Cacek o bankach i pietruszce

DI
opublikowano: 2009-07-15 13:38

Między bankiem a restauracją czy sklepem z pietruszką nie ma wielkiej różnicy – uważa Sylwester Cacek. Prezes Sfinksa i właściciel Widzewa opowiada o swoich planach oraz marzeniach.

„Nie ma wielkiej różnicy między bankiem a restauracją czy sklepem z pietruszką. Zachowania klientów są podobne, metody badawcze też” – mówi Sylwester Cacek  w wywiadzie dla środowej „Rzeczpospolitej”. Szef Sfinksa i właściciel Widzewa uważa, że mimo kiepskiej sytuacji na rynku jest wiele okazji inwestycyjnych. Jak twierdzi: (...) W tej chwili w Europie to właśnie Polska jest najlepszym rynkiem. Inwestor przygląda się też Chinom, gdzie interesują go detal i technologie, a także budownictwo. „Być może za rok, dwa będzie to jeden z rynków, na które zacznę przenosić jakieś swoje inwestycje” – zdradza właściciel Widzewa, który swój klub widzi wielkim: „To będzie największy klub w Europie. Nie wiem tylko, czy za mojego życia”. Cacek zdradza, że chciałby po sobie pozostawić kilku świetnych zawodników i „zdradza”, że kupiłby piłkarza „takiego, który ma 17 lat, duży talent i za cztery lata będzie drugim Bońkiem”