BWR może jutro wrócić na warszawski parkiet
DB MA TERAZ ZAJĘCIE: Norbert Czypionka, członek zarządu Deutsche Bank Polska, wielokrotnie mówił, że Z BWR DB może wyciągnąć dla siebie korzyści. fot. G. KaweckiWszystko wskazuje na to, że krakowski Bank Współpracy Regionalnej powróci jutro, po czteromiesięcznej przerwie, na warszawski parkiet. Analitycy nie spodziewają się jednak rewelacji, chociaż jest grupa, która radzi uważniej przyjrzeć się zachowaniom kursu banku w najbliższym czasie. Z prostego powodu — praktycznie przesądzone jest połknięcie krakowskiej instytucji przez Deutsche Bank. Co będzie dalej — nadal można jedynie przypuszczać.
BANK Współpracy Regionalnej od 4 października 1999 roku ma zarządcę komisarycznego. KNB miała dosyć — akcjonariusze banku praktycznie nie mieli pojęcia, co się w instytucji dzieje. Wiadomo było tylko, że działo się źle. Bank przynosił straty, ale ich wielkość albo owiana była tajemnicą, albo była zamazana z powodu rozmaitych kruczków i sztuczek księgowych. Analitycy, którzy do tej pory nie interesowali się BWR-em, nagle zaczęli się instytucji uważnie przyglądać.
KRAKOWSKI bank kilkakrotnie próbował przekonywać inwestorów, jaki jest dobry i atrakcyjny dla potencjalnego inwestora. Raz po raz pojawiały się pogłoski o przejęciu go — najpierw przez Societe Generale (Francuzi ostro zaprzeczyli tym informacjom), później przez GE Capital Bank (który równie zdecydowanie takie informacje dementował).
BWR ZOSTAŁ ostatecznie kartą przetargową. Deutsche Bank, który na początku II połowy 1999 roku przyjął do wiadomości, że próby przejęcia BIG Banku Gdańskiego spełzną na niczym, postanowił wykorzystać upadający bank. Zrobił to w stylu tzw. powrotu do przeszłości, czyli obiecał przyjście na ratunek BWR-owi tylko po to, by zrobić wokół siebie dobrą atmosferę i ujarzmić przeciwników wejścia do BIG BG. Transakcja wiązana nie do końca się powiodła. Komisja Nadzoru Bankowego relatywnie szybko zgodziła się na przekroczenie przez DB 80 proc. głosów na WZA BWR, znacznie jednak zwlekała z wydaniem zgody na przekroczenie kolejnego progu zaangażowania DB w BIG BG. Na tyle długo, by Bogusław Kott, prezes warszawskiego banku, zdołał doprowadzić do sytuacji, kiedy przejęcie banku stało się nieopłacalne.
NIEMCY obejmą od 40 do 160 mln akcji nowej emisji. Kapitał akcyjny BWR dzieli się obecnie na 28,4 mln walorów.
BWR znajduje się w fatalnej kondycji finansowej. Po I półroczu 1999 bank miał prawie 11 mln zł straty netto (13,7 mln zł straty po I półroczu 1998).
W CZERWCU firma audytorska Deloitte & Touche, rewident BWR, podała, że ma poważne wątpliwości co do zdolności dalszego funkcjonowania banku. Wówczas współczynnik wypłacalności BWR wynosił 6,7 proc., znacznie poniżej wymaganego przez NBP poziomu 8 proc.
KNB zgodziła się, by BWR nie tworzył rezerwy na trwałą utratę wartości swoich akcji w zależnym BWR Real Banku o wartości 32,5 mln zł. Bank nie tworzył również rezerwy na pożyczkę pomocową z Bankowego Funduszu Gwarancyjnego wysokości 24,1 mln zł. Jednocześnie plan restrukturyzacji grupy był fikcją.
ZASTRZEŻENIA rewidenta dotyczyły również zaangażowania BWR SA w stosunku do klientów związanych z przemysłem wydobywczym i hutniczym oraz cukrowniczym, które wynosi 162,5 mln zł, co stanowi 31,1 proc. całego portfela kredytowego banku. BWR SA nie posiadał utworzonych pełnych rezerw celowych na należności od klientów z tych branż.
DEUTSCHE BANK czeka teraz mnóstwo pracy. Konieczna jest restrukturyzacja, łącznie z restrukturyzacją zatrudnienia. Jednak polegająca nie na zwalnianiu pracowników, ale na zmianie jakości pracy banku. Konieczne jest również rozbicie grupy, zwłaszcza konkretne decyzje, co zrobić z fatalnym jakościowo Real Bankiem i biurem maklerskim banku. To ostatnie będzie prawdopodobnie sprzedane lub połączone z Pro Capitalem, należącym do DB Polska.
NA WEJŚCIU DB do BWR skorzystają zapewne giełdowi spekulanci. Część obserwatorów jest skłonna przypuszczać, że kurs akcji banku (przynajmniej do chwili, kiedy znane będą wszystkie warunki przejęcia BWR przez niemieckiego inwestora) będzie rósł.