InsERT.

Podkreśla, że rynek zdominowały już programy dla systemu operacyjnego Windows.

— Aplikacje dla systemu DOS ciągle sprzedajemy, ale stanowią one tylko 5-7 proc. naszych przychodów — zaznacza Tomasz Sokołowski.

To bardzo istotne, bo choć producenci aplikacji pudełkowych dość dawno wprowadzili do sprzedaży wersje swoich produktów dla systemu Windows, przez długi czas zainteresowanie nimi było nikłe, a gdy w końcu wzrosło, programy dla DOS wciąż stanowiły kilkadziesiąt procent rynku. Wynikało to zarówno z przyzwyczajeń użytkowników i mniejszych wymagań sprzętowych, jak i tego, że aplikacje dla systemu operacyjnego DOS były nierzadko bardziej rozbudowane od swoich odpowiedników na platformę Windows. n

Nazwa od opakowania

Aplikacje dla najmniejszych firm to z reguły programy służące do obsługi sektorów sprzedaży, magazynowego i finansowo-księgowego. Nie mają swojej nazwy rodzajowej, ale od sposobu dystrybucji utarło się określenie aplikacje pudełkowe. Programy tego typu można kupić w zwykłych sklepach komputerowych. Nabywca dostaje pudełko, wyjmuje z niego CD-ROM i sam instaluje program. Producenci tych programów nie oferują osobnego serwisu posprzedażnego, udostępniają telefoniczne infolinie, ale w przeciwieństwie do producentów systemów ERP nie mają konsultantów gotowych przyjechać do klienta. Konsultanci pracują w firmach partnerskich, ale ich praca to usługa niezależna od oferty producentów oprogramowania.