Ceny surowców mogą pchnąć inflację w dół

opublikowano: 04-12-2022, 20:00
Play icon
Posłuchaj
Speaker icon
Close icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl

Połowa surowców notowanych na rynkach ma ujemną dynamikę roczną. Bliskie spadku są ceny żywności. To może przełożyć się na szybkie hamowanie cen detalicznych w Polsce, choć ścieżka do takiego scenariusza wcale nie jest prosta.

Optymiści liczą, że spadek cen surowców na świecie wkrótce mocno w dół pociągnie inflację w Polsce. Dobrym przykładem, jak może się to wydarzyć, są światowe ceny żywności. Ich dynamika jest już właściwie zerowa — ceny są średnio takie jak przed rokiem. Wkrótce może za tym pójść wyhamowanie cen w polskich sklepach (czyli słabszy wzrost, później może stabilizacja). Piszę jednak, że jest to optymistyczna wizja, ponieważ gwałtowny spadek inflacji wymaga wystąpienia kilku korzystnych okoliczności.

Światowa Organizacja ds. Wyżywienia i Rolnictwa (FAO) podała, że średnie ceny surowców rolnych w listopadzie spadły już ósmy miesiąc z rzędu. Wprawdzie spadek był niewielki, bo wyniósł tylko 0,1 proc., ale to sprowadziło roczną dynamikę do zaledwie 0,3 proc. (wobec 2 proc. w październiku), co jest najniższym rocznym wzrostem od 28 miesięcy.

W przeszłości takie spadki cen surowców rolnych, po przeliczeniu z dolarów na złotego, przekładały się w ciągu kilku miesięcy na ceny detaliczne w Polsce. Obecnie dynamika cen detalicznych żywności w kraju wynosi rok do roku 22,3 proc. Jeżeli ceny krajowe zareagują na trendy światowe, to dynamika powinna obniżyć się w stronę 5-10 proc., co obniżyłoby ogólny wskaźnik inflacji o około 3 pkt proc.

Spadają nie tylko ceny surowców rolnych. Spośród 71 różnych surowców śledzonych co miesiąc przez Bank Światowy ujemną dynamikę roczną notuje obecnie połowa. Spadają m.in. ceny drewna, bawełny, kauczuku czy najważniejszych metali przemysłowych.

W optymistycznym scenariuszu spadki cen surowców zaczną wkrótce przekładać się na ceny wielu towarów w sklepach, a wtedy cała spirala inflacyjna ostatniego roku zacznie się odwracać. Spadek cen wywołany surowcami przełoży się na spadek oczekiwań inflacyjnych, a tym samym też na fundamentalnie niższą presję cenową w gospodarce. Dodając do tego efekty recesji, możemy bardzo szybko zobaczyć jednocyfrową inflację.

Realizacja takiego scenariusza może być jednak trudna z kilku powodów. Przede wszystkim w Europie mogą wrócić bardzo wysokie ceny gazu, co przełoży się na wysokie ceny węgla, a wtórnie też na wysokie ceny nawozów i tym samym żywności. Wiele zależy od tego, ile surowca do Europy wyśle Rosja. Zakładam, że w przyszłym roku będzie potrzebowała dochodów eksportowych i nie zrezygnuje całkowicie ze sprzedaży gazu do Unii Europejskiej, ale nie musi się tak stać.

Na rynki surowcowe może ponadto powrócić mocny chiński popyt, jeżeli Chiny w końcu wyjdą z pandemii. Jest to prawdopodobne, biorąc pod uwagę, że rozprzestrzeniania się covidu w obecnej wersji nie da się siłą ograniczać przez długi okres. W takiej sytuacji na rynkach może wystąpić niedobór wielu materiałów.

Wreszcie do ryzyka antydezinflacyjnego należy zaliczyć lepkość inflacji, czyli jej zdolność do samopodtrzymywania się. Gdy inflacja jest niska, nie ma to wielkiego znaczenia, ale zupełnie inaczej może to wyglądać w warunkach inflacji 20-procentowe. Większość ekonomistów rynkowych wciąż liczy, że lepkość inflacji będzie niska i w sytuacji spadku cen surowców zaczną hamować wszystkie ceny.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Ignacy Morawski

Polecane