Przejęciem Flexpolu zainteresowany jest jeden z największych na świecie koncernów z sektora folii polipropylenowej.
Jest szansa na to, aby po ponad roku starań Kęty, krajowy lider rynku przetwórstwa aluminium, dopiął w końcu sprzedaży zakładów Flexpol, wytwarzających folię propylenową używaną do produkcji opakowań.
Inwestor tuż-tuż
— Jesteśmy w trakcie zaawansowanych negocjacji z jednym z największych koncernów zajmujących się produkcją folii polipropylenowej. To jest pierwsza dziesiątka na świecie — mówi Michał Malina, członek zarządu Kęt.
Zaznacza jednak, że to jeszcze nie przesądza zawarcia ostatecznego porozumienia. Przed rokiem Kęty również prowadziły daleko posunięte rozmowy, także z potentatem światowym, a jednak ostatecznie wszystko rozbiło się o cenę.
Cena uzgodniona
Tym razem wartość Flexpolu jest już ponoć uzgodniona, ale Kęty nie chcą jej jeszcze ujawniać.
— Na pewno będzie to więcej niż wartość spółki zapisana w naszych księgach rachunkowych, czyli 7,2 mln zł. Na transakcji więc zarobimy — wyjaśnia Michał Malina.
Wcześniej nieoficjalnie mówiło się, że Kęty za swoje 60 proc. akcji Flexpolu (resztę ma PKN Orlen) mogą otrzymać 20-30 mln zł.
Jeśli nie zdarzy się nic nadzwyczajnego, to w niedługim czasie Kęty podpiszą przedwstępną umowę sprzedaży Flexpolu. Sfinalizowanie transakcji może jednak zająć kilka miesięcy, bo kupującym jest podmiot zagraniczny, co nakłada obowiązek zdobycia różnego rodzaju zezwoleń. Strony liczą jednak, że wejście Polski do Unii Europejskiej pozwoli przyspieszyć całą procedurę.
Zdaniem analityków, pośpiechu nie ma, bo Flexpol jest rentowny, ale Kęty powinny się go pozbyć, gdyż produkty tej firmy są w znikomym stopniu wykorzystywane przez grupę. Tak więc uzyskane ze sprzedaży pieniądze można ulokować w ciekawszych projektach.