Chcemy utrzymać szybkie tempo rozwoju. Dlatego idziemy po pieniądze inwestorów — mówi Giorgio Pezzolato, wiceprezes North Coast.
„Puls Biznesu”: Waszą specjalnością są luksusowe włoskie marki. Czy North Coast to takie Ferrari w branży produktów spożywczych?
Giorgio Pezzolato: Raczej Maserati.
Po co idziecie na giełdę?
Chcemy zdobyć paliwo, by utrzymać tempo rozwoju na wysokim biegu. Chodzi też o to, by nasze logo było bardziej rozpoznawalne.
Skoro jest tak dobrze, to dlaczego sprzedajecie swoje akcje? Zaoferowana pula starych walorów (8 mln) jest większa od nowej emisji (7 mln).
Millennium DM, oferujący nasze akcje, jest zdania, że oferta powinna mieć wartość przynajmniej 50 mln zł, by zagwarantować zainteresowanie inwestorów. Chcemy też, by akcje spółki żyły na giełdzie. Powinny więc mieć odpowiednią płynność.
Wasza strategia polega na budowie filii — magazynów w największych miastach oraz własnej sieci delikatesów.
Chodzi nam o obecność we wszystkich kanałach dystrybucji i indywidualne podejście do każdego odbiorcy. Testowaliśmy to w filii krakowskiej, gdzie udało się znacznie zwiększyć obroty. Własne delikatesy to odpowiedź na rosnące zainteresowanie kuchnią włoską. Większość klientów nie wie, gdzie szukać potrzebnych produktów. To szansa dla nas.
Czy ktoś w branży rozwija już podobny model biznesu?
Nasz model wyspecjalizowanej hurtowni nie jest powszechny. Na pewno jesteśmy największym na rynku importerem markowych produktów z wyższej półki jakościowej i cenowej. Większość hurtowni ma bardzo szeroki asortyment, więc to nie jest nasza bezpośrednia konkurencja. Pierwsi wychodzimy na rynek z formułą sieci delikatesów, tzw. italian point w postaci małej gastronomii. Wiemy, że zasobniejsi w gotówkę klienci oczekują wyższego standardu obsługi.
Kiedy delikatesy będą rentowne?
Myślę, że po roku od otwarcia. Plany zakładają uruchomienie na razie pięciu placówek. Ryzyko inwestycji jest niskie. Poprawki można wprowadzać na bieżąco.
Jak będziecie tworzyć własną sieć?
Liczymy na pomoc dostawców, którzy uczestniczyli w organizowaniu takich sieci w innych krajach. Szkolimy we Włoszech pracowników. Zatrudnimy menedżerów z odpowiednim doświadczeniem, którzy będą odpowiadać za ten projekt.
Czy w związku z tym powiększycie zarząd? A może wydzielicie osobną spółkę do zarządzania siecią?
Zarząd pozostanie dwuosobowy. Menedżer w randze dyrektora będzie nadzorował projekt w ramach North Coast.
Spółka obecnie praktycznie nie ma aktywów trwałych.
Nie uważam, by o wartości firmy decydowała wartość aktywów trwałych. Dotychczasowy model dzierżawy magazynów wystarczał. Ale nasze wymagania rosną i trudno wynająć inne magazyny, które będą odpowiadały specyfice biznesu. Z giełdy chcemy zebrać pieniądze na kupno lub budowę regionalnych magazynów. Wtedy nasze aktywa trwałe wzrosną skokowo.
Macie tylko ustne umowy na wyłączność z dostawcami. To czynnik ryzyka.
To normalna praktyka we Włoszech. Współpracujemy w ten sposób od wielu lat. Nie widzę potrzeby zawierania umów pisemnych, bo one musiałyby uwzględniać warunki zakończenia współpracy, a my tego nie przewidujemy.
Szukacie nowych marek? Z którą wiążecie największe nadzieje?
Rozglądamy się za nowymi produktami. Uważamy, że hitem będzie kawa Illy.
Jak dbacie o ściąganie należności? To kluczowa sprawa dla każdej hurtowni.
Nigdy nie było z tym problemu. Na wszelki wypadek utrzymujemy rezerwę pieniężną.
Opublikowaliście prognozy na najbliższe trzy lata. To bardzo odważne.
Znamy swój biznes i nie obiecujemy gruszek na wierzbie. Utrzymamy 15-20-procentowe tempo wzrostu. Jestem również spokojny o poziom marży netto i rentowność.
Jak bardzo prognozy zależą od realizacji strategii?
Tę zależność oceniam na 60 proc. Bez planowanych inwestycji jesteśmy jak Maserati. Po inwestycjach możemy stać się Ferrari branży spożywczej.
Jakie będą wyniki I kwartału?
Zwiększyliśmy obroty o blisko 17 proc. Osiągnęlibyśmy o 2-3 pkt proc. więcej, gdyby Wielkanoc była w marcu. Odbijemy to sobie później.
Czy North Coast weźmie udział w konsolidacji rynku?
Gdyby się nadarzyła okazja przejęć, to czemu nie. Ale priorytetem jest rozwój organiczny.