Tym samym zatwierdziła umowy podpisane 30 września na Kremlu przez Władimira Putina oraz czterech jego wasali. Dwaj byli szefami tzw. republik ludowych, ługańskiej i donieckiej, które Rosja traktowała jako… podmioty prawa międzynarodowego, wszak to na ich wezwanie 24 lutego napadła na Ukrainę. Status pozostałych dwóch był niedookreślony, reprezentowali również niedoprecyzowane terytorialnie twory, nazywane Zaporoże i Chersoń od stolic obwodów.
Car Kremla przetworzył na formę pisemną zrabowanie 18,03 proc. terytorium Ukrainy. Licząc z zagarnięciem Krymu w 2014 r. łup stanowi już 22,36 proc. Znacznie gorsze od samego bilansu powierzchni jest jednak znaczenie tych terenów dla Ukrainy. Donieck to przecież region najbardziej uprzemysłowiony i najbardziej ludny, odpowiednik Górnego Śląska. Drugim ciosem jest wyrwanie przez agresora całego Morza Azowskiego łącznie z portami, ukraińskim oknem na świat pozostaje tylko Odessa. Przekładając na nasze relacje – to jakby utrata zespołu Szczecin/Świnoujście i pozostawienie jedynie Gdańska/Gdyni. Te obrazowe przykłady potwierdzają, jak czarna jest perspektywa dalszego rozwoju Ukrainy bez odzyskania zagarniętych terytoriów.
Zaborcy trzymają się granic jednostek podziału administracyjnego niepodległej Ukrainy. Notabene zostały one przekopiowane w 1991 r. z mapy Ukraińskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej. Przy czym na częściach dwóch obwodów najbliższych Rosji, czyli ługańskiego i donieckiego, agresor już w 2014 r. utworzył wspomniane kadłubowe republiki, natomiast w zaporoskim i chersońskim były takowe planowane, ale Rosja nie zdążyła. Militarne niepowodzenia spowodowały gwałtowne przyspieszenie pseudoreferendów na zajętych częściach wszystkich obwodów.
Ustawy rozbiorowe obejmują także tereny, na których żadnych głosowań nie było. To bardzo ważna okoliczność, na którą w poniedziałek zwrócił uwagę Wiaczesław Wołodin, przewodniczący Dumy Państwowej. Stwierdził, że „trzeba obecnie zrobić wszystko co w naszej mocy, aby wyzwolić terytorium Federacji Rosyjskiej”. Front przebiega w poprzek wszystkich obwodów, stosunkowo najmniej Rosja zagarnęła w donieckim. Zapowiedziane ataki na Ukrainę będą zatem traktowane jako… wyzwalanie ziemi rosyjskiej. I na odwrót, kontrofensywa ukraińska to od poniedziałku agresja. Pas anektowanych obwodów traktowany jest przez Kreml jako najważniejsza część jeszcze carskiej tzw. Noworosji. Dlatego teza sformułowana przez Wołodina zmienia frontowe realia i jest niezwykle groźna, zwłaszcza postulat „zrobienia wszystkiego”…
Świat za słabo zdaje sobie sprawę z tego, co się stało w ostatnich dniach. Podpisy złożone na Kremlu 30 września, zatwierdzone ustawami z 3 października, były drugim co do ważności wydarzeniem po samym rozpoczęciu wojny napastniczej 24 lutego. Atmosfera występu Władimira Putina i czterech przywódców prorosyjskich tworów jako żywo przypominała archiwalne nagranie posiedzenia Reichstagu z 1 września 1939 r., kilka godzin po napadzie III Rzeszy na Polskę. Jeszcze mocniejsze wrażenie robił późniejszy wiec na placu Czerwonym, zorganizowany pod szyldem „Wybór ludzi – na zawsze razem”. Cywilizowany świat oczywiście nigdy nie uzna ważności pseudoreferendów, zorganizowanych pod lufami kałasznikowów (oficjalnie chodziło o ochronę mobilnych punktów głosowania), ale wykorzystania ich ogłoszonych wyników przez Putina nie może nie przyjąć do wiadomości.

