Przez rynek przetacza się kolejna fala buy-backów. Część spółek już skupuje własne akcje, inne dopiero poproszą akcjonariuszy o zgodę. Są wśród nich firmy, które — jak tonący brzytwy — chwytają się dostępnych metod poprawy wyceny spółki, pokazując jednocześnie rozczarowujące wyniki kwartalne.
Rynek już nie wierzy
Na szczycie ubiegłorocznej hossy
giełdowe spółki chętnie dodatkowo podbijały wyceny, ogłaszając plany taniej
emisji z prawem poboru. Modne były też splity, a teraz przyszedł czas na skupy
akcji. O ile jednak — przy dobrych nastrojach — emisje czy podziały akcji
wywoływały zwykle wzrosty, o tyle buy-backi nie powodują już tak żywej reakcji
kursu.
Na informacje o planowanym skupie (w formie wezwania) kurs Pekaesu zareagował w środę niewielkim spadkiem. Dzień wcześniej taniały walory Alchemii, której zarząd w porządku obrad najbliższego walnego umieścił punkt o skupie. Wcześniej to samo zrobiła inna spółka ze stajni Romana Karkosika — Impexmetal. Kurs zareagował niewielkim wzrostem, ale niemal natychmiast zaczął się osuwać. Słabe wyniki kwartalne, które opublikowała później spółka, ostatecznie pozbawiły inwestorów złudzeń. Pojawiły się głosy, że wydawanie pieniędzy na własne akcje to kiepski pomysł.
Na otarcie łez
Złe wrażenie po publikacji
rozczarowującego raportu kwartalnego próbowało też zatrzeć DGA. I w tym
przypadku zapowiedź buy-backu nie zahamowała wyprzedaży akcji.
— Jeśli w spółce dzieje się źle i ma słabe wyniki finansowe, zdecydowanie lepiej nie pozbywać się w ten sposób gotówki — mówi Piotr Cieślak, analityk Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych.
W podobnym tonie wypowiada się Adam Ruciński, doradca inwestycyjny z kancelarii Ruciński & Wspólnicy.
— Buy-back jest dla rynku sygnałem od zarządu, że w spółkę warto
zainwestować. Jeśli jednak idzie w parze z informacją o słabych wynikach
finansowych, pojawia się dysonans — tłumaczy doradca.
Wtedy rynek nie
reaguje wzrostami lub wręcz dalej przecenia walory spółki, ganiąc w ten sposób
nieudolny zarząd.
Nie zawsze się opłaca
Niektóre firmy — jak FAM czy Nowa
Gala — pokazały całkiem dobre raporty kwartalne, co z planowanym buy-backiem
ustabilizowało na jakiś czas notowania.
— Skup jest jednym z podręcznikowych narzędzi do poprawy wskaźników —
przyznaje Adam Ruciński.
Piotr Cieślak dodaje, że buy-back jest dobrą
decyzją, tylko jeśli spółka ma stabilną sytuację biznesową, nadmiar gotówki i
istotnie zaniżoną wycenę.
Jest jeszcze jedno ale: na skupowanie akcji nie powinny decydować się firmy o niskiej płynności — jak Elzab czy Farmacol (które właśnie się do tego szykują). Po pierwsze — bo płynność jeszcze się pogorszy, a po drugie — bo przepisy o obrocie stawiają takim spółkom wiele restrykcyjnych warunków, które mogą wręcz uniemożliwić skupowanie papierów z rynku.
Do grupy spółek skupujących własne akcje może dołączyć Agora. BZ WBK AIB AM,
który posiada ponad 18 proc. akcji spółki, zażądał, aby podczas najbliższego
walnego głosowana była odpowiednia uchwała.