Luty to zwykle okres stagnacji w branży cementowej. Tymczasem w ubiegłym miesiącu producenci sprzedali ponad 1,1 mln ton cementu! To o 172,8 proc. więcej niż przed rokiem.
— To jest rekord, jakiego nie widziałem. Te wyniki mnie zaskoczyły, tym bardziej że ubiegłoroczna zima też była ciepła i sezon budowlany był wydłużony — mówi Andrzej Balcerek, prezes Górażdże Cement i zarazem przewodniczący Stowarzyszenia Producentów Cementu (SPC).
Powodów jest kilka.
— Wzrosła liczba wydawanych pozwoleń na budowę, zwiększył się więc popyt na cement. Również dyskusja o tym, że deficyt uprawnień do emisji CO2 dla branży cementowej przyczyni się do podwyżek cen mogła skłonić odbiorców do gromadzenia zapasów — sugeruje Andrzej Balcerek.
Czy ciepła zima poprawi prognozy na cały 2008 r.?
— To będzie można ocenić dopiero po zakończeniu I kwartału. Dziś szacujemy, że w 2008 r. cementownie sprzedadzą 18 mln ton cementu. Ostatnie wyniki sugerują jednak, że może to być więcej — dodaje Andrzej Balcerek.
Zwiastuny wojny
Prezes Górażdże Cement przyznaje, że zapasy firmy są bardzo niewielkie.
— Wykorzystaliśmy zimę, by przeprowadzić niezbędne remonty, więc musieliśmy uszczuplić zapasy, ale do końca kwietnia odbudujemy je tak, by przygotować się do sezonu — zapewnia Andrzej Balcerek.
Mimo to specjaliści obawiają się wzrostu cen.
— Ciepła zima i wzrost kosztów produkcji grozi kolejnymi podwyżkami — ostrzega Zbigniew Bachman, dyrektor Polskiej Izby Przemysłowo — Handlowej Budownictwa.
Podwyżki może ograniczyć rywalizacja na rynku. Do ofensywy przystępuje inny wielki gracz — Lafarge Cement.
— Chcemy osiągnąć dwucyfrowy wzrost sprzedaży w 2008 r. Jestem przekonany, że zaspokoimy potrzeby naszych klientów, biorąc pod uwagę zarówno nasze obecne zasoby magazynowe, jak i realizację programu zwiększenia mocy produkcyjnych — podkreśla Luc Callebat, prezes Lafarge Cement.
Francuski producent już zapowiadał, że do końca 2008 r. zwiększy wydajność w Polsce o ponad 1 mln ton.
— W najbliższym czasie wszyscy obecnie działający producenci cementu powinni zwiększyć produkcję łącznie o 6-8 mln ton — przewiduje Luc Callebat.
Import kontrolowany
Także import pomoże uniknąć deficytu cementu na rynku w sezonie budowlanym. Wzrósł on o kosmiczne 13 tys. proc., chociaż ilościowo jest to kropla w morzu. W lutym 2007 r., jak pokazują statystyki SPC, prawie w ogóle go nie było. W lutym 2008 r. wyniósł już 26,9 tys. ton.
— Import cementu w 2008 r. sięgnie 0,5-1 mln ton — mówi Andrzej Balcerek.
Zdaniem specjalistów, import jest i tak kontrolowany przez cementowe koncerny.
— Chcąc zoptymalizować dostawy w Polsce, intensywniej korzystają one z sieci cementowni położonych w pobliżu polskich granic. Lafarge na przykład zwiększył import z Niemiec do klientów z okolic położonych blisko granicy — mówi Luc Callebat.
Zastrzega jednak, że cement importowany jest droższy od produkowanego w Polsce.
— Zagraniczne koncerny cementowe wykupiły kilka lat temu firmę Cemet o państwowym rodowodzie, która niegdyś zajmowała się logistyką branży: przeładunkiem portowym i transportem cementu luzem, m.in. koleją. I nie udostępniają jej infrastruktury innym potencjalnym importerom tańszego cementu z Azji czy Afryki — twierdzi Zbigniew Bachman.
Anna Bytniewska, [email protected]