Bydgoszcz przeciera szlak

Tadeusz Markiewicz
opublikowano: 2010-09-30 00:00

Gdzie znaleźć ponad miliard na nowe projekty? Bydgoszcz odpowiada: Bruksela plus obligacje przychodowe.

Miejska spółka wodno-kanalizacyjna zrealizowała pionierski projekt finansowania inwestycji

Gdzie znaleźć ponad miliard na nowe projekty? Bydgoszcz odpowiada: Bruksela plus obligacje przychodowe.

Uzyskaliśmy maksimum efektów za niską cenę — tak program finansowania gigantycznych inwestycji w infrastrukturę wodno-kanalizacyjną kwituje Stanisław Drzewiecki, prezes Miejskich Wodociągów i Kanalizacji w Bydgoszczy (MWiK). Szef komunalnej spółki już dziś może otwierać szampana, bo większość inwestycji ma za sobą. Jeszcze na przełomie XX i XXI wieku jego firmę czekało herkulesowe zadanie: 5 proc. bydgoszczan nie miało dostępu do wodociągu, a 12 proc. do kanalizacji. Kiedy władze spółki podliczyły wartość inwestycji, okazało się, że przekroczy miliard złotych. Gigantyczna kwota dla spółki, której roczne obroty sięgały 100 mln zł. Nie było mowy o dreptaniu w miejscu i inwestowaniu z zysków czy amortyzacji. Potrzebny był skok na głęboką wodę, która okazała się... bardzo przyjazna.

Sześć razy więcej...

Władze MWiK zaczęły szukać finansowania. Na początku w Europejskim Banku Odbudowy i Rozwoju, który udzielił spółce kredytu. To była tylko przygrywka do dużo większej operacji. Spółka wystartowała po pieniądze z unijnego Funduszu Spójności. Udało się. Zapisała po stronie wpływów ponad 131 mln EUR grantu. Do tego jednak był potrzebny wkład własny. I to niebagatelny! MWiK musiały się postarać o ponad 120 mln EUR.

— Potrzebowaliśmy sześć razy więcej pieniędzy, niż wynosiły nasze obroty, a nie było mowy o tak dużym wsparciu finansowym ze strony miasta —opowiada prezes Drzewiecki.

I wtedy narodził się pomysł emisji obligacji przychodowych — pierwszych w naszym kraju. Zabezpieczeniem dla obligatariuszy stały się przychody i majątek MWiK. Co ważne, dług spółki nie obciążał budżetu samorządu.

W szybkim tempie

— Koszty finansowania inwestycji musieliśmy przełożyć na taryfy dla odbiorców. Nie chcieliśmy przekroczyć poziomu 3-4 proc. tzw. dochodu rozporządzalnego mieszkańca. Okazało się, że dzięki emisji obligacji przychodowych utrzymamy je poniżej progu 3 proc. Inne instrumenty nie dawały nam takiej możliwości — tłumaczy prezes Drzewiecki.

Na początku 2005 r. rozpoczęły się przygotowania do emisji. Jej agentami zostały banki Pekao SA i CitiHandlowy. Sprawy potoczyły się błyskawicznie, bo już w grudniu 2005 r. pierwsze pieniądze z obligacji wpłynęły na konto bydgoskiej spółki. Dzięki nim zrefinansowała ona kredyt z EBOR, no i inwestycje ruszyły pełną parą.

— Do tej pory wykorzystaliśmy 460 mln zł z programu obligacji. Jesienią z kolejnego etapu emisji dostaniemy jeszcze 100 mln zł. Do wykorzystania zostanie 40 mln zł. Większość inwestycji mamy jednak już za sobą. Zostało nam zaledwie 5 z 38 zadań — wylicza prezes Drzewiecki.

Co ważne, spółka cieszyła się okresem karencji w spłacie obligacji. Należności zacznie regulować od przyszłego roku i skończy pod koniec trzeciej dekady tego stulecia.

Dla Agnieszki Pietkun, dyrektor ds. sprzedaży biura sektora publicznego w departamencie instytucji finansowych i sektora publicznego w Pekao SA, Bydgoszcz powinna być drogowskazem dla miejskich spółek wodno-kanalizacyjnych.

Koniec z dreptaniem

— Niestety, nadal jest zbyt mała świadomość co do możliwości finansowania tego typu inwestycji. Nawet duże firmy z branży są gotowe realizować projekty wyłączenie z zysku netto i rocznej amortyzacji. A ponieważ są to spółki miejskie i nie działają dla zysku, zaś ich majątek jest często zdekapitalizowany, to pieniądze na inwestycje są niewielkie, rzędu 5-10 mln zł rocznie — mówi Agnieszka Pietkun.

Zachęca wodociągi do dużych programów inwestycji finansowanych m.in. z obligacji przychodowych.

— Często spotykam się z takim myśleniem: spółka jest mała, ma nieduże obroty w porównaniu z zakresem inwestycji i nie będzie w stanie ich sfinansować. Przykład Bydgoszczy przeczy takiemu myśleniu — tłumaczy finansistka.

I wysuwa kolejne argumenty: banki lubią tego rodzaju projekty, więc chętnie się w nie angażują. Klient samorządowy jest w tych czasach bardzo doceniany przez bankowców, dlatego koszt kapitału nie jest duży, a do tego uregulowania prawne sprzyjają efektywnej realizacji tych projektów, bo w taryfy można "wrzucić" nie tylko koszty finansowe, ale i spłatę kapitału.

— A do tego program emisji obligacji jest elastyczny i dopuszcza zmiany w trakcie realizacji. Z kredytem tak łatwo nie jest — dodaje Barbara Cendrowska, dyrektor biura sektora publicznego w departamencie instytucji finansowych Pekao SA.

— Ważnym aspektem poprawy jakości infrastruktury miasta jest również wzrost jego atrakcyjności inwestycyjnej, co w dłuższej perspektywie bezpośrednio wpływa na zamożność jego mieszkańców i skutkuje m.in. pozytywnymi procesami migracyjnymi — zauważa Rafał Petsch, dyrektor zarządzający departamentu instytucji finansowych i sektora publicznego Pekao SA

— Nie bójmy się zatem dużych projektów — apeluje Agnieszka Pietkun.

Bać się należy innej rzeczy: niedotrzymania zobowiązań unijnych w zakresie gospodarki wodno-ściekowej. W 2015 r. prawie 29 mln mieszkańców Polski ma korzystać z sieci kanalizacyjnej: 100 proc. w miastach i 60 proc. na wsiach. Stanisław Drzewiecki szacuje, że polskie samorządy powinny wydać nawet 60 mld zł. W Krajowym Programie Oczyszczania Ścieków Komunalnych jest z kolei wymieniona kwota niemal 32 mld zł. Na połowę są unijne pieniądze. Ale już się kończą.

Szansa dla PPP

— Kiedy byłem ministrem [środowiska, w rządzie Jerzego Buzka — red.], zastanawiałem się, jak zmusić samorządy do inwestycji. Teraz sytuacja jest odmienna: jest więcej chętnych niż pieniędzy UE. Żartobliwie mówiąc, samorządy nawet trzeba temperować. Unijne źródełko jednak wysycha. Potrzebne jest nowe — mówi Antoni Tokarczuk, prezes Izby Gospodarczej Wodociągi Polskie.

Jego zdaniem, trzeba ruszyć temat tabu: partnerstwa publiczno-prywatnego. Samorządowcy się ciągle boją słynnego czwartego "P", czyli prokuratora.

— Bez pieniędzy prywatnych wykonanie zaleceń unijnych będzie bardzo trudne — dodaje Antoni Tokarczuk.

— Moim kolegom polecam obligacje przychodowe. Po pierwsze, są korzystnie oprocentowane. Po drugie, można dzięki nim zrealizować bardzo szeroki zakres inwestycji. Po trzecie, komunalna spółka wchodzi na zupełnie inny etap rozwoju: relacje polityczne przestają odgrywać rolę i trzeba rządzić się zasadami rynkowymi. Czyli spółka dźwiga się na niezależność — mówi Stanisław Drzewiecki.

Tanio, coraz taniej

Jest jeszcze jeden element, który sprzyja dzisiaj szybkiej realizacji inwestycji. To skutki światowego kryzysu finansowego, który spowodował, że ceny robót bardzo spadły. Przykład? W podwarszawskich Markach kosztorys jednego z przetargów na budowę kanalizacji sanitarnej opiewał na ponad 42 mln zł z VAT. Najdroższa oferta sięgnęła 26,3 mln zł, najtańsza — 15,9 mln zł.

— To idealny moment na realizację inwestycji. Niedługo tak tanio nie będzie — uważa Agnieszka Pietkun.

— Ceny szybko nie wzrosną. To wypadkowa sytuacji w budownictwie. Dzisiaj karty rozdaje inwestor — uspokaja Antoni Tokarczuk.

okiem bankowca

Barbara Cendrowska, Pekao SA

Od kilku lat widać jest rosnące zapotrzebowanie na finansowanie projektów wodno-kanalizacyjnych realizowanych bezpośrednio przez samorządy lub ich spółki komunalne. Wiąże się to między innymi z realizacją Krajowego Programu Oczyszczania Ścieków Komunalnych i z możliwością pozyskania przez samorządy środków unijnych ze specjalnie przeznaczonych na te przedsięwzięcia programom operacyjnym. Sektor wodno-kanalizacyjny jest zdecydowanie pozytywnie postrzegany przez instytucje finansowe jako jeden z sektorów o najniższym ryzyku kredytowym. Główne czynniki wpływające na atrakcyjność finansowania inwestycji wodno-kanalizacyjnych to:

- ustawowo regulowany strumień przychodów, uwzględniający koszty inwestycji oraz związane z tym koszty finansowania w kalkulacji taryf,

- działalność w formie monopolu naturalnego,

- finansowanie przeznaczone na zaspokajanie podstawowych potrzeb ludności, strategiczny charakter finansowanych aktywów,

- stabilny popyt na oferowane usługi, odporny na kryzysy,

- rozłożenie podwyżek cen taryf wynikających z wydatków inwestycyjnych na szeroką, zróżnicowaną grupę odbiorców końcowych,

- długoterminowy charakter zgód i pozwoleń związanych z prowadzoną działalnością,

- udział jednostek samorządu terytorialnego w strukturze własnościowej,

- wieloletnie doświadczenie spółek wodno-kanalizacyjnych.

Specyfika realizacji projektów wod-kan, w tym złożoność prac projektowo-wykonawczych i zazwyczaj długoletni okres ich realizacji, determinują sposób pozyskania kapitału na te inwestycje. Doświadczenia wskazują, że finansowanie inwestycji w tej dziedzinie kredytem inwestycyjnym nie zawsze zdaje egzamin. Zdecydowanie na większą uwagę zasługuje tu emisja obligacji, w tym szczególnie przychodowych, które najlepiej wpisują się w strukturę finansowania realizacji przedmiotowych projektów.