Cennik e-doręczeń może się zmienić

opublikowano: 08-08-2019, 22:00

Ministerstwo Cyfryzacji tłumaczy, dlaczego elektroniczne doręczenia w wykonaniu Poczty Polskiej muszą kosztować. Prace nad stawkami trwają.

3,45 zł za każdą elektroniczną przesyłkę do obywatela lub firmy o rozmiarze do 10 MB — tyle według projektów rozporządzeń, dołączonych do ustawy o elektronizacji doręczeń, mają płacić Poczcie Polskiej wszystkie instytucje publiczne po uruchomieniu nowego systemu, dającego możliwość prowadzenia korespondencji urzędowej bez użycia tradycyjnych listów.

Projektowane przepisy, za które odpowiada Ministerstwo Cyfryzacji (MC), spotkały się już z ostrą krytyką Konfederacji Lewiatan, która w specjalnym stanowisku podkreślała, że „ceny usług podobnych, dostępnych na wolnym rynku, są znikomymi ułamkami tych kwot, a koszt usługi e-doręczenia świadczonej siłami rynku byłby wielokrotnie niższy”. Według organizacji przedsiębiorców projekt e-doręczeń w obecnej formule może stanowić niedozwoloną pomoc publiczną dla Poczty Polskiej. Tymczasem w odpowiedzi na nasze pytania MC informuje, że wysokość stawek może jeszcze ulec zmianie.

„Szczegółowy algorytm związany ze sposobem naliczania opłat za usługę jest w trakcie opracowywania i konsultacji — trwa proces legislacyjny. Opłaty oraz ich wysokość nie są jeszcze ostatecznie ustalone, ponieważ są przedmiotem konsultacji” — podaje biuro prasowe MC.

Według projektu z opłat ma być zwolniona korespondencja elektroniczna między instytucjami państwowymi. Z opłat za e-listy do urzędów będą też zwolnieni obywatele i urzędy, ale do Poczty Polskiej ma trafiać dotacja z budżetu za każde tego rodzaju e-doręczenie w wysokości 2 zł za sztukę. Z dokumentów dołączonych do projektu ustawy wynika, że chodzi o ponad 1 mld zł dotacji w ciągu dekady. Szacunków w sprawie tego, jakie łącznie przychody mogłaby osiągnąć Poczta Polska dzięki obsłudze e-doręczeń, nie ma. Wiadomo jednak, że operator będzie musiał sporo wydać, by uruchomić system — i jego koszty uwzględniono w kalkulacji cen.

„Jest jasne, że operator e-doręczeń będzie ponosił pewne koszty z tytułu świadczenia usług oraz wdrożenia i utrzymania systemu informatycznego. Musi więc uwzględnić to w kalkulacjach cenowych. Na ten moment wyliczenia te jednak trwają. Przy wskazywaniu stawek za doręczenie elektroniczne uwzględnić trzeba bowiem cały szereg różnorodnych czynników” — tłumaczy MC.

Jakie to czynniki? Przy wyliczaniu stawek bazowych za e-doręczenia uwzględniono m.in. koszt utrzymania ePUAP „w odniesieniu do trybu i typu realizowanej korespondencji elektronicznej”, wysokość opłat za powszechne usługi pocztowe, prognozowany wolumen e-listów wysyłanych przez podmioty publiczne i niepubliczne, wskaźnik zastępowania przez te przesyłki tradycyjnych listów, a także koszt kapitału Poczty Polskiej.

„Szczegółowy algorytm, związany z metodyką naliczania opłat za usługę, jest w trakcie opracowywania. Złożoność metodyki związana jest z określeniem źródeł finansowania usługi e-doręczenia w odniesieniu do poszczególnych typów transferów oraz proporcji, w jakiej pozostają do siebie, a także ujęciu obiektywnych czynników mających wpływ na zmiany opłat. Na złożoność metodyki wpływa także możliwość uzyskania rozsądnego zysku przez operatora wyznaczonego” — podaje MC.

Elektronizacja doręczeń, dzięki której elektroniczne listy będą pod względem prawnym równoważne z papierowymi przesyłkami poleconymi ze zwrotnym potwierdzeniem odbioru, jest stopniowo wprowadzana w całej Unii Europejskiej.

W części krajów, podobnie jak w Polsce, odpowiadać ma za to tzw. operator wyznaczony, czyli państwowa poczta — tak jest m.in. w Czechach, Belgii, Danii i Francji. Projekt polskich rozwiązań jest zbliżony do modelu czeskiego. Tam umowa między ministerstwem spraw wewnętrznych a Pocztą Czeską określa ceny za wiadomości wysyłane przez administrację publiczną na około 0,46 EUR za wiadomość, czyli 2 zł. Wszystkie firmy mają obowiązek posiadania państwowej e-skrzynki, z której korzystanie jest darmowe — można jednak płacić za usługi dodatkowe. W Polsce według wstępnego projektu ma być drożej, ale taniej niż w przypadku papierowej korespondencji. Resort podkreśla, że nie należy porównywać wysokości opłat za tradycyjne listy z tymi, które mają być pobierane za e-doręczenia, bo e-doręczenia to „korespondencja, która jest rejestrowana, dostarczana praktycznie w trybie rzeczywistym, wystawiane są odpowiednie dowody doręczenia, a cała realizacja ma charakter usługi zaufania” i spełnia wyśrubowane wymagania unijnego rozporządzenia eIADS.

„Gdyby jednak szukać analogii do obecnie świadczonych usług pocztowych, to najbardziej zbliżona byłaby przesyłka polecona priorytetowa, która w cenniku usług powszechnych z kwietnia 2019 r. obłożona jest opłatą 8,40 zł, a zatem pojawia się tutaj wyraźna korzyść o charakterze ekonomicznym dla podmiotów korzystających z e-doręczenia” — przekonuje MC.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy