Ceny pociągów nabierają prędkości

opublikowano: 07-10-2019, 22:00

Wysokie ceny pojazdów szynowych będą zachętą do kupna… autobusów. Na obniżki się jednak nie zanosi

W czasach PRL podwyżki cen żywności osładzano stwierdzeniem, że wprawdzie chleb drożeje, ale lokomotywy tanieją. Obecnie ceny żywności także rosną, ale ceny pociągów również, coraz częściej przekraczając kosztorysy zamawiających. Niedawno Koleje Dolnośląskie unieważniły przetarg, bo mimo unijnej dotacji nie było ich stać na zakup w cenach oczekiwanych przez dostawców.

W rozstrzygniętym na początku ubiegłego roku unijnym konkursie
przewoźnikom i samorządowcom przyznano 1,2 mld zł na inwestycje w tabor i
zaplecze serwisowe o wartości 3 mld zł. Rosnące ceny pociągów utrudniają jednak
zakupy.
Zobacz więcej

ZAKUPÓW MNIEJ:

W rozstrzygniętym na początku ubiegłego roku unijnym konkursie przewoźnikom i samorządowcom przyznano 1,2 mld zł na inwestycje w tabor i zaplecze serwisowe o wartości 3 mld zł. Rosnące ceny pociągów utrudniają jednak zakupy. Fot. Forum

Województwo lubelskie natomiast już trzy razy unieważniało przetarg wspierany unijnymi funduszami, ponieważ oferty wykonawców znacznie przekraczały kosztorysy. Chciało kupić 11 składów za 152 mln zł, ale oferta Pesy wynosiła około 170 mln zł. Ostatecznie władze województwa ograniczyły liczbę kupowanych pojazdów do 8, aby zmieścić się w posiadanej kwocie. Pesa wyceniła zamówienie na 142 mln zł, wygrał jednak nieco droższy Newag, gotowy wykonać kontrakt za 146,6 mln zł, ale zaproponował krótszy czas dostawy.

Zmiana trendu

Michał Beim, ekspert Instytutu Sobieskiego, uważa, że w cenie kilku miejsc siedzących w pociągu organizatorzy transportu publicznego mogą kupić dobrej jakość autobus regionalny. Jego zdaniem w długim okresie, jeśli dostawcy pociągów będą windować ich ceny, organizatorzy transportu publicznego zaczną więcej inwestować w autobusy i publiczny transport drogowy, który dziś jest w zapaści, zacznie rozwijać się szybciej niż kolejowy. Podobne obawy ma Jakub Majewski, prezes Fundacji ProKolej.

— Przy ograniczonej konkurencji na rynku producentów taboru kolejowego ceny autobusów mogą kusić samorządy do przenoszenia przewozów z torów na drogi. Tym bardziej że w tym roku rząd wprowadził także dofinansowanie do regionalnych przewozów autobusowych — mówi Jakub Majewski.

Jeśli lokalny transport autobusowy jest nierentowny, budżet państwa pokryje deficyt. Przewoźnicy nie muszą także płacić opłat drogowych, kolejowi natomiast płacą za dostęp do każdego odcinka torów.

— Tańsze jest także wyszkolenie i zatrudnienie kierowcy autobusu niż maszynisty. Wszystkie te czynniki mogą powodować, że lokalny transport kolejowy będzie mniej konkurencyjny niż autobusowy — uważa Michał Beim.

Eksperci zgodnie twierdzą, że wysokie ceny pociągów wynikają nie tylko z drożejących materiałów i robocizny, ale także z rosnących wymagań Unii Europejskiej dotyczących bezpieczeństwa. Producenci pojazdów szynowych muszą montować w nich coraz więcej nowoczesnych urządzeń poprawiających bezpieczeństwo i homologować je w tzw. systemie zgodnym z TSI, czyli europejskimi normami. Dostawcy autobusów nie muszą spełniać tak wyśrubowanych wymagań.

Zdaniem Michała Beima ujednolicenie wymogów wobec przewoźników może ograniczyć dalszy wzrost cen pociągów. Jeśli natomiast nie będzie ich stać na zakup u polskich czy europejskich producentów, zaczną szukać dostawców na innych kontynentach, np. w Chinach. Patryk Wild, radny dolnośląskich Bez-partyjnych Samorządowców także spodziewa się wejścia na rynek konkurentów. Szacuje, że obecnie jedno miejsce siedzące w lokalnym pociągu pasażerskim kosztuje około 150 tys. zł netto. Jego zdaniem ponoszenie tak wysokich kosztów zakupu taboru będzie zabójcze dla regionalnej kolei.

Europejskie trendy

Krajowi dostawcy taboru kolejowego podkreślają, że popyt i ceny będą zależne od sytuacji i zapotrzebowania na krajowym rynku, ale istotne znaczenie zyskają też trendy rysujące się na rynku europejskim.

— Niedawno ogromne plany inwestycyjne, w tym również taborowe, ogłosiły publicznie niemieckie koleje DB oraz włoska grupa FS. Zamierzają w najbliższych latach zainwestować po około 60 mld EUR. Wysokie nakłady inwestycyjne w Europie spowodują wzrost cen komponentów — informuje Józef Michalik, wiceprezes Newagu.

Zwraca również uwagę na to, że w przyszłej perspektywie finansowej planowane są m.in. nakłady na projekty innowacyjne oraz związane z ochroną środowiska. Przy długofalowych planach dekarbonizacji Europy będzie to generować dodatkowy popyt na pojazdy elektryczne, także szynowe.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu