CENY LEKÓW SĄ ZBYT NISKIE
Państwowe regulacje blokują rozwój polskich firm
CZYSTA KALKULACJA: Bankructwo przemysłu farmaceutycznego spowoduje, że koszty leczenia wzrosną trzykrotnie. Zatem skutki niepodejmowania reform odbiją się na pacjencie — mówi Waldemar Roszkowski, prezes Polfarmedu. fot. Borys Skrzyński
Przedsiębiorcy alarmują, że zbyt niskie ceny urzędowe leków doprowadzą do bankructwa rodzimych producentów. Z powodu kryzysu nie mogą oni już rekompensować strat w kraju eksportem na Wschód. Firmy farmaceutyczne skarżą się również na absurdalne prawo podatkowe. Nikt nie chce im pomóc.
Polskie farmaceutyki produkuje około 80 firm, 60 z nich zatrudnia więcej niż 50 osób. Rocznie w Polsce sprzedaje się leki o wartości około 6,2 mld zł (1,8 mld USD). Łącznie w tej branży pracuje 25 tys. osób. Ceny rodzimych medykamentów są blisko sześciokrotnie niższe niż europejskich. Polskie firmy nie mogą swobodnie decydować o ich wysokości, gdyż na większość leków ustalane są ceny urzędowe, narzucane przez Ministerstwo Finansów.
20 proc. ceny
— Przemysł farmaceutyczny jest skansenem przeszłości. Tak niski poziom cen urzędowych zabiłby każdą branżę. Już od ośmiu lat bezskutecznie próbujemy przeforsować reformy — żali się Waldemar Roszkowski, prezes Polskiej Izby Przemysłu Farmaceutycznego i Sprzętu Medycznego Polfarmed.
Średnia cena polskiego leku wynosi 5,25 zł (1,5 USD). Waldemar Roszkowski podkreśla, że do producentów trafia tylko jedna piąta wpływów ze sprzedaży. Resztę, czyli 80 proc. ceny, pochłaniają koszty dystrybucji, promocji i badań naukowych.
— Koledzy z zagranicy podejrzewają, że stosujemy praktyki dumpingowe — dodaje Waldemar Roszkowski.
Podkreśla on, że nigdzie na świecie leki nie są tak tanie. Nie sprzyja to oczywiście poprawie konkurencyjności polskich firm. Brakuje im środków finansowych na inwestycje. Jak zauważa Waldemar Roszkowski, polskie fabryki prezentują co prawda światowy poziom technologiczny i są przygotowane do wstąpienia naszego kraju do Unii Europejskiej, zostały jednak zmodernizowane głównie ze środków pochodzących z kredytów. Producenci mogli poprawić swoją kondycję finansową dzięki eksportowi do Rosji. Ceny uzyskiwane na tym rynku były nawet 10 razy wyższe od krajowych. Jednak kryzys przerwał możliwość realizacji intratnych transakcji. Waldemar Roszkowski jest pesymistą, jeśli idzie o szanse odbudowania polskiej obecności w Rosji.
Absurdalne prawo
— W Polsce obowiązują absurdalne przepisy podatkowe. Oto przykład: Jako producent leku, zanim skieruję go do dystrybucji, muszę kupić surowiec, zbadać jakość. Pieniądze za lek uzyskuję dopiero po sześciu miesiącach. Podatek natomiast muszę zapłacić w momencie, gdy opuścił on magazyn. Aptekarz rozlicza się z fiskusem dopiero, gdy wojewoda zrekompensuje mu zakup i zwróci pieniądze. Zatem ja muszę kredytować hurtownika, aptekarza i Skarb Państwa, łącznie z wojewodą, płacąc podatek od pieniędzy, których jeszcze nie odebrałem — skarży się Waldemar Roszkowski.
Takie rozwiązanie okazało się szczególnie dotkliwe w związku z kryzysem rosyjskim. Leki na Wschód sprzedawane były po atrakcyjnej cenie, zatem po załamaniu rynku dotkliwy stał się problem podatków zapłaconych od transakcji, które nigdy nie zostały zrealizowane. Producenci widzą kilka możliwości rozwiązania tej sytuacji. Jedną z nich jest umożliwienie płatności podatku dopiero po wpłynięciu pieniędzy od kontrahentów.
— Niestety, nikt nie chce z nami rozmawiać. Można poprawić naszą sytuację niekoniecznie za pomocą podwyżek cen o 100 proc. Tymczasem napotykamy mur — komentuje Waldemar Roszkowski.
Dodaje on, że w Polsce myli się działania socjalne z polityką prozdrowotną.
— Efekt jest taki, że ludzie wymagają od państwa, by dbało o ich zdrowie. Nie traktują swojego zdrowia jak dobra ekonomicznego. Dzieje się tak dlatego, że koszt zakupu leków refunduje się aptekarzom, a nie pacjentom. W związku z tym chory otrzymuje lek za darmo i nie przypisuje mu wartości pieniężnej. Powoduje to, że 10 proc. leków w Polsce zostaje niewykorzystane. Na Zachodzie jest to zaledwie 1 proc. —ubolewa Waldemar Roszkowski.
Izabela Kudelska
Podział rynku
Handel zagraniczny