CENTRALE CZEKAJĄ NA PRYWATYZACJĘ
Wysoka rentowność w sektorze skupia się w firmach nie największych
WIDOCZNY ROZWÓJ: W porównaniu z innymi branżami, w handlu mniej jest firm, które ograniczyły działalność, a przyrosty przychodów są większe — utrzymuje Urszula Grzelońska z INE PAN. fot. Jacek Konarski
Na działalności handlowej w Polsce na ogół się nie traci. Przeciętna stopa rentowności przychodu w przedsiębiorstwach z pierwszej setki w 1998 r. wyniosła 2 proc. Wyróżniającą się grupą są przedsiębiorstwa zajmujące się handlem samochodami i akcesoriami motoryzacyjnymi oraz trudniące się obrotem paliwami. Znaczącą grupę stanowią przedsiębiorstwa, które oprócz handlu zajmują się inną działalnością gospodarczą. Nie można jednak ich kondycji przyporządkować jakiegoś wyraźnego klucza branżowego.
W potocznej opinii handel jest tą gałęzią gospodarki, która została najwcześniej sprywatyzowana. Dlatego pewnym zaskoczeniem może być konstatacja, że wśród 100 największych przedsiębiorstw handlowych w Polsce w 1998 roku znalazło się aż 20 przedsiębiorstw „uspołecznionych”, to znaczy w większości państwowych. Wśród nich jest 9 Cefarmów, których przetrwanie jako przedsiębiorstw państwowych wynika z zamysłu prywatyzowania ich w układzie z zakładami produkującymi leki bądź w innego rodzaju konsolidacji. Obecność kilku innych reprezentantów handlu uspołecznionego w 1998 roku jest wynikiem przeciągania się dyskusji nad sposobami ich prywatyzacji (CPN, Ruch). Wreszcie jako państwowe funkcjonowały w 1998 roku niektóre dawne przedsiębiorstwa handlu zagranicznego, jak Węglokoks czy Węglozbyt. Reprezentują one „bardzo wrażliwe społecznie i ekonomicznie” sektory gospodarki i długo jeszcze nie będzie wiadomo, co z nimi zrobić. Z drugiej strony, trzydzieści spośród 100 największych przedsiębiorstw handlowych w Polsce to firmy czysto prywatne i czysto polskie, wyrosłe od podstaw w ciągu ostatnich dziesięciu lat.
Struktura branżowa
Opis struktury branżowej największych przedsiębiorstw handlowych w Polsce, a przynajmniej tych, które udostępniły informacje o wynikach finansowych uzyskanych w 1998 roku, trzeba rozpocząć od podmiotów, których nie ma na liście. Jest to większość zagranicznych firm mających w Polsce sieci dużych supermarketów; jest ich około 15, a pojedyncze sklepy każdej z tych sieci mają obroty przekraczające 1 mld zł rocznie (informacje o wynikach udostępniły tylko Macro Cash and Carry i Billa Polen). Drugą grupę — już obecnych na liście — stanowią firmy, których status przedsiębiorstw handlowych budzi pewne wątpliwości. Występujące na liście przedsiębiorstwa zostały zakwalifikowane jako handlowe na podstawie formalnego dopasowania przedmiotu ich działalności do klasyfikacji EKD. Tymczasem szereg z nich oprócz handlu zajmuje się inną działalnością gospodarczą.
Trzecią, najbardziej jednolitą branżowo grupą są państwowe i prywatne firmy farmaceutyczne. Wyróżniającą się grupą są przedsiębiorstwa zajmujące się handlem samochodami i akcesoriami motoryzacyjnymi. Mieszczą się w niej dawne Polmozbyty, mające strukturę wojewódzką, ale również dostrzegalne są firmy prywatne, np. Nissan Poland czy Kiljańczyk. Wśród pozostałych z pierwszej setki są tylko cztery spółdzielnie Społem, dawny potentat polskiego handlu detalicznego w miastach (spółdzielnie Społem zajmują jedną trzecią pozycji w drugiej setce największych przedsiębiorstw handlowych) i nie ma na liście ani jednego reprezentanta spółdzielczości Samopomocy Chłopskiej. Co więcej, wśród 100 nie widać również firm, które zastąpiłyby tę spółdzielczość w handlowej obsłudze polskiego rolnictwa. Widocznie jeszcze nie czas na to wobec ogólnie słabej kondycji polskiego rolnictwa. Jego zapotrzebowanie na pośrednictwo handlowe całkowicie pokrywają firmy wchodzące w skład grupy Rolimpex. Pozostając przy nieobecnych na liście, zwraca uwagę brak wielobranżowych domów towarowych. Jedyny polski potentat w tej dziedzinie D.T. Centrum nie nadesłał danych, uwikłany w problemy prywatyzacji i restrukturyzacji; kilka prób organizacji od podstaw polskich sieci domów towarowych nie powiodło się dotychczas, a dla zagranicznych sieci próg wejścia na polski rynek okazuje się zbyt wysoki.
Rentowność bez klucza
Wśród czterech firm, które w 1998 roku przyniosły stratę na swej działalności, w dwóch — jak można sądzić — jest ona wynikiem dużych kosztów związanych z osadzaniem się na rynku (Centrum Daewoo oraz Statoil Polska). Przypadku Węglozbytu nie trzeba chyba komentować, zaś o Elektrimie mówi się, że stał się ofiarą złych interesów z Rosją. Przeciętna stopa rentowności przychodu w przedsiębiorstwach z pierwszej setki wyniosła 2 proc., co nie jest złym wynikiem, nawet jak na przedkryzysowy ubiegły rok. Firmy dystrybucji farmaceutyków osiągnęły przeciętnie 2,8 proc. rentowności przychodu, a cztery mieszczące się w pierwszej setce spółdzielnie Społem — na każdych 100 złotych obrotu zarobiły 80 groszy.
Przeglądając 11 firm, które osiągnęły w 1998 roku powyżej 6 proc. rentowności przychodu, nie można znaleźć dla nich jakiegoś wyraźnego klucza branżowego. Natomiast nie ma wątpliwości, że wszystkie one są firmami prywatnymi i nie największymi w sektorze.
Urszula Grzelońska
INE PAN