Bytom i Vistula to byłaby dobrana para

Sebastian Gawłowski
09-03-2006, 00:00

Kurs producenta odzieży męskiej zniżkował w trakcie wczorajszej sesji o blisko 10 proc. Jednak od początku roku zyskał już 74 proc., podczas gdy indeks WIG w tym czasie — zaledwie 8 proc. Kurs spółki znalazł się najwyżej od lipca 1997 r.

Na początku stycznia „Puls Biznesu” wymieniał Bytom wśród spółek, które powinny przełamać wcześniejszą złą passę (w 2005 r. stopa zwrotu z tych akcji była ujemna) i w końcu przynieść zyski. Dotychczas inwestorzy dyskontowali spodziewaną dalszą poprawę wyników Bytomia. Nic dziwnego — odzieżowa spółka powoli wychodzi z dołka. Akcje cieszyły się powodzeniem również ze względu na emisję z prawem poboru z ceną emisyjną niższą od kursu rynkowego, która zwykle daje graczom ponadprzeciętne zyski. Spółka poinformowała we wtorek, że emisja rozeszła się na pniu.

Bytom chce się rozwijać sprawdzoną ścieżką budowy sieci dystrybucji i promowania własnej marki. Podobną strategię, ale już w znacznie bardziej zaawansowanym stadium, realizuje inna giełdowa firma z tradycjami — Vistula. Wydaje się, że połączenie sił obu firm mogłoby przynieść korzyści zarówno samym spółkom, jak i ich akcjonariuszom.

Odzieżowa spółka z Bytomia odbudowuje swój potencjał w coraz szybszym tempie. Jej kapitały własne są już nad kreską. Wcześniej sięga- ły 12 mln zł, ale na minusie. Według informacji spółki, układ z wierzycielami jest już zrealizowany w 70 proc. Firma odzyskała rentowność operacyjną. Ponadto emisje akcji ją dokapitalizowały, więc teraz Bytom snu- je śmiałe plany na przyszłość: chce osiągnąć 25-procentową dynamikę sprzedaży i wzrost zysków. Potwierdzeniem wiary w przyszłość Bytomia jest obecność w akcjonariacie funduszy ING.

Strategia rozwoju firmy nie przynosi wielkich niespodzianek. Wykorzystanie siły marki i rozbudowa sieci salonów to sprawdzona droga, którą przeszły LPP i Vistula. Bytom ma już osiem własnych lokali. W ciągu dwóch lat sieć powinna się powiększyć o kolejne 25 placówek, z czego 10 ma powstać w tym roku. Jej rozbudowa jest właśnie celem oferty publicznej przeprowadzonej w lutym.

Wydaje się, że ciekawym pomysłem dla Bytomia mogłoby być rozpoczęcie współpracy ze świętującą w ostatnim czasie spore rynkowe sukcesy Vistulą lub nawet przejęcie przez nią. Krakowska spółka udowodniła, że z nierentownego producenta odzieży można stworzyć dynamiczne przedsiębiorstwo projektujące odzież, wyposażone w efektywną sieć sprzedaży, która przynosi dużą gotówkę z działalności (20 mln zł w ubiegłym roku). Już współpracuje z Wólczanką szyjącą dla niej koszule (w akcjonariatach obu spółek jest obecnie fundusz Supernova Capital poprzez NFI).

Oferta rynkowa Bytomia jest tożsama z tym, co prezentuje Vistula. Obie specjalizują się w sprzedaży garniturów i marynarek. Połączenie potencjału obu marek mogłoby zaowocować współpracą i wspólną dominacją na rynku odzieży męskiej z wyższej półki. Bytom uzyskałby dostęp do rozbudowanej sieci dystrybucji Vistuli. Z kolei dla krakowskiej spółki korzystne byłoby uniknięcie rosnącej konkurencji ze strony rywala z ambicjami.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Sebastian Gawłowski

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Bytom i Vistula to byłaby dobrana para