Sprzedawcy mieszkań muszą uzbroić się w cierpliwość, np. na rynku wtórnym w Warszawie średni czas oczekiwania na kupującego wynosił w I kw. 2023 r. aż 159 dni – podaje Metrohouse. Dla porównania, rok wcześniej było to 129 dni.
W pozostałych pięciu największych miastach sprzedaż w okresie styczeń-marzec 2023 r. trwała średnio 124 dni, wobec 93 dni rok wcześniej.
Sprzeciw kupujących
Coraz dłuższy czas oczekiwania na nabywcę zmusza sprzedawców z rynku wtórnego do obniżania stawek za metr. Z danych agencji Metrohouse wynika, że w I kw. 2023 r. różnica między pierwszą, a ostatnią ceną ofertową wynosiła od 2,9 proc. w Poznaniu do 5,6 proc. w Warszawie.
Dodatkowo, kupujący mogli sobie wynegocjować 1,4-2,6 proc. rabatu.
O tym, że kupujący coraz częściej nie chcą akceptować proponowanych przez sprzedawców stawek, mówią również pośrednicy ankietowani przez serwis Nieruchomosci-online.pl.
– Klientów poszukujących mieszkań do zakupu – na potrzeby własne czy pod inwestycję – nie brakuje. Największym wyzwaniem jest jednak pogodzenie oczekiwań stron co do ceny transakcyjnej. Tutaj pojawiają się coraz większe rozbieżności – mówi Katarzyna Hańderek z biura Nieruchomości Hańderek.
Podobne obserwacje ma Anna Górniak z firmy UX Home.
– Kupujący nadal szukają okazyjnych “perełek” i próbują - wbrew ekonomii - zaklinać rzeczywistość, oczekując dużych negocjacji cenowych rzędu 15-20 proc. ceny ofertowej. Efektem jest pojawianie się większej liczby propozycji zakupowych, jednak mocno poniżej oczekiwań sprzedających – dodaje Anna Górniak.

Słupki w górę
Coraz bardziej ciążą także ceny nowych mieszkań. Z ostatnich danych serwisu RynekPierwotny.pl wynika, że w I kw. 2023 r. w Warszawie stawki za metr wzrosły o 6,2 proc. względem IV kw. 2022 r. W przypadku Gdańska zwyżka wyniosła 3,2 proc., Wrocławia - 2,3 proc., Łodzi - 2 proc., Krakowa - 1,8 proc., a Poznania - 0,8 proc.
Rekordy biją także ceny nieruchomości w miejscowościach nadmorskich.
- To powoduje, że ich sprzedaż nie jest łatwa, w momencie kryzysu na rynku nieruchomości. Minimalna cena za 1 m kw. w takich miejscowościach jak: Pustkowo, Sarbinowo czy Grzybowo to obecnie 13 tys. zł. W najmodniejszych kurortach takich jak: Świnoujście, Kołobrzeg czy Międzyzdroje te wartości są zwykle nawet dwukrotnie wyższe. Apartament nadmorski o wielkości miejskiej kawalerki to więc wydatek rzędu minimum 700 tys. zł – mówi Mirosław Król, ekspert rynku nieruchomości.
Dodaje, że inwestorzy, którzy decydują się na zakup apartamentu nad morzem zwykle robią to na własny użytek.
– Nie brakuje cudzoziemców np. Niemców czy Skandynawów, dla których nasze ceny wciąż są atrakcyjne. Klientów z Polski na nieruchomości za 30 tys. zł za 1 m kw. jest mniej – mówi Mirosław Król.
Będzie drożej
Choć aktualne ceny mieszkań są dalekie od oczekiwań potencjalnych nabywców, wszystko wskazuje na to, że taniej nie będzie.
Z najnowszego badania serwisu Nieruchomosci-online.pl. wynika, że aż 89 proc. agentów spodziewa się, że w II kw. 2023 r. ceny kawalerek z rynku wtórnego utrzymają się albo urosną jeszcze bardziej.
W przypadku większych lokali stabilizację albo wzrost stawek za metr wieszczy 73 proc. badanych.
– Wielu klientów, myśląc o programie „Bezpieczny kredyt 2 proc.” [wejdzie w życie w połowie 2023 r. - red.] już podpisuje umowy rezerwacyjne. Apetyt sprzedających na więcej będzie powodować, że będą oni chcieli podwyższać ceny – prognozuje Ewa Klos-Rychter, właścicielka kancelarii prawnej i biura obrotu nieruchomościami Klos.
Podobne obserwacje ma Jolanta Wojkowska, ekspertka biura nieruchomości DomusNova. Jej zdaniem, rynek czeka na stabilizację, jednak nie należy się spodziewać powrotu do tego, co już było.
- Ceny nieruchomości nie spadną do tych sprzed kilku lat, więc kupujący i sprzedający muszą być tego świadomi – uważa Jolanta Wojkowska.
Jej zdanie podziela Alicja Palińska z działu analiz portalu Nieruchomosci-online.pl.
– Ostatnie kwartały pokazały, że przewidywania spektakularnych obniżek cen nie sprawdziły się. Poszukujący powoli przyzwyczajają się też do aktualnej sytuacji na rynku - mówi Alicja Palińska.
