Centrozap przegrał bój o 100 mln zł

Jarosław Królak
opublikowano: 2009-06-08 00:00

Ani grosza nie dostanie spółka za szkody poniesione z winy fiskusa. Jesteśmy rozgoryczeni — mówią jej szefowie.

Ani grosza nie dostanie spółka za szkody poniesione z winy fiskusa. Jesteśmy rozgoryczeni — mówią jej szefowie.

Coraz częściej przedsiębiorcy przegrywają głośne sprawy ze skarbem państwa o odszkodowania. Po majowym potknięciu Optimusa (proces zacznie się od nowa), przyszła kolej na katowicki Centrozap. W piątek sąd orzekł, że giełdowej spółce nie należy się żadne odszkodowanie za błędy organów skarbowych. Zamiast żądanych 100 mln zł została z niczym. W dodatku będzie musiała zwrócić państwu koszty procesu. Wyrok jest prawomocny.

— Jesteśmy przygnębieni, rozgoryczeni i rozczarowani. W ten kilkuletni proces zaangażowaliśmy mnóstwo pieniędzy (na adwokatów) i czas (naszych pracowników). Nadal uważamy, że odszkodowanie nam się należy. Na pewno wniesiemy kasację — mówi Jarosław Latacz, rzecznik Centrozapu.

A było tak blisko

Sąd Apelacyjny w Katowicach przekreślił korzystny dla firmy wyrok sądu I instancji z listopada 2008 r., przyznający jej 42,5 mln zł plus odsetki (razem około 63 mln zł). Sędzia Bogumiła Ustjanicz stwierdziła, że nie ma podstaw do uznania, że 14 błędnych decyzji skarbówki było bezprawnych i że uzasadniają one roszczenia firmy. Jeszcze w listopadzie 2008 r. Joanna Kozera, sędzia katowickiego Sądu Okręgowego, argumentowała, że wina skarbu państwa nie może budzić wątpliwości.

Triumfuje Prokuratoria Generalna (PG), reprezentująca w procesie skarb państwa.

— Powództwo Centrozapu zostało oddalone jako niezasadne. Sąd podzielił nasze argumenty, że nie ma związku przyczynowego między rzekomą bezprawnością 14 decyzji fiskusa a potencjalną szkodą firmy. Na korzyść państwa zasądził także od spółki 13 tys. zł kosztów procesu — mówi Wojciech Dachowski, prawnik PG.

Skarb na razie górą

Centrozap domagał się 100 mln zł za straty, jakie poniósł z powodu decyzji fiskusa w latach 90. Urzędnicy zarzucili firmie dokonywanie fikcyjnych transakcji w celu wyłudzenia zwrotu VAT.

— Na skutek tych zarzutów straciliśmy wiele wielomilionowych kontraktów, bo kontrahenci nie chcieli robić interesów z firmą ściganą przez fiskusa — mówi Jarosław Latacz.

W walce o odszkodowania za błędy fiskusa firmy na razie przegrywają. W 2008 r. na 27 zakończonych procesów podatnicy wygrali tylko… dwa i uzyskali 516 tys. zł odszkodowań. Obecnie toczy się prawie 40 procesów, a żądania firm sięgają 1,2 mld zł. Najwięcej domaga się Elektrim Megadex (213 mln zł), następnie MCI (38,5 mln zł) i Optimus (36 mln zł).