(PAP) Polski system podatkowy jest zły, nie odpowiada potrzebom gospodarki, pozostaje w sprzeczności z zamiarem ożywienia gospodarczego i akcesji do UE - podkreślili w czwartek uczestnicy seminarium zorganizowanego przez BRE Bank -CASE.
"Wśród 10 krajów aspirujących do UE Polska, pod względem PKB per capita jest na przedostatnim miejscu, na 1 mln mieszkańców Polski przypada 1 patent, gdy tymczasem w Słowenii jest ich 22" - powiedział Andrzej Wilk z Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych.
Jego zdaniem relatywnie niskie nakłady na naukę, słaba innowacyjność, przy wysokich, skomplikowanych i nieczytelnych podatkach może spowodować, że stracimy pozycję lidera bezpośrednich inwestycji zagranicznych.
Zdaniem Roberta Gwiazdowskiego z Centrum Adama Smitha fakt, że w Polsce bezrobocie nie maleje wynika z wysokich podatków.
Bezrobocie nie maleje, bo winna jest polityka podatkowa. Mamy tu do czynienia z tzw. efektem akcyzowym ."Jak coś się opodatkowuje, to jest tego mniej. Praca jest wysoko opodatkowana, więc jest jej mniej" - powiedział Gwiazdowski.
Jego zdaniem najwięcej miejsc pracy tworzą wcale nie wielkie koncerny, a małe i średnie przedsiębiorstwa. Jednak polityka podatkowa sprawia, że ludzie boją się zakładać firmy.
Zdaniem Jarosława Nenemana z Uniwersytetu Łódzkiego to wcale nie system podatkowy powoduje, że praca w Polsce jest droga. Neneman powiedział, że za wysokie koszty pracy odpowiadają przede wszystkim składki na obowiązkowe ubezpieczenia społeczne.
Z wyliczeń Nenemana dotyczących składników dochodu osoby samozatrudnionej, płacącej najniższe składki i osiągającej dochód roczny w wysokości 9 tys. 600 zł, ok. 80 proc. stanowią
parapodatki i ubezpieczenie zdrowotne.
Jego faktyczny dochód netto wynosi niecałe 20 proc., czyli 1885,4 zł rocznie. Taka sytuacja powoduje – zdaniem uczestników seminarium, że bardzo wielu takich miniprzedsiębiorców ucieka w szarą strefę, która, jak wynika z badań Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych, wynosi 24 proc. PKB.
Neneman przedstawił dwa warianty reformy podatkowej –radykalny, stawki PIT, CIT i VAT na poziomie 15,5 proc. i wariant umiarkowany - z progresywnym PIT 10, 19 i 27 proc. bez kwoty wolnej od podatku i z dwoma wersjami progów podatkowych.
W drugim wariancie ubytek PIT byłby rekompensowany wzrostem dochodów z VAT ze stawkami 12 i 20 proc. W wariancie radykalnym, straty wynikłe z ubytku CIT byłyby również rekompensowane wzrostem VAT.