Cała nadzieja w Szwajcarach

Jacek Kowalczyk
opublikowano: 2011-07-13 07:13

Frank bije rekordy. Helweckiemu bankowi centralnemu kończy się cierpliwość.

Pojawienie się problemów z włoskimi finansami publicznymi sprawiło, że przywódcy strefy euro zaczęli odpuszczać sobie ratowanie Grecji za wszelką cenę.

Frank, jak zwykle w obliczu nowych negatywnych informacji, rośnie w siłę i przełamuje wszelkie bariery. Wczoraj w kulminacyjnym momencie kosztował 3,51 zł. Jeżeli sytuacja w strefie euro wkrótce się nie poprawi, jedynym, co będzie mogło pomóc polskim kredytobiorcom zadłużonym we franku będzie interwencja walutowa Szwajcarskiego Banku Narodowego (SNB). Mocny frank, to bowiem potencjalne zagrożenie dla tamtejszej gospodarki - odbiera konkurencyjność helweckim eksporterom i może doprowadzić do deflacji, czyli spadku cen w sklepach, która dla gospodarki również jest niebezpieczna, bo m.in. zmniejsza opłacalność produkcji. Jest szansa, że taka pomoc w końcu nadejdzie.

- Interwencja jest niewykluczona. Frank jest przewartościowany i stwarza nierównowagę makroekonomiczną w Szwajcarii - mówi Michael Saunders, ekonomista Citi Group.

Więcej w środowym "Pulsie Biznesu". Kup online!