Ceny frachtu napędzają inflację

Marcin BołtrykMarcin Bołtryk
opublikowano: 2022-11-03 20:00

Stawki na morzu spadają od kilku miesięcy. Mimo to koszty transportu nadal nakręcają inflację. Może to potrwać jeszcze kilka miesięcy.

przeczytaj artykuł i dowiesz się?

  • jaki wpływ na inflację mają koszty transportu morskiego
  • dlaczego mimo wyraźnego spadku cen frachtu nie spadają ceny przewożonych towarów
  • co było przyczyną wzrostu stawek do rekordowego poziomu
Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Indeks WCI (World Container Index autorstwa Drewery), odzwierciedlający zmiany stawek frachtowych w morskich przewozach kontenerów, spadł we wrześniu o ponad 60 proc. r/r., a tylko w ostatnim tygodniu października - o 3 proc. To 34. spadek z rzędu, jednak rekordowe stawki z 2021 r. i początku 2022 wciąż wpływają na gospodarkę.

Rok opóźnienia

Przeanalizowawszy dane ze 143 krajów z ostatnich 30 lat, Międzynarodowy Fundusz Walutowy doszedł do wniosku, że koszty wysyłki towarów są ważnym czynnikiem generującym inflację na całym świecie - gdy stawki frachtowe się podwajają, inflacja wzrasta o około 0,7 pkt proc. Co najważniejsze, efekty są trwałe - utrzymują się do 18 miesięcy. Oznacza to, że wzrost kosztów transportu obserwowany w 2021 r. może zwiększać obecną inflację o około 1,5 pkt proc.

- Na taką samą korelację wskazuje symulacja przeprowadzona przez Konferencję Narodów Zjednoczonych ds. Handlu i Rozwoju. Wynika z niej, że wąskie gardła w transporcie morskim w 2021 r. spowodowały wzrost cen ładunków importowanych o 11 proc. – podkreśla Janusz Piechociński, prezes Izby Przemysłowo-Handlowej Polska-Azja, jeden z autorów raportu „Transport międzynarodowy – wyzwania i rola transportu w zmieniającym się świecie”.

Ponieważ stawki frachtowe przekładają się na ceny produktów konsumpcyjnych z opóźnieniem i stopniowo (kulminacja następuje dopiero po 12 miesiącach), eksperci zwracają uwagę, że rekordowe koszty frachtu z ostatniego kwartału 2021 roku i początku bieżącego odczujemy w cenach dóbr dopiero zimą 2023 r. Oczywiście to, w jakim stopniu wzrost stawek u armatorów przełoży się na poziom inflacji w danym kraju, jest uzależnione również od innych czynników, m.in. polityki monetarnej, udziału importu w PKB i położenia geograficznego.

Najgorsze przed nami
Najgorsze przed nami
Rekordowe ceny frachtu morskiego, obserwowane pod koniec minionego roku i na początku bieżącego, przełożą się w pełni na ceny przewożonych towarów dopiero za kilka miesięcy.
fot. SeongJoon Cho/Bloomberg

- Wyższy koszt transportu morskiego dotyczył przede wszystkim takich towarów jak elektronika, optyka itp., które są silniej zintegrowane z globalnymi łańcuchami dostaw. Wzrost ich cen sprawia, że stają się nieosiągalne dla konsumentów o niższym pułapie dochodów, co redukuje poziom dobrobytu społecznego – wskazuje prof. dr hab. Andrzej Grzelakowski, kierownik Katedry Logistyki i Systemów Transportowych Uniwersytetu Morskiego w Gdyni.

Zatrzymać podwyżki

Wzrost cen przewozów napędzany był nie tylko rosnącymi kosztami ponoszonymi przez armatorów (m.in. w związku z blokadą Kanału Sueskiego), ale też ich apetytem na ekstrazyski.

- Te rekordowe zyski były jednak realizowane kosztem załadowców oraz innych firm z sektora TSL. To oni ponosili konsekwencje drastycznego wzrostu kosztów przewozu kontenerów drogą morską. a także kosztów wynikających z niespotykanej obniżki jakości usług świadczonych przez operatorów kontenerowych - mówi prof. dr hab. Andrzej Grzelakowski

W USA, które są obsługiwane głównie przez zagraniczych armatorów kontenerowych, odbyła się kampania potępiająca takie praktyki.

- Podkreślano, że przewoźnicy oceaniczni wykazują w sprawozdaniach nadzwyczajne przychody i zyski, ale jednocześnie zawodzi harmonogram przypływania statków. Porty są zatłoczone i amerykańscy eksporterzy mają problemy np. z wysyłką produktów rolnych. Prezydent Stanów Zjednoczonych stanął po stronie załadowców, stwierdzając: „Kiedy korporacje nie muszą konkurować, ich zyski rosną, bo ceny ich usług rosną, ale małe firmy, rodzinni rolnicy i farmerzy upadają. Widzimy, że dzieje się tak z przewoźnikami oceanicznymi przewożącymi towary do i z Ameryki” - relacjonuje Janusz Piechociński.

Z kolei Międzynarodowa Federacja Zrzeszeń Spedytorów (FIATA) przedstawiła zestaw kluczowych wymagań, których spełnienie mogłoby zapewnić bardziej racjonalne warunki działania na rynku transportu morskiego. Na początek linie powinny przestać wydawać rekordowe zyski na integrację pionową, a zamiast tego zadbać np. o dekarbonizację transportu. FIATA zwróciła uwagę, że aby osiągnąć cel Międzynarodowej Organizacji Morskiej, czyli redukcję emisji CO2 o 50 proc. do 2050 r., trzeba zainwestować ok. 1,5 bln USD., co jest „znaczącym wyzwaniem”. Dlatego zamiast prowadzić bezprecedensową koncentrację, linie powinny inwestować w nowe technologie w zakresie napędu i paliwa.