Cegielski już wyciąga rękę po wsparcie państwa

Katarzyna Jaźwińska
opublikowano: 23-05-2002, 00:00

Kooperantom Stoczni Szczecińskiej zależy na szybkim wznowieniu przez spółkę produkcji, bo same mają kłopoty z utrzymaniem się na rynku. Przetrwanie stoczni może okazać się być albo nie być dla Cegielskiego, który liczy na dokapitalizowanie przez SP 40 mln zł.

Dostawcy elementów do budowanych przez Stocznię Szczecińską statków liczą straty poniesione z powodu przestoju. Wstrzymanie przez stocznię zamówień oznacza dla nich utratę średnio od 10 do 30 proc. portfela. W tarapatach znalazła się m.in. spółka Hipolit Cegielski Poznań (HCP), dostawca silników dla przemysłu okrętowego.

— Dostawy dla stoczni stanowią około 80 proc. naszej sprzedaży i rozkładają się mniej więcej po równo dla Stoczni Szczecińskiej i Grupy Stoczni Gdynia. W tym roku stocznie zamówiły 28 silników: 16 — stocznia z Gdyni, pozostałe — ze Szczecina — wylicza Bolesław Januszkiewicz, rzecznik prasowy HCP.

Zakład liczy na wsparcie Skarbu Państwa. Chodzi o kredyt lub dokapitalizowanie 10 mln USD (40 mln zł). Niewykluczone, że poznańska spółka uzyska takie wsparcie. Przedwczoraj rząd dokapitalizował Agencję Rozwoju Przemysłu akcjami TP SA wartymi 40 mln USD (ponad 165 mln zł) i nie wykluczył, że część tych walorów może otrzymać Cegielski.

Problemy Stoczni Szczecińskiej negatywnie odbijają się także na Grupie Stoczni Gdynia, co powoduje ograniczenie zamówień także przez nią.

— Problemy Stoczni Szczecińskiej spowodowały również perturbacje w Stoczni Gdynia, toteż praktycznie od początku roku nasze dostawy dla przemysłu stoczniowego niemal zostały wstrzymane — informuje Marta Górka z Huty Andrzej, dostawcy rur.

— Mam nadzieję, że doraźne rozwiązania dla Stoczni Szczecińskiej pozytywnie wpłyną także na sytuację Stoczni Gdynia — dodaje Piotr Górowski, prezes Huty Andrzej.

Zapewnia jednak, że dla spółki ze Szczecina huta wznowi dostawy „pod warunkiem uzyskania gwarancji płatności gotówką i w określonym przez hutę terminie”. Stanowiły one mniej niż 10 proc. portfela huty.

Dostawy dla przemysłu stoczniowego śrub i odlewów do budowy kadłubów stanowią około 25 proc. sprzedaży odlewni z grupy Alstom. Dostawy dla samej Stoczni Szczecińskiej to mniej niż 10 proc. Eugeniusz Szamb, dyrektor zakładu metalurgicznego z grupy Alstom, podkreśla, że banki obawiają się obecnie współpracy z całym przemysłem stoczniowym. Z tego powodu także Stocznia Gdynia tnie zamówienia, co nie wróży najlepiej stoczniowemu segmentowi działalności grupy Alstom. Firma rekompensuje sobie to dostawami dla innych branż.

Wyjście z sytuacji znalazła też Huta Częstochowa.

— Jeszcze w ubiegłym roku podpisaliśmy kontrakt na dostawę w tym roku 50 tys. ton blachy, ale nie jest on realizowany. Znaleźliśmy jednak rynki zastępcze. Odnowiliśmy stosunki handlowe ze Stocznią Gdynia i realizujemy kontrakty eksportowe — mówi Andrzej Dreksler, dyrektor handlowy huty.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Jaźwińska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Cegielski już wyciąga rękę po wsparcie państwa