Z 11 punktów Chłopskiego Jadła, które należą do giełdowego Sfinksa, jego prezes chce stworzyć sieć większą niż marka Sphinx (pod którą działa obecnie 91 lokali).
![KONIEC PORZĄDKÓW: W tym roku otworzymy 12 restauracji,
ale chciałbym w końcu zamknąć wszystkie, które nie przynoszą
oczekiwanych zysków. W efekcie więc cała sieć urośnie w 2014 r.,
w którym tylko pod szyldem Sphinx otworzymy kilkanaście lokali
— mówi Sylwester Cacek, prezes Sfinks Polska. [FOT. GK] KONIEC PORZĄDKÓW: W tym roku otworzymy 12 restauracji,
ale chciałbym w końcu zamknąć wszystkie, które nie przynoszą
oczekiwanych zysków. W efekcie więc cała sieć urośnie w 2014 r.,
w którym tylko pod szyldem Sphinx otworzymy kilkanaście lokali
— mówi Sylwester Cacek, prezes Sfinks Polska. [FOT. GK]](http://images.pb.pl/filtered/0f3da822-21b1-4a16-8060-7a5b0359b662/231e5053-7c44-50c0-a1e9-5f52a4cc3b35_w_830.jpg)
— W nowej odsłonie Chłopskie Jadło może przerosnąć Sphinksa. Nie jest to odległa perspektywa, kwestia pięciu lat. 60 proc. Polaków deklaruje, że preferuje polską kuchnię, a do tego mało jest rynków, na których zwyżki byłyby tak pewne jak w gastronomii. Dlatego też warto w niego inwestować — mówi Sylwester Cacek.
Według Jarosława Frontczaka, analityka PMR, za sukcesem sieci z polską kuchnią wiele przemawia.
— Jedyna restauracja w Polsce, która ma gwiazdkę Michelin, bazuje właśnie na polskiej kuchni. Tę kuchnię serwujeteż najwięcej lokali. Choć dotychczas nie powstała żadna duża sieć, są jednak co najmniej trzy mniejsze z jedzeniem na wagę. Funkcjonują w centrach handlowych, konkurując z McDonald’sem czy KFC. To pokazuje, że jest miejsce na rynku — opowiada Jarosław Frontczak.
Jak wskazuje analityk, na rynku istnieje również bardzo dużo zajazdów, punktów gastronomicznych itp., w których menu w zasadzie się nie różni.
— To pokazuje, że klienci nie wymagają innej kuchni niż polska. Może więc dotychczas nikt nie miał wystarczająco dopracowanego modelu biznesowego, który pozwoliłby zbudować dużą sieć — mówi Jarosław Frontczak.
Zdaniem Sylwestra Cacka, rynek czekają zwyżki, bo Polacy wciąż rzadko jadają w restauracjach.
— To się zmienia. Ponieważ rynek i tak będzie się powiększał, to muszą powstawać kolejne restauracje — mówi Sylwester Cacek.
Plany budowy sieci z polskim jedzeniem miał już niejeden biznesmen. Najgłośniej było o krakowskim Polskim Jadle Jana Kościuszki, ale nie z powodu rozwoju, lecz upadłości. Wizja polskich „McDonald’sów” przyciągnęła również Krzysztofa Moskę, inwestora giełdowego, który najpierw zainwestował w Leśne Runo, później zaangażował się w Polskie Jadło i chciał stworzyćdużą grupę gastronomiczno-spożywczą z kilkuset placówkami. Ostatecznie został z akcjami Polskiego Jadła, ale zajmuje się głównie Leśnym Runem. Sieć liczy 13 placówek, do których dołączyło niedawno 16 lokali MrHamburger. Menu Leśnego Runa poszerzono o fast foody. Prezes Sfinksa jest przekonany, że poradzi sobie z budową nowej sieci.
— Gdybym nie miał 90 restauracji pod szyldem Sphinx, to nie wiem, czy zdecydowałbym się na budowę drugiej dużej sieci. Jest to kwestia organizacji i know-how związanego z zarządzaniem — stworzeniem centralnego systemu, centralnych zakupów — twierdzi Sylwester Cacek.
— Spółka ciągle przechodzi transformację i choć ma dobre wyniki operacyjne, to zysku netto jeszcze nie wypracowuje. Potencjał jest, ale otworzenie w perspektywie pięciu lat takiej liczby lokali wydaje się trudne do wykonania. Oznaczałoby to konieczność uruchamiania co roku prawie 20 punktów. Biorąc pod uwagę, że spółka chce też rozwijać lokale Sphinx, to może mieć spory problem ze znalezieniem lokalizacji — komentuje Jarosław Frontczak.
W pierwszym półroczu Sfinks Polska (który poza marką Sphinx i Chłopskie Jadło ma jeszcze Wooka) wypracował prawie 86 mln zł przychodów ze sprzedaży i 11,12 mln zysku brutto. Netto miał 2,19 mln zł straty.
4 mld złTyle pieniędzy wydali Polacy w restauracjach w 2012 r.