Cena ropy w Stanach Zjednoczonych skoczyła w poniedziałek o niespełna 4 procent w górę, przeskakując ponownie granicę 55 dolarów za baryłkę i zbliżając się do rekordowych wysokości sprzed kilku tygodni.
Na New York Mercantile Exchange cena lekkie ropy amerykańskiej z dostawą w lipcu wzrosła w poniedziałek o 2,08 dol. i zamknęła się na poziomie 55,62 dol. za baryłkę, najwyższym od 6 kwietnia, jeśli chodzi o ceny zamknięcia w kontraktach na następny miesiąc.
W ciągu dnia cena lipcowych kontraktów doszła w poniedziałek na giełdzie NYMEX nawet do 55,80 dol., co jest najwyższym wynikiem śródsesyjnym od 7 tygodni. Cena w kontraktach na dalsze miesiące, od października poprzez większość 2006 roku, przekraczała w poniedziałek w Nowym Jorku 58 dol. za baryłkę, co odzwierciedla rosnące obawy o przyszłą podaż strategicznego surowca.
W Londynie na International Petroleum Exchange panowała w poniedziałek również hossa. Wskaźnikowa dla rynku europejskiego cena ropy Brent skoczyła w górę o 2,11 dol. to jest również o prawie 4 proc., do poziomu 54,78 dol. za baryłkę.
Poniedziałkowy skok cen nastąpił mimo osłabnięcia zagrożenia wywoływanego przez tropikalny sztorm "Arlene" w rejonie bogatej w ropę Zatoki Meksykańskiej. W końcu tygodnia prognozy meteorologów na temat sztormu wywołały pierwszy skok ropy, a gdy w znacznej części nie potwierdziły się, nie nastąpił spadek, a przeciwnie - dalszy wzrost, co świadczy o istnieniu innych czynników.
Należały do nich obawy o wielkość dostaw i stan rezerw, zwłaszcza naftowych produktów destylowanych. Wzmocnił je minister do spraw ropy Arabii Saudyjskiej, największego producenta i eksportera ropy w OPEC i na świecie, który zwrócił uwagę na niedostateczny stan mocy przerobowych rafinerii w skali globalnej, co jego zdaniemprzyczynia się do powstawania obaw o stan zapasów produktów destylowanych.
Dodatkowy czynnik miał w poniedziałek charakter czysto techniczny i wiązał się z programami giełdowymi, które włączały automatycznie opcję "kupuj", gdy ceny ropy surowej i oleju opałowego przekraczały ubiegłotygodniowe szczyty.
Obecna zwyżka ceny swiadczy też o nerwowości rynku przed rozpoczynającym się w środę w Wiedniu szczytem OPEC, czego nie są w stanie uśmierzyć uspokajające zapowiedzi zwiększenia wydobycia, deklarowane przez ministrów krajów naftowych.