Cała nadzieja w robotach

opublikowano: 24-02-2019, 22:00

Za 20 lat Polak będzie zarabiał dwa razy więcej — przewiduje PwC. Bez automatyzacji gospodarka długo nie pociągnie. Nadrabiamy jednak zaległości

W 2040 r. średnie wynagrodzenie w Polsce przekroczy 3,5 tys. USD i będzie stanowić 71 proc. brytyjskiego. W takim tempie urośnie jeszcze tylko w Chinach, ale tam osiągnie 57 proc. poziomu pracowników na Wyspach. Dla porównania: w 2017 r. Polacy zarabiali średnio 38 proc. tego, co Brytyjczycy, wynika z raportu PwC.

— W krajach rozwijających się, do których zaliczana jest także Polska, będzie się poprawiał poziom życia, a płace mocno wzrosną. Dziś w Polsce zwiększają się szybciej niż efektywność, bo brakuje rąk do pracy, a oczekiwania społeczne i polityka rządowa dążą do tego, by najniższe płace wystarczały do lepszego życia. Taki trend nie może się długo utrzymać, a ekonomiści zakładają, że do 2040 r. pensje będą rosły równo z efektywnością — mówi Piotr Łuba, partner w PwC.

To oznacza zmianę modelu ekonomicznego w Polsce.

— Dziś żyjemy z tego, że mamy wykształconych ludzi, którzy zarabiają mniej niż w Niemczech, Francji czy Wielkiej Brytanii. Nasza przewaga konkurencyjna to eksport towarów, których wyprodukowanie kosztuje mniej. To się musi zmienić, musimy przestawić się na gospodarkę o dużej wartości dodanej — mówi Piotr Łuba.

Biurokracja w służbie

Jego zdaniem, droga jest tylko jedna: automatyzacja. Podobnie jak na Zachodzie, najpierw trafiła do produkcji, potem do biur.

— Firmy zaczęły automatyzować magazyny 7-8 lat temu. Od 2-3 lat automatyzują pracę biurową. RPA (Robotic Process Automation) jest w Polsce gorącym tematem od 14-18 miesięcy. Pierwsze projekty robiliśmy w kraju trzy lata temu. Dziś prowadzimy nieporównywalnie więcej rozmów. Miesięcznie składamy klientom około kilkanaście ofert. Choć Polska jest na początku drogi, to może nadrobić zaległości w dwa-trzy lata — szacuje ekspert PwC.

Polski dział RPA w PwC liczy ok. 30 osób i 60 proc. działalności realizuje w Europie Zachodniej (we współpracy ze odpowiednikami z innych krajów).

— O ile w Wielkiej Brytanii, Francji czy Niemczech powodem automatyzacji jest efekt ekonomiczny, to w Polsce dochodzi do tego problem ze znalezieniem pracowników — mówi Piotr Łuba.

Automatyzacji może pomóc… biurokracja.

— Rosnące wymagania stawiane przez państwo, związane z raportowaniem finansowym i podatkowym czy RODO, powodują ogromny wzrost ryzyka przedsiębiorstw — pracodawca jest pod presją przepisów i jeśli nie dopełni formalności, grozi mu nawet więzienie. To wymaga poprawienia jakości i wydajności pracy biurowej. Wiele elementów biurokratyzacji dotyczy też innych krajów UE, a nawet całego świata, jednak w Polsce proces jest szczególnie dotkliwy — mówi partner w PwC.

Granice wyobraźni

W przypadku pracy biurowej automatyzowane są funkcje finansowe, HR, logistyki, obsługi klienta.

— Dziś skupiamy się na prostych elementach, ale już trwają próby z wykorzystaniem sztucznej inteligencji, co pozwala na automatyzację procesu podejmowania decyzji. W przyszłości można sobie wyobrazić, że zamiast iść do lekarza pierwszego kontaktu, będziemy dzwonić do maszyny pierwszego kontaktu, która — posiłkując się badaniami z naszego zegarka i porównując je z historycznymi danymi oraz milionami podobnych sytuacji na świecie — będzie nam w stanie pomóc — mówi Piotr Łuba.

Trudno jednak przewidzieć, jak daleko pójdzie automatyzacja.

— Panuje przekonanie, że trudno będzie ją wprowadzić w sytuacjach, gdy potrzebna jest empatia. To jednak nasze dzisiejsze wyobrażenie, wszystko może się zmienić — mówi partner w PwC.

Zaznacza, że nie da się zautomatyzować wszystkiego.

— Nigdy nie można wyłączyć z procesów RPA człowieka. Zawsze pojawiają się sytuacje, które odbiegają od schematu i trafiają do pracownika. Przyjmujemy, że 80 proc. przypadków powinno być poprawnie obsłużonych przez maszynę, często udaje się dochodzić do poziomu 90-95 proc. Jeśli jest inaczej, oznacza to, że proces został nieprawidłowo opisany — mówi Piotr Łuba.

Samo PwC też korzysta z rozwiązań RPA. W katowickim centrum usług wspólnych zatrudniającym ponad 2 tys. osób firma konsultingowa ma boty, które pomagają oszczędzać czas pracowników w mało kreatywnych obszarach, jak ściąganie danych z wielu miejsc czy porównywanie informacji ze stron internetowych firm i regulatorów. W Gdańsku działa Financial Crime Unit — centrum PwC zajmujące się monitorowaniem przepływów i przeciwdziałaniu praniu pieniędzy (pracuje tam ponad 500 osób, a do końca 2020 r. ma być już 800). W każdym miesiącu przybywa tam botów i narzędzi sztucznej inteligencji.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu