Sesja w USA była nerwowa i nic w tym dziwnego. Przede wszystkim nie znikła jedna z głównych przyczyn zniżki — ropa nadal drożała i to mimo zapowiedzi zaaprobowania przez administrację pożyczki tego surowca z Rezerwy Strategicznej. Dane makro też nie mogły zadowolić. Tygodniowe zmiany na rynku pracy były gorsze od prognoz, ale to nie było ważne – wszyscy pamiętają o wpływie huraganów. Przez kilka tygodni możemy spodziewać się dziwnych wzrostów i spadków. Za to niepokój wywołał większy niż prognozowano spadek indeksu wskaźników wyprzedzających koniunktury — zanosi się na pogorszenie sytuacji w gospodarce w okresie 3-6 miesięcy. Poza tym, mimo wzrostu cen ropy, Deutsche Bank obniżył rating dla całego sektora przetwórstwa ropy. Trudno było o optymizm. Jednak trzeba brać pod uwagę, że na początku korekty przeważa chęć kupna „tanich” akcji, a strachu jest jeszcze niewiele i stąd takie szarpanie rynkiem i brak zdecydowanie w kontynuowaniu drogi na południe. Poza tym bardzo bykom pomagała technika. Psychologiczne (nie techniczne) wsparcie na 10.000 pkt. na DJIA, a przede wszystkim techniczne na poziomie 1.008 pkt. na indeksie S&P 500 zatrzymały spadki i niedźwiedzi straciły chęć do sprzedaży, ale w końcówce znowu przeważały. Wynik sesji niczego nie zmienia — korekta się przedłuży.
Dzisiaj jest piątek, a to zapowiada nudne sesje na rynkach światowych. Nie widać niczego, co miałoby je zmusić do większej aktywności o ile nie wydarzy się coś w geopolityce lub na rynku ropy. I oczywiście, jeśli nie dostaniemy jakiegoś ostrzeżenia ze spółki. Jedynym elementem stałym są dane makro z USA. Nie oczekiwałbym wyraźnej reakcji po raporcie o sprzedaży domów na rynku wtórnym, ale dane o sierpniowych zamówieniach na dobra trwałego użytku trochę na rynki wpłyną. Problem w tym, że to są dane niezwykle zmienne i dlatego nieco lekceważone. Jednak, ponieważ prognozowany jest lekki spadek to lepsze dane musiałyby zwiększyć popyt na akcje. Niedźwiedziom mogłyby pomóc wyłącznie dane dużo gorsze od prognoz (spadek o klika procent). Nasz rynek będzie czekał na raport o inflacji w cenach żywności w pierwszej połowie września. To są dane o tyle istotne, że mogą wpłynąć na przyszłotygodniową decyzję Rady Polityki Pieniężnej odnośnie poziomu stóp procentowych. Problem w tym, że GUS opublikuje ten raport przed fixingiem, co praktycznie oznacza, że będzie miał wpływ dopiero na poniedziałkową sesję.
Wiadomo, że nasz rynek często jest nieskorelowany z rynkami zagranicznymi, ale wczoraj uległ ogólnemu nastrojowi korekty. Zachowywał się jednak lepiej niż rynki rozwinięte. Niezwykle mocny był KGHM. To jest skutek słabnięcia dolara na rynkach walutowych, dzięki czemu znowu rośnie cena miedzi. Ale trzeba pamiętać, że mocny złoty zyski spółki zmniejszy. Generalnie było bardzo spokojnie, a obrót (po odjęciu obrotu na KGHM) był niewielki. Rynek zachował się bardzo dobrze. Małe obroty, małe spadki, mała aktywność – tego potrzebował obóz byków. To oczywiście nie znaczy, że dzisiaj ruszymy do góry nawet, jeśli w USA będzie się zanosiło na odbicie. U nas bardzo często prawdziwa reakcja podaży nie następuje tuż po ważnej sesji w USA, a dopiero następnego dnia. To jest taka pułapka. Nie twierdzę, że tak się musi stać, ale ostrzegam, że dobre zachowanie rynku w dniu wczorajszym nic nie znaczy. Korekta trwa, ale nie ma pewności jak będzie wyglądała. Już nieraz wydawało się, że pewne jest rozpoczęcie większej korekty i nic z tego nie wynikało. Teraz jednak jest inna sytuacja. Rynek amerykański dokonał zdecydowanego zwrotu, a na wykresie japońskich świeczek, szczególnie na indeksie WIG, jest mnóstwo sygnałów sprzedaży. Nie wiemy jeszcze jak wielu zarządzających funduszami przestraszyło się tego, że indeksy w USA zawróciły spod ważnych oporów. Jedno wydaje się być pewne — ataku na szczyty przez dłuższy czas nie będzie, a korekta się przedłuży.