Cena, cena, jeszcze raz cena — to zdaniem analityków główna przyczyna klęski ITI. Jeżeli spółka zrewiduje swoje oczekiwania, wyjaśni strukturę, starannie przygotuje ofertę, ma duże szanse na pozyskanie pieniędzy.
Oferta ITI nie powiodła się. Medialny holding zdecydował się odłożyć w czasie emisję akcji i planowany na 12 lipca debiut na GPW. Oficjalnym powodem są złe uwarunkowania rynkowe. Spółka tłumaczy, że od daty publikacji prospektu emisyjnego w czerwcu sytuacja na rynkach akcji znacząco się pogorszyła. ITI wylicza, że indeks WIG20 spadł w tym czasie o 12 proc., a indeks Dow Jones Euro Stoxx zniżkował o 23 proc. Ponadto od dnia publikacji przedziału cenowego kursy akcji europejskich nadawców telewizyjnych spadły średnio o 12 proc.
— Mimo pozytywnego odbioru oferty i znaczącego zainteresowania ITI ze strony inwestorów, wyjątkowo trudne warunki, w jakich przeprowadzana była oferta akcji, zarówno w Polsce, jak i za granicą, spowodowały, że podjęliśmy decyzję o nieprzeprowadzaniu oferty w obecnym czasie — mówi Jan Wejchert, prezes ITI.
Spółka nie podała, ilu inwestorów zadeklarowało chęć zakupu akcji w ciągu trwających do wtorku zapisów. Według informacji „PB”, akcje holdingu cieszyły się bardzo małym zainteresowaniem. Zawiedli zarówno inwestorzy indywidualni, jak i instytucjonalni. Ci ostatni wykazali się wyjątkową solidarnością — żaden OFE nie zapisał się na akcje holdingu.
Za ich przykładem poszli też prawdopodobnie inwestorzy zagraniczni, a gwaranci — głównie BRE Bank — nie objęli emisji. Tym samym długo oczekiwana, największa od dwóch lat, oferta publiczna spaliła na panewce. Jest to także wielka porażka GPW, gdyż po raz pierwszy nie doszła do skutku oferta tak dużej i atrakcyjnej spółki. Jednocześnie jednak — zdaniem części analityków i inwestorów — porażka ITI świadczy o dojrzałości rynku.
— Inwestorzy twardo kalkulują i nie będą kupować kota w worku. W ofercie medialnego holdingu było zbyt dużo dziur, akcje były za drogie i sprzedawane w złym momencie — mówi jeden z zarządzających funduszem emerytalnym.
— Oferta ITI była za droga i sprzedawana w złym terminie — komentuje Waldemar Gębuś, zarządzający PTE DOM.
Radosław Biadoń analityk BDM PKO BP
- W przyszłości jest szansa, żeby — przy odpowiedniej cenie — oferta ITI się powiodła, gdyż spółka jest bardzo ciekawym podmiotem dla inwestorów. Akcje powinny być jednak oferowane po niższej, dostosowanej do realiów rynku, cenie. Druga ważna rzecz to wyjaśnienie złożonej struktury holdingu. Istotna jest też kwestia rachunkowości — spółka powinna konsolidować taką część wyników spółek zależnych, ile rzeczywiście udziałów w nich posiada. Przydałyby się też informacje na temat finansów spółek zależnych.
Waldemar Bojara DM BOŚ
- Powinniśmy raczej zastanowić się, dlaczego oferta ITI nie wypaliła, niż nad tym, co spółka powinna zrobić, żeby się powiodła. Do tej pory nie było przecież na polskim rynku niepowodzenia tak spektakularnej i dużej oferty. ITI wydawało się bardzo interesującym graczem dla inwestorów. Oferta jednak powinna zostać przygotowana staranniej. Termin okazał się niefortunny, więc przy stosunkowo wysokiej cenie należało spodziewać się problemów. W okresie słabej koniunktury trzeba iść na ustępstwa i pieczołowicie przygotować ofertę. Tymczasem nie było prób konfrontacji tak odmiennych wycen oferujących z wycenami innych analityków.
Tomasz Lalik analityk BDM
- Na niepowodzenie oferty ITI — oprócz wysokiej ceny — miał też wpływ termin, w jakim została ona przeprowadzona. Na giełdzie panuje klimat nie sprzyjający tego typu operacjom, toteż nie jestem przekonany, czy nawet przy niższej cenie emisyjnej oferta zakończyłaby się powodzeniem. Poza tym spółka powinna lepiej zaprezentować się analitykom i przyszłym swoim akcjonariuszom, bo na razie relacje inwestorskie pozostawiają wiele do życzenia.
Andrzej Szymański analityk DM BIG BG
- Przed ewentualną kolejną próbą wejścia ITI na parkiet holding powinien zmienić politykę informacyjną, strukturę kapitałową, a także wyjaśnić potencjalnym inwestorom wciąż niejasne powiązania między spółkami grupy a podmiotami zależnymi od zarządu. Dotyczy to przede wszystkim spółki 3W, kontrolującej 33 proc. akcji TVN. W prospekcie nie zamieszczono również wyników spółek operacyjnych, które chcieli znać inwestorzy. Fiasko emisji pokazuje, że inwestorzy nie kupią akcji spółki tylko dlatego, że jest duża i może znaleźć się w indeksie WIG 20. Ostatnie wydarzenia w Stanach Zjednoczonych pokazały, że nawet największe firmy szybko tracą zaufanie inwestorów, jeśli pojawiają się wątpliwości związane z przejrzystością ich działalności.
Andrzej Osypowicz doradca inwestycyjny DM BPH PBK
- Mimo że spółce trudno będzie się pogodzić z oferowaniem akcji po niższej cenie, to wydaje się, że taki krok będzie koniecznością. Widełki cenowe 9,75-14 zł rynek uznał bowiem za zbyt wygórowane. Przed kolejną ofertą holding będzie musiał przybliżyć inwestorom niejasne dotąd zależności między poszczególnymi spółkami. Struktura musi być bardziej przejrzysta.
Alfred Adamiec doradca inwestycyjny PBK AM
- Patrząc na analizy domów maklerskich jeszcze sprzed emisji, wydawać by się mogło, że o jej niepowodzeniu zadecydowała wygórowana cena. Zapewne jest w tym część prawdy, aczkolwiek należy pamiętać, że wycena jest rzeczą względną i w dużej mierze zależy od trendu na giełdach. Na porażkę ITI w głównej mierze miał wpływ zły moment do przeprowadzenia emisji.
Paweł Małyska BM BGŻ
- ITI powinno przeczekać okres dekoniunktury i zastanowić się nad kwestiami, które były podnoszone na spotkaniach z inwestorami. Przede wszystkim holding powinien szczegółowo i przekonująco wyjaśnić złożoność swojej struktury. Inwestorom należy wytłumaczyć, dlaczego jest tak skomplikowana i czemu to służy. W obecnej sytuacji można pomyśleć o niższym przedziale cenowym, w jakim będą oferowane akcje. Oczekiwałbym też większej ilości danych finansowych dotyczących spółek zależnych, załączonych do prospektu. Im pełniejszy będzie obraz holdingu, tym realniejsze będą wyceny rynku.