Nie ma mowy o konflikcie interesów pomiędzy funkcjami sprawowanymi przez prof. Leszka Balcerowicza (prezes NBP, szef Komisji Nadzoru Bankowego - PAP), a jego dawnym zaangażowaniem w działalność CASE - uważa wiceprzewodnicząca Rady Fundacji CASE prof. Stanisława Golinowska.
Jak poinformowała Golinowska w środę na konferencji prasowej, Balcerowicz był czynnym członkiem Rady Fundacji Centrum Analiz Społeczno Ekonomicznych (CASE) do 1997 r.
Ostatnio CASE stało się przedmiotem zainteresowania sejmowej komisji śledczej do badania przekształceń kapitałowych i własnościowych w sektorze bankowym i działań nadzoru bankowego w okresie od czerwca 1989 do marca 2006 r.
Jak napisało 19 lipca br. "Życie Warszawy", zainteresowanie śledczych budzi fakt, że członkiem rady CASE jest Leszek Balcerowicz. Jako szef Komisji Nadzoru Bankowego podejmuje bowiem decyzje dotyczące banków - darczyńców fundacji.
Golinowska poinformowała w środę, że od 1997 r. Balcerowicz - w związku z zaangażowaniem w inne sprawy (wówczas był wicepremierem i ministrem finansów w rządzie AWS-UW - PAP) - przestał doradzać w Fundacji.
Dodała, że jego żona Ewa Balcerowicz, obecnie prezes Fundacji, należała do grona założycieli CASE, ale funkcję prezesa pełni dopiero od 2004 r.
Podkreśliła też, że Rada Fundacji uważała, iż Ewa Balcerowicz będzie dobrą szefową CASE, ze względu na jej autorytet naukowy i wieloletnie zaangażowanie w prace Fundacji. "Nie podejrzewaliśmy wówczas, że ktokolwiek może w przyszłości pomyśleć o konflikcie interesów" - powiedziała Golinowska.
Z przedstawionych na konferencji i opublikowanych na stronie internetowej Fundacji informacji o finansowaniu działalności w 2005 r. wynika, że ok. 25 proc. środków CASE pochodziło z Komisji Europejskiej, ok. 18 proc. z UNDP (Program Narodów Zjednoczonych ds. Rozwoju). Inne źródła finansowania pochodzą m.in. z Banku Światowego (zapłata za ekspertyzy ekonomiczne), OECD, rządu Polski (niespełna 11 proc., za projekty pochodzące głównie z otwartych konkursów grantowych) i rządów innych krajów.
Wiceprezes CASE Artur Radziwiłł podkreślił, że w 2005 r. zaangażowanie polskich banków (sektora prywatnego) wynosiło ok. 8,28 proc. finansowania fundacji.
Przyznał, że Fundacja liczyła na zwiększenie zaangażowania polskich banków w jej finansowanie. W obecnej sytuacji trudno powiedzieć, czy można na to liczyć - dodał.
W połowie czerwca przewodniczący komisji śledczej poseł Artur Zawisza zażądał od CASE listy darczyńców fundacji. Zamiast niej dostał list z prośbą o wskazanie przepisów, na podstawie których komisja domaga się wydania dokumentów.
Komisja śledcza zdecydowała w połowie czerwca, że wystąpi do Krajowego Rejestru Sądowego o przekazanie jej dokumentów dotyczących członkostwa Balcerowicza w radzie CASE po tym, jak zarzut mówienia nieprawdy w tej sprawie postawił prezesowi NBP "Nasz Dziennik". Chodziło o zeznania Balcerowicza przez komisją śledczą ds. PZU w czerwcu 2005 r.
W czasie tego przesłuchania Balcerowicz nie potwierdził swojego członkostwa w Radzie Fundacji. Swoje zeznania sprostował w zamieszczonym na stronach NBP oświadczeniu. Jak napisał, pomylił swoje "formalne role", jakie pełnił w tym instytucie. Stało się tak dlatego - tłumaczył - że jego funkcja członka rady nie wiązała się w praktyce z uczestnictwem w spotkaniach rady. Z tytułu tego nie pobierał też wynagrodzenia. Dlatego odpowiadając na pytanie posłów zaprzeczył, jakoby do rady należał.
Balcerowicz napisał ponadto, że nie sprawdził swojego formalnego (zgodnie z informacją na stronie CASE - wciąż aktualnego - PAP) statusu w CASE, ponieważ nie pytano go o to w trakcie prac komisji.
CASE to fundacja naukowa, która działa od września 1991 r. Jest prywatną instytucją, prowadzącą badania w zakresie transformacji, integracji europejskiej oraz gospodarki światowej. Celem Fundacji jest rozwijanie wiedzy o gospodarce oraz wspomaganie badań naukowych w tej dziedzinie.