Przewoźnikom wykorzystującym do europejskich przewozów auta dostawcze o dmc od 2,5 t został nieco ponad miesiąc na spełnienie nowych wymogów administracyjnych. Warto pamiętać, że wyznaczona na 2,5 t dmc granica dotyczy nie tylko pojedynczego auta, ale również zespołu pojazdów.
Nowe przepisy wynikają ze zmiany Ustawy o transporcie drogowym i pakietu mobilności.
Obowiązek posiadania licencji na przewozy autami o dmc powyżej 2,5 t dotyczy tylko tych, którzy wykonują nimi zarobkowy międzynarodowy przewóz rzeczy. O zezwolenia i licencję nie muszą się ubiegać firmy realizujące autami dostawczymi: krajowy i międzynarodowy przewóz osób, krajowy przewóz rzeczy oraz międzynarodowy przewóz rzeczy, o ile jest on wykonywany wyłącznie na potrzeby własne.

Droga do licencji
Firmy transportowe, które posiadają już licencję wspólnotową dla dużych pojazdów, ale wykonują zarobkowe przewozy międzynarodowe również mniejszymi autami, muszą dokonać zgłoszenia takiego pojazdu oraz wystąpić o wypis z licencji wspólnotowej.
— Aby uzyskać wypis, niezbędne są dowody, poświadczające spełnienie wymogu zabezpieczenia finansowego na każdy pojazd. W przypadku, gdy przewoźnik posiada już wypisy na inne pojazdy, to kwota zabezpieczenia na pojazd o dmc 2,5–3,5 t wynosi 900 EUR — mówi Mateusz Włoch, ekspert Grupy Inelo, dodając, że kierowcy, którzy nie są obywatelami UE, muszą dodatkowo uzyskać świadectwo kierowcy wydawane na podstawie badań zdrowotnych oraz psychologicznych.
Firma transportowa wykonująca zarobkowe przewozy międzynarodowe wyłącznie pojazdami bądź zespołami pojazdów od 2,5 do 3,5 tony, która nie posiada jeszcze licencji wspólnotowej, musi uzyskanie zezwolenia na wykonywanie zawodu przewoźnika drogowego (opłata wynosi 1 tys. zł).
Firma musi też posiadać stałą ( i rzeczywistą) siedzibę i odpowiednią liczbę miejsc parkingowych, która odpowiada przynajmniej jednej trzeciej liczby pojazdów zgłoszonych przez przewoźnika przy ubieganiu się o zezwolenie na wykonywanie zawodu przewoźnika drogowego.
— Ponadto przewozy muszą być organizowane w taki sposób, żeby pojazdy wracały do bazy w kraju siedziby co najmniej raz na 8 tygodni, a lokale firmy muszą mieć dostęp do oryginalnych dokumentów dotyczących jej głównej działalności — przypomina Mateusz Włoch.
Co więcej, przewoźnik musi posiadać tzw. dobrą reputację oraz być zabezpieczony finansowo. Osoba spełniająca wymóg dobrej reputacji nie może być skazana za poważne przestępstwa, nie mogą też ciążyć na niej sankcje za poważne naruszenia, w szczególności przepisów wspólnotowych związanych z transportem drogowym. Wartość zabezpieczenia finansowego na każdy pojazd wynosi 1,8 tys. EUR za pierwszy i po 900 EUR za każdy następny.
Uzyskanie licencji będzie wymagało także wyznaczenia osoby zarządzającej transportem. Musi ona posiadać certyfikat kompetencji zawodowych (dokument uzyskuje się po zdaniu egzaminu — jego koszt to 800 zł).
Do działalności niezbędne jest też uzyskanie licencji oraz wypisów na każdy pojazd. Opłata za udzielenie licencji dotyczącej międzynarodowego zarobkowego przewozu drogowego rzeczy na okres pięciu lat wynosi 4 tys. zł plus 400 zł za każdy wypis. Na dłuższy okres — do 10 lat — wynosi 8 tys. zł plus 880 zł za każdy wypis.
Szacuje się, że międzynarodowy transport rzeczy realizuje od 80 do nawet 100 tys. aut dostawczych należących do polskich przewoźników.
Kolejne zmiany
Przewoźnik, który będzie wykonywał międzynarodowy przewóz rzeczy autem dostawczym bez wymaganego zezwolenia lub licencji, popełni naruszenie, które jest zagrożone karą nawet 12 tys. zł.
Nie są to ostatnie zmiany, które czekają tę kategorię przewoźników. W lipcu 2026 r. obowiązkowe stanie się korzystanie z tachografów. Kierowcy będą musieli rejestrować czas pracy i przestrzegać norm dotyczących czasu jazdy i odpoczynków.