Były premier zaprasza Turków do gry

Polskie firmy budowały w latach 70. elektrownie. Czas na remont. Eksperci poszukiwani.

Najpewniej 8 listopada do Polski przyjedzie Recep Tayyip Erdogan, premier Turcji. Przywiezie stu przedsiębiorców. Będzie o czym rozmawiać.

Gorący temat

— Podczas niedawnej misji polskich przedsiębiorstw do Turcji pojawił się sygnalizowany wcześniej przez Polsko-Turecką Izbę Gospodarczą temat dotyczący remontu infrastruktury energetycznej, szczególnie wytwórczej. To polskie firmy budowały ją w latach 70. ubiegłego wieku. Turcy są zainteresowani tym, żeby teraz również Polacy zajęli się remontem — relacjonuje Marek Korowajczyk z Ministerstwa Gospodarki (MG).

To resort gospodarki, razem z Polską Agencją Informacji i Inwestycji Zagranicznych (PAIIZ), kancelarią Dentons i Deloitte był organizatorem misji. MG planuje podczas wizyty premiera Turcji forum gospodarcze.

— Trzeba zidentyfikować polskie firmy, które mogłyby się podjąć tego zadania, zobaczyć, gdzie teraz jest odpowiednie doświadczenie. Chcielibyśmy zaprosić firmy z sektora energetycznego i pokazać, że doświadczenie i wiedza pozostały w naszych firmach — mówi Marek Korowajczyk. Podczas forum odbędzie się też prezentacja polskich firm, które już działają w Turcji, w tym Solarisa czy Asseco.

Niech inwestują

Polacy mają remontować, a Turcy… mogą zainwestować.

— Potrzeby energetyki są duże. Staramy się szukać dodatkowego finansowania dla tego sektora. W ten sposób budowano elektrownie jądrowe i konwencjonalne w Wielkiej Brytanii — mówi Ilona Antoniszyn-Klik, wiceminister gospodarki. Jeszcze większe pole do współpracy widzi Kazimierz Marcinkiewicz, uczestnik misji, były premier.

— Energetyka jest na pewno w obszarze zainteresowania strony tureckiej. Poza tym polskie firmy urosły na tyle, że są w stanie inwestować w Turcji, z której mają dostęp do Iraku czy Iranu. W Turcji kapitału jest więcej, a Polska może być atrakcyjna, bo otwiera całą UE, a za 2-3 lata także do USA, bo transatlantycka umowa handlowa stworzy największy na świecie wspólny rynek — mówi Kazimierz Marcinkiewicz. Podczas ostatniej misji przekonywał tureckich biznesmenów do Polski.

— Podałem dwa fakty, które nieczęsto przebijają się na zewnątrz. Mamy 10 mln młodych Polaków, z czego 8 mln w Polsce. Ci wykształceni ludzie to nasz największy skarb. Poza tym, mamy dostęp do unijnych funduszy, z których mogą korzystać zagraniczne firmy działające w Polsce. Przypomniałem też Turkom o meczu piłki nożnej, który rozegraliśmy w 2006 r. w Wiedniu podczas szczytu UE — Turcja. Grałem wtedy w jednej drużynie z premierem Erdoganem i wygraliśmy. To dobry prognostyk — opowiada Kazimierz Marcinkiewicz.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Były premier zaprasza Turków do gry