Dariusz Strojewski, prezes Magellana, uważa, że cena 52 zł za akcję jest atrakcyjna dla długoterminowych inwestorów.
„PB”: Porównujecie się do banków. Nie przesadzacie?
Dariusz Strojewski: Jesteśmy instytucją finansową. Nasz profil działalności jest zbliżony do banku. Nasze wskaźniki najlepiej porównywać właśnie do tej branży.
Wierzy pan w osiągnięcie maksymalnej ceny emisyjnej 52 zł?
Oceniam, że są spore szanse na wyznaczenie ceny w tej okolicy. Uwzględnia ona obecną koniunkturę rynkową. Jest bardzo atrakcyjna dla inwestora długoterminowego. Działamy na rosnącym rynku, osiągamy wysoką dynamikę i rentowność. Dbamy o przejrzystość finansów.
Będziecie szukać inwestora strategicznego, np. banku?
Mogę sobie wyobrazić taki scenariusz. Uważam wręcz, że jesteśmy interesującym celem dla dużej instytucji finansowej.
Analitycy uważają, że popyt na usługi takich spółek, jak wasza, spadnie, kiedy poprawi się sytuacja w służbie zdrowia.
Myślę, że to skutek szukania analogii z sytuacją w innych branżach. Nie ma ona jednak przełożenia na rynek, na którym działamy. Wystarczy spojrzeć na służbę zdrowia państw znacznie bardziej rozwiniętych od Polski: USA, Wielkiej Brytanii czy Niemiec. Choć nakłady na zdrowie są tam nieporównywalnie większe, to wydatki szpitali są jeszcze większe. Deficyt to stała cecha tego rynku w modelu rozpowszechnionym w Europie. Dlatego nasz rynek bę-dzie rósł.
Wydaje się, że banki w końcu poważnie zainteresują się rynkiem medycznym.
Teraz ja posłużę się analogią do rynku finansowego. W dystrybucji detalicznych produktów finansowych i w leasingu sukces odniosły firmy niebankowe. Dopiero później zostały kupione przez banki. Naszym atutem jest skuteczne reagowanie na zmienność naszego rynku. Za kilka lat może dojść do powtórki z przejęć na naszym rynku.
A zagraniczna konkurencja? Mówiło się o wejściu do Polski angielskiego Meridiana. Po sąsiedzku w Niemczech działa z kolei Medical Factoring Reiss.
Anglikom się nie powiodło. Polski rynek jest niezrozumiały i zbyt specyficzny dla firm z zagranicy. To dla nich najważniejsza bariera.
Co dla Was oznacza zapowiedziane zwiększenie wydatków na służbę zdrowia do 6 proc. PKB?
Wzrost wydatków poszerza nasz rynek. Nakłady muszą rosnąć, wymaga tego przystosowanie polskiej opieki zdrowotnej do systemu UE. To kolejny impuls wzrostu dla Magellana.
W 2005 r. służba zdrowia została oddłużona. Dzięki temu Magellan dokonał największego skoku wyników w swojej historii.
Oddłużenie jest zjawiskiem cyklicznym i będzie się powtarzać. Szpitale, uzyskując nagle spore możliwości finansowania inwestycji, zwiększają skalę zakupów i w konsekwencji zapotrzebowanie na finansowanie. Mamy gotowe produkty finansowe na tę okoliczność.
W jakich innych niszach chcecie zaistnieć?
Nasz profil można przeszczepić na inne sektory publiczne, choćby samorządowy. Widzimy potencjał w zagranicy. Jednym z motorów rozwoju może stać się również finansowanie sprzętu medycznego. Ministerstwo Zdrowia szacuje, że konieczne są tu inwestycje za 10 mld zł.