Ceny giełdowych akcji powinny nadal spadać

Tomasz Furman
opublikowano: 2001-08-20 00:00

Ceny giełdowych akcji powinny nadal spadać

Obecny poziom kursów akcji i podstawowych indeksów jest przede wszystkim efektem złej sytuacji makro- i mikroekonomicznej Polski. Nie wszystkie jeszcze negatywne informacje zostały zdyskontowane przez warszawską giełdę.

— Dziś największym zagrożeniem dla całej gospodarki jest dziura budżetowa. Powodów do zadowolenia nie daje także większość przedsiębiorstw, wykazujących fatalne wyniki finansowe. Oznacza to, że dalsze spadki na GPW są nieuniknione — uważa Paweł Puchalski, analityk Raiffeisen Capital & Investment Polska.

Zła sytuacja makroekonomiczna ma negatywny wpływ na kondycję podmiotów gospodarczych. Proces dezinflacji przyczynił się do spowolnienia gospodarczego, a to z kolei do słabszych wyników przedsiębiorstw i powiększenia dziury budżetowej. Trudno jednak, by deficyt zmniejszał się, skoro wydatki państwa są względnie stałe, podczas gdy dochody zależą w dużej mierze od wzrostu gospodarczego.

Głównym powodem złego postrzegania polskiej gospodarki było z jednej strony podanie zaskakująco dużej prognozy deficytu budżetowego na 2002 rok, a z drugiej niepewność co do dalszych ruchów mających na celu jego ograniczenie. Pierwotnie oczekiwano, że dziura budżetowa będzie się zmniejszać, teraz chodzi przede wszystkim o to, by nie wzrastała w bardzo szybkim tempie.

— Politycy muszą wspólnie wypracować długoterminowy program reformowania finansów publicznych. Niezależnie jednak od tego, większość propozycji ministra finansów trzeba będzie przyjąć — twierdzi Paweł Puchalski.

Nie dotyczy to oczywiście wszystkich pomysłów. Twory w postaci podatku importowego raczej nie mają szans na realizację. Groźne jest też ewentualne zwiększenie podatku VAT na usługi i materiały budowlane. Jego wprowadzenie mogłoby dobić i bez tego przeżywający problemy sektor budowlany.

Proces reformowania finansów publicznych nie będzie jednak łatwy, głównie z powodów politycznych. Kampania wyborcza zachęca do składania deklaracji bez pokrycia lub chociażby takich, które nie będą źle odbierane przez elektorat. Tymczasem problem deficytu budżetowego może być pierwszym sygnałem mówiącym o kryzysie gospodarczym.

— Brak odpowiednich reform może już niedługo zaowocować kryzysem ekonomicznym w Polsce. W przypadku jego wystąpienia koszty naprawy finansów publicznych byłyby dla całego społeczeństwa jeszcze bardziej dotkliwe niż te które trzeba ponieść obecnie — mówi specjalista z Raiffeisen Capital & Investment Polska.

Problemy budżetowe tylko częściowo mają dziś odzwierciedlenie w cenach akcji na GPW, dlatego możliwa jest dalsza dość gwałtowna podaż, zwłaszcza zgłaszana ze strony inwestorów zagranicznych. Zanotowane przez nich dotychczas straty w połączeniu ze wzrostem ryzyka inwestycyjnego niewątpliwie nie zachęcają do utrzymywania otwartych pozycji. W konsekwencji inwestorzy zagraniczni mogą zmniejszyć swoje zaangażowanie w Polsce i ulokować wolne środki na Węgrzech lub, co znacznie bardziej prawdopodobne, w ogóle wyjść z rynków Europy Środkowej i Wschodniej.

— Wyprzedaż akcji na warszawskiej giełdzie powinna bez problemu przyczynić się do przełamania bariery tysiąca punktów dla WIG 20. Trudno jednak prognozować, na jakim poziomie ostatecznie indeks ten zatrzyma się — uważa Paweł Puchalski.

Trend spadkowy na GPW będzie kontynuowany przez co najmniej kilka miesięcy. Jego zmiana prawdopodobnie nastąpi dopiero wtedy, gdy realizowany będzie program naprawy finansów państwa. Najpierw jednak politycy muszą dojrzeć do wykonania określonych ruchów.

— Dopóki nie pojawią się konkretne działania zmierzające do ograniczenia deficytu budżetowego, trudno liczyć na pojawienie się na giełdzie popytu. Co gorsza, dla wielu inwestorów brak oczekiwanych zmian będzie jednoznacznym sygnałem do ucieczki z polskiego rynku — twierdzi analityk Raiffeisen Capital & Investment Polska.

Brak perspektyw na szybką poprawę sytuacji gospodarczej kraju nie daje również specjalnych szans na osiągnięcie w przyszłości lepszych wyników przez spółki publiczne. W gronie firm notowanych na GPW, stosunkowo dobrze powinny sobie nadal radzić banki. Ich kondycja od pewnego już czasu jest stabilna, co potwierdziły wyniki za drugi kwartał 2001 roku. Zdecydowanie gorzej będzie natomiast w przemyśle.

— Dziś zdecydowana większość przedsiębiorstw przemysłowych przeprowadza restrukturyzację, która jest z kolei odpowiedzią na pogarszające się warunki funkcjonowania na rynku. Co gorsza, malejący popyt wewnętrzny będzie pomniejszał wypracowywane dotychczas przychody i zyski.

Ważnym barometrem, w jego opinii, jest tu budownictwo, które często określane jest kołem zamachowym gospodarki. Zastój w tym segmencie nie pozostawia jednak wątpliwości co do faktycznego stanu polskiego rynku. Wystarczy zresztą tylko popatrzeć na wyniki finansowe spółek budowlanych. Co gorsza, niewiele wskazuje na to, by w najbliższym czasie pojawił się istotny czynnik, który zmieniłby obecne tendencje. Z tego też powodu generalnie odradza się kupowania akcji na GPW, a jeżeli już to pod warunkiem dokonania bardzo wnikliwej analizy i selekcji potencjalnych celów inwestycyjnych. Stosunkowo dobrze mogą zachowywać się zwłaszcza producenci i dystrybutorzy farmaceutyków. Branża ta jest stosunkowo najmniej wrażliwa na zmiany makroekonomiczne, głównie dlatego, że w gospodarstwach domowych ograniczenie wydatków na leki jest ostatecznością.