Byki korzystają z braku złych informacji

Gold Finance
29-04-2010, 17:39

Dziś na rynkach powiało optymizmem. Na  razie wzrosty można traktować jedynie jako oddech po narastającym w ciągu ostatnich dni niepokoju o dalsze losy Grecji i innych państw europejskich najbardziej zagrożonych kryzysem. O trwałej poprawie sytuacji wciąż jednak trudno mówić. Choć indeksy od niedawnych szczytów zbyt mocno się nie oddaliły, trudno się spodziewać szybkiego powrotu hossy.

Na warszawskim rynku osłabione dwudniowymi sporymi spadkami byki zaczęły czwartkową sesję bez animuszu. Główne indeksy zwyżkowały na otwarciu po 0,4-0,6 proc, ale handel w trakcie pierwszej godziny przebiegał w dość nerwowej atmosferze. Nie obyło się bez chwilowego spadku WIG20 poniżej 2500 punktów. Później nastroje się nieco poprawiły i wskaźnik utrzymywał się na poziomie o 0,8-0,9 wyższym od środowego zamknięcia. „Siła” byków koncentrowała się głównie na papierach trzech spółek. Akcje PKO zyskiwały o 2-2,8 proc., walory PKN Orlen rosły o 1,7-2 proc., a Pekao zwyżkowały o 1,2-1,4 proc. Orlenowi pomagał wzrost cen ropy naftowej powyżej 87 dolarów za baryłkę. Bardzo słabo zachowywały się akcje KGHM, które przez większą część dnia pozostawały pod kreską, tracąc 0,2-0,4 proc. przy bardzo dużych, najwyższych na rynku obrotach. Na niewielki plus udało się im wyjść dopiero na dwie godziny przed końcem dnia.

Końcówka sesji przyniosła zdecydowany przypływ optymizmu. Papiery PKO na zamknięciu były droższe niż w środę aż o 4,8 proc., a akcje PKN Orlen zyskały 3,3 proc. WIG20 zwiększył swoją wartość ostatecznie o 1,93 proc., WIG wzrósł o 1,48 proc., wskaźnik średnich firm zwyżkował o 0,68 proc., a sWIG80 o 0,75 proc. Obroty wyniosły 1,5 mld zł.

Giełdy zagraniczne
W trakcie środowej sesji na Wall Street byki starały się zatrzeć mocno nieprzyjemne wrażenie po silnym wtorkowym tąpnięciu. Przez pierwszą część dnia nie szło to specjalnie efektownie. Nastroje nieco poprawiły się po „lekturze” komunikatu po posiedzeniu Fed, ale końcówka znów nie była zachwycająca. S&P500 wzrósł o 0,65 proc. i przedarł się powyżej poziomu 1190 punktów, nie dając wyraźnych sygnałów i pozostawiając inwestorów w niepewności.

Dziś w Azji nastroje były dość zróżnicowane. Niewielkie wzrosty zanotowały mniej znaczące parkiety. Japończycy mieli dzień wolny. W Chinach dalszy ciąg spadkowego serialu. Shanghai B-Share stracił aż 2,44 proc., a Shanghai Composite zniżkował o 1,1 proc. To reakcja na informacje o coraz bardziej desperackich próbach ograniczenia spekulacji na tamtejszym rynku nieruchomości i narastania bańki cenowej. Od 12 kwietnia indeksy straciły prawie 9 proc. Spadki miały miejsce także w Hong Kongu i na Tajwanie, choć ich skala była znacznie mniejsza.

Indeksy w Londynie i Frankfurcie przez pierwsze dwie godziny handlu nie mogły się zdecydować, w jakim kierunku podążyć i „testowały” poziom środowego zamknięcia. Dopiero około południa ruszyły bardziej zdecydowanie w górę, jeśli zdecydowaniem można nazwać wzrost o 0,5 proc. Nieco bardziej pewnie i energicznie poczynał sobie wskaźnik w Paryżu, zwyżkujący około południa o 1 proc. To jednak raczej efekt tego, że w ciągu poprzednich dwóch sesji tracił zdecydowanie mocniej niż jego dwaj koledzy. Spadki odrabiały także indeksy w Atenach i Madrycie. ATGI zyskiwał dziś w połowie dnia 6,5 proc., a IBEX szedł w górę o 2,6 proc. Radość na tych parkietach wydaje się zdecydowanie przedwczesna. Jeśli jednak wziąć pod uwagę, że od końca marca spadek na greckiej giełdzie przekroczyła 23 proc., a w Madrycie od 19 kwietnia sięgnęła 12 proc., niewiele dzisiejsza zwyżka zmienia i jest raczej marnym pocieszeniem. Na giełdach naszego regionu dziś było dość spokojnie, przeważały wzrosty nie przekraczające 1 proc. Końcowa część sesji przyniosła wzrost optymizmu. Tuż po godzinie 16.00 indeks w Atenach zyskiwał 7,5 proc. Niemiecki DAX rósł o 0,6 proc., zaś CAC40 i FTSE zwyżkowały po niemal 1 proc.

Waluty
Po ostatnich sporych emocjach, zakończonych wczoraj osiągnięciem przez kurs euro poziomu 1,3115 dolara, najniższego od 27 kwietnia ubiegłego roku, dziś wspólna waluta przystąpiła do odrabiania strat. Około południa wspólną walutę wyceniano na 1,327 dolara. Należy liczyć się z tym, że to jeszcze nie koniec wrażeń, jakich mogą doświadczyć inwestorzy operujący na rynku walutowym. Przynajmniej do czasu względnego wyjaśnienia się kwestii pomocy dla Grecji. Do 19 maja, czyli dnia, w którym Ateny muszą wykupić dług o wartości 9 mld euro, spokojnie raczej nie będzie.

Spore wahania miały miejsce także na naszym rynku. W środę kurs dolara poruszał się w przedziale 2,95-3 zł. Dziś do południa było już zdecydowanie mniej nerwowo i za „zielonego" trzeba było płacić od 2,95 do 2,97 zł. Euro można było kupić po 3,9-3,93 zł, a franka po koło 2,72-2,74 zł.

Podsumowanie

Po dwudniowych spadkach dziś bykom udało się powstrzymać przecenę i doprowadzić do powrotu indeksu największych spółek powyżej 2500 punktów. To przede wszystkim zasługa poprawy nastrojów na giełdach europejskich i amerykańskiej. Trzeba przyznać, że tę szansę nasi inwestorzy dość dobrze wykorzystali. Skalą dzisiejszej zwyżki nie mogli oczywiście konkurować z odrabiającymi potężne straty parkietami w Atenach czy Madrycie i Brukseli, ale była ona zupełnie przyzwoita. To jednak wciąż za mało, by myśleć o szybkim powrocie w okolice niedawnych szczytów. WIG20 oddalił się od nich o 4,6 proc. w wskaźnik szerokiego rynku o 3,8 proc. To dystans niewiele większy niż w przypadku niemieckiego DAX-a, ale aż trzykrotnie większy, niż miałby do przebycia S&P500.
 
Roman Przasnyski
Główny Analityk Gold Finance

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Gold Finance

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Świat / Byki korzystają z braku złych informacji