Z jednej strony w wielu miastach powstają najnowocześniejsze centra handlowe z inteligentnymi systemami sterowania wszystkimi możliwymi funkcjami. Z drugiej, deweloperzy przywracają do życia zapomniane i opuszczone fabryki, zamieniając je w atrakcyjne galerie handlowo-rozrywkowe.
— Choć proces rewitalizacji obiektu poprzemysłowego pod ochroną konserwatora zabytków jest dłuższy i bardziej skomplikowany niż budowa galerii od podstaw, to jednocześnie daje szansę na stworzenie miejsca o niepowtarzalnym charakterze — przekonuje Jarosław Fijałkowski, prezes Parkridge Retail Poland.
Przykładem może być galeria Focus Mall w Bydgoszczy, która powstała w dawnej miejskiej rzeźni. W Rybniku centrum handlowe powstało w słodowni niedziałającego browaru, w Zielonej Górze deweloper wykorzystał budynki po zakładach Polskiej Wełny, a we Włocławku niszczejące mury fabryki fajansu.
— Restaurowanie poprzemysłowych lub zabytkowych budynków i przekształcanie ich w centra handlowe z pewnością nie jest tylko chwilową modą, lecz wynikiem przemyślanej strategii. Poszukując najlepszej lokalizacji pod galerię handlową, bierze się pod uwagę rozwój urbanistyczny oraz dopasowanie obiektu do kulturowego i społecznego charakteru miasta. Decydującą rolę odgrywają jednak argumenty komercyjne — lokalizacja, liczba osób w tzw. strefie zasięgu, czyli tych, które mogą być potencjalnymi klientami, dogodny dojazd, otoczenie ekonomiczne, itp. Wiele dawnych fabryk spełnia te kryteria, dlatego też interesują się nimi deweloperzy — wyjaśnia Dominika Krzyżanowska-Kidała z ECE Polska.
Więcej we wtorkowym PB
