Nieważka Ważka do Wielkopolski przyjedzie ciężarówką z logo zakładów mięsnych, choć jej kapitanem jest właścicielka firmy dziewiarskiej z Płocka. Sky Shark odpoczywa na działce u teścia, czeka na słońce. Wtedy trójka referentów ds. faktur z Fiata zacznie go dopieszczać. Bush Lordz o zwycięstwo powalczy kijami w wersji turbo. Pterolotnia, wedle obietnic konstruktorów-biznesmenów, zostanie pokryta prawdziwą skórą pterozaura. W konkursach lotów organizowanych przez Red Bulla startują politycy, lekarze jak i pracownicy fabryki proszku do prania. Zawsze było pełno młodych. Jak już trochę podrośli, pozakładali firmy, zostali menedżerami, to i tak nie wyleczyli się ze spadania z sześciometrowej rampy.
— Praca wcale nie jest nudna. Jesteśmy prawie jak księgowi, a prawie robi różnicę. Dużo stresu, bieganiny. I tak sobie siedzimy we trzech, biurko w biurko. Więc nam się wzięło na latanie. Żeby się odstresować — wyjaśnia Paweł Rączka, kapitan ekipy Sky Shark.
Mięso ma transport
Pracują dla Fiata, w Bielsku-Białej. Obsługują
faktury z Włoch, kiedy ich Podniebny Rekin wyleguje się na działce. Wstępny
projekt pokazuje rozwartą paszczę morskiego potwora z wystającymi nogami. Czyżby
to kończyny nieszczęsnego pilota?
— Szczęki się nie zacisną. Poza tym nogi będą ze styropianu, bo pilot ma cykora — śmieje się Paweł Rączka.
Dla oblatywacza zbudowali specjalną klatkę, głównie z listew sosnowych, najtańszego i najpewniejszego materiału. Rekin raczej nie poleci, ma za to robić wrażenie na sędziach.
— Ekonomistom trudno zbudować coś latającego. Nieco tam liznąłem z budowy skrzydła i aerodynamiki, ale nie oszukujmy się: jeśli pilot fiknie koziołka, to się nie zdziwię — zdradza szef zespołu Sky Shark.
Nazwa i koncepcja wpadła szybko, bo i czasu było mało. W telewizji akurat dawali coś o rekinach. Nie ma mowy o takich zbiegach okoliczności w przypadku Nieważkiej Ważki. Szefowa zespołu od trzech lat przechowuje model w halach na płockim Kostrogaju. Mieli wystartować w zawodach lotów w 2005 r. we Wrocławiu, ale imprezę odwołano z powodu wysokiego stanu Odry. Płockie tradycje to zakłady mięsne, petrochemia, no i dziewiarstwo. Tatiana Boguś postawiła na odzieżówkę. W zakładach mięsnych, jako marketingowiec, pracuje Marcin Lipiński. Załatwił u szefa transport. Choć nie jest najlżejszy z ekipy, będzie pilotem.
— Tak mu się oczka świecą na myśl o lataniu. Jak w reklamie: uśmiech dziecka: bezcenny — przyznaje Tatiana Boguś.
Marcin Lipiński nie liczy tylko na efekt. Ma trochę doświadczenia w lataniu i w konstrukcji machin powietrznych. Parę lat temu w Krakowie zadebiutował jako Zegar z Kukułką.
— Nieważka Ważka nawiązuje do przedwojennych projektów szybowców Wrona, Komar czy Salamandra — przekonuje Marcin Lipiński.
Styropian wycinali laserowo oraz podłączonym do prądu drutem. Na to folia termokurczliwa, trochę listew i założenie, że poleci. Jak większość zatopionych w pracę i biznes ekip, cacko sztukują wieczorami. Czasem więcej jest z tego grillowania i popijania trunków, jednak skrzydło wygląda całkiem profesjonalnie, choć najpewniej jest jednorazowe.
Podglądanie w zoo
W tym roku do finału w Poznaniu chciały się dostać
tłumy. Zakwalifikowano 46 drużyn, projektów przysłanych do Red Bulla było prawie
dziesięć razy więcej. Loty — owszem, produkt marketingowy. Wszędzie logo i nazwa
napoju. Ale też świetna zabawa, tak jak igrzyska olimpijskie to nie tylko
Coca-Cola. Gdyby wpadli na to marketingowcy soczku marchewkowego czy piwa,
pewnie też by chwyciło. Są więc: Bociek Nadzieja Dziewic, Wesoła i Zdrowa
Latająca Krowa, Komisja Śledcza czy Latający Stadion Narodowy Model Euro 2100.
No i dziesiątki tysięcy kibiców.
— Jesteśmy ambitni: nasz pojazd, być może latający, obleczemy w skórę pterozaura — zaczyna rozmowę Marcin Andrikopulos.
Do końca nie wiadomo, co mówi serio, co żartem. Pewnie gdybym szukał usług wodno-kanalizacyjnych, szef zespołu Pterolotni byłby poważny. W końcu, jako właściciel takiej firmy pojedzie na Maltę. A tak, jest głównie o zabawie.
— Liczę na moje doświadczenie, obmyślamy szczegóły strategii, adrenalina będzie — zapewnia.
Reszta ekipy to rodzina, szef firmy budowlanej i menedżer w dużym sklepie odzieżowym. Andrikopulos ma greckie korzenie, stąd też pewnie temperament odpowiedni na skoki i loty.
— Nie zapominajmy, że pracowałem niegdyś w zoo, podglądnąłem co trzeba.
Struganie z bomby
Pterozaury były królami przestworzy przez jakieś
150 mln lat. Rozpiętość skrzydeł niektórych biła na głowę myśliwce F-16.
Pterolotnia będzie nieco mniejsza, od skrzydła do skrzydła z pięć metrów.
— My aż takich lotnych właściwości nie mamy, byleby sobie krzywdy nie zrobić — zaznacza Piotr Czubkowski.
Na co dzień szanowany lekarz pediatria, specjalizujący się w opiece nad pacjentami po przeszczepach wątroby. Wiecznie zalatany, zabiegany. Podobnie jak kolejny z czwórki tworzącej Bush Lordza, czyli Cezary Cyran. Ten prowadzi Galerię Tonów, miejsce, gdzie można do samochodu zamontować wypasiony sprzęt audio i wideo. Ostatnio trafiło się i nowiutkie porsche do podrasowania. Bush Lordz ma być jednak hołdem dla włosko-polskich osiągnięć motoryzacyjnych. Maluch na skrzydłach. A wszystko przez turbogolfa.
— Grywamy w tę odmianę golfa. Miejsca to stare fabryki, forty czy wieżowce. I tak, zniechęceni wycieczką 12 pięter w dół po piłeczki, postanowiliśmy stworzyć pojazd latający, zbierający piłki — wyjaśnia Piotr Czubkowski.
Może w ten sposób troszkę podśmiewają się ze snobistycznego golfowego driving range’u w Królewskim Klubie Golfowym na warszawskim Wilanowie. Na parkingu stoją lexusy i saaby, wszyscy obnoszą się w polo od Versace, zza drzew przeziera siedziba Jana III Sobieskiego, a tu piłki zbiera biały maluch. Może przyda się diagnoza: turbogolf uzależnia. Piotr Czubkowski z drużyną nieograniczają się do Polski. W dżungli w Laosie uczyli robić miejscowych kije z resztek po amerykańskich pociskach, na afrykańskich pustyniach tubylcy strugali sprzęt z drewna.
— Można też popłynąć statkiem po Wiśle i obstrzeliwać cele na brzegu. Superpartię rozegraliśmy ostatnio w starej szkole w Portugalii — nakręca się lekarz pediatra.
Do Bush Lordza pakuje się z dmuchanym fotelem. Kij też powinien się
zmieścić.
