Krzysztof Skóra wystąpił do sądu, bo skarb państwa nie powołał związkowców do rady nadzorczej.
Konflikt pomiędzy załogą Polskiej Miedzi a skarbem państwa przechodzi do sądu. Do gry włączył się były prezes — Krzysztof Skóra (w latach 2006-2008, kiedy ministrem był Wojciech Jasiński z Prawa i Sprawiedliwości). Dawny szef, teraz jako akcjonariusz, opowiedział się po stronie… związkowców.
Na czerwcowym walnym zgromadzeniu akcjonariuszy w wyniku głosowań, w których główną rolę odegrał skarb, do rady nadzorczej nie zostali powołani przedstawiciele pracowników. Wcześniej mieli trzech reprezentantów w dziewięcioosobowym nadzorze.
— To niezgodne z prawem. Minister skarbu Aleksander Grad złamał ustawę o komercjalizacji i prywatyzacji, która daje załodze KGHM prawo do wybrania trzech członków rady — mówi Krzysztof Skóra.
Były prezes zaskarżył tylko jedną uchwałę — tę dotyczącą odwołania z rady Józefa Czyczerskiego, przewodniczącego miedziowej "Solidarności". Zdaniem Skóry, walne w ogóle nie jest upoważnione do głosowania nad obsadą miejsc przydzielonych załodze.
— Zaskarżyłem uchwałę symbolicznie. Przy trzech uchwałach rosną bowiem koszty postępowania — tłumaczy Krzysztof Skóra.
To drugi wniosek do sądu, w którym akcjonariusz KGHM zaskarża uchwały . Kilka dni temu z podobnym wystąpił Ryszard Zbrzyzny, poseł SLD i szef Związku Zawodowego Pracowników Przemysłu Miedziowego.
Resort skarbu przed walnym zapowiadał, że nie zamierza powoływać do rady związkowych liderów. Minister Aleksander Grad argumentował, że kierowali demonstracjami wymierzonymi w zarząd, a to wyklucza ich zasiadanie w radzie.
Tymczasem związkowcy zwracali uwagę, że krótko po walnym zgromadzeniu doszło do porozumienia w sprawie sprzedaży Polkomtela Zygmuntowi Solorzowi-Żakowi.
— Kiedy rada nadzorcza zapoznawała się z warunkami tej transakcji, przedstawiciele załogi nie byli już jej członkami — zauważa Józef Czyczerski.