Byki muszą zdobyć się na zryw

Roman Przasnyski, Open Finance
23-11-2010, 09:02

Jeśli warszawski parkiet ma uchronić się przed negatywnym scenariuszem, popyt powinien szybko zmobilizować siły. Zbliżające się poziomy wsparcia dają szansę na ruch w górę, ale byki stoją przed niełatwym zadaniem.

Od 9 listopada korekta zabrała indeksowi największych spółek 4,4 proc. i utrzymuje się już od ośmiu sesji. Towarzyszą jej wysokie, przekraczające 2 mld zł dziennie obroty. Byle czym nie da się rynku "postraszyć". Warszawski parkiet razi słabością, na tle pozostałych giełd. A tymczasem S&P500, który aż do poprzedniego wtorku zniżkował o 4 proc., od pięciu dni mozolnie idąc w górę, odrobił niemal połowę strat. W tym czasie DAX zwiększył wartość o 2,4 proc. Coś tu nie gra, skoro bliżej nam do Aten i Madrytu, niż do Frankfurtu, czy Paryża, który też zdobył ostatnio skromne 1,5 proc.

Nasze byki silą się jedynie na desperackie i robiące niedobre wrażenie, akcje na końcowym fixingu lub tuż przed nim. W poniedziałek też widzieliśmy próbę takiej zagrywki. I mogliśmy obserwować lekką szarżę niedźwiedzi, które z łatwością te zapędy utemperowały. Jeśli popyt nie weźmie się do roboty, a w otoczeniu nastroje się nie poprawią, to lada moment zobaczymy, jak WIG20 zbliża się do poziomu 2600 punktów.

Dziś szanse na powstrzymanie spadków opierają się na liczeniu, że europejskie parkiety będą dążyły do odreagowania poniedziałkowych zniżek, a Ameryka na to pozwoli. Większych  ruchów możemy spodziewać się dopiero wczesnym popołudniem, gdy poznamy skorygowane tempo wzrostu gospodarki Stanów Zjednoczonych w trzecim kwartale. Analitycy liczą, że wyniesie ono 2,4 proc. Jeśli rzeczywistość mocniej odchyli się od prognoz, rynki na to zareagują. Tuż przed zakończeniem handlu w Warszawie, pojawią się dane o sprzedaży domów na rynku wtórnym. Tu oczekiwany jest niewielki spadek, do 4,5 mln i nikt nie liczy na cud.

Wczorajsze wieczorne spadki na rynku ropy i miedzi oraz wzrost notowań złota, w połączeniu z dzisiejszym zdecydowanym azjatyckim osłabieniem, nie wróżą najlepszego przebiegu pierwszej fazy notowań. Ale być może koniec będzie lepszy.

KOMENTARZ PRZYGOTOWAŁ: Roman Przasnyski, Open Finance

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Roman Przasnyski, Open Finance

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Byki muszą zdobyć się na zryw