Ceny żywności raczej nie zagrożą inflacji

Lesław Kretowicz
opublikowano: 2002-02-08 00:00

Ekonomiści oczekują, że wzrost cen żywności w styczniu nie przekroczy poziomu 1 proc. Zdecyduje o tym głównie skok cen owoców i warzyw, ceny pozostałych komponentów nie uległy zmianie. Ich zdaniem, inflacja pozostanie na poziomie z grudnia 2001 roku.

Dzisiaj GUS publikuje dane na temat cen żywności w styczniu 2002 r. Ekonomiści są zgodni, że ich poziom był pochodną dużego skoku cen owoców i warzyw. Według danych ministerstwa rolnictwa, ceny targowiskowe wzrosły nawet dwukrotnie. Trudno oszacować, jak to wpłynie na ceny w sklepach, jednak wzrost już jest odczuwalny. Dotyczy to zarówno produktów krajowych, jak i importowanych. Mocny złoty w styczniu spowodował, że z tej strony nie było presji na podwyżki. Również pozostający na niezmiennie niskim poziomie popyt wewnętrzny zahamował wzrost pozostałych cen, szczególnie artykułów luksusowych.

Słaby popyt oraz niewielki jeszcze skutek wprowadzenia od 15 stycznia akcyzy na energię elektryczną, paliwa i gaz spowodują, że w ubiegłym miesiącu nie pojawiły się impulsy napędzające inflację. Analitycy prognozują, że jej poziom nadal nie przekroczy 4 proc.

Okiem eksperta

Będą coraz bliżej

Różnice między inflacją a inflacją netto do 2000 r. wynikały z konsekwentnego otwierania się polskiego rynku. Próby administracyjnego podnoszenia cen żywności — np. cukru czy mięsa — nic nie dawały, gdyż natychmiast pojawiał się tani import. Dopiero 2000 r. przyniósł zmianę. Na światowych rynkach silnie wzrosły ceny paliw. Ceny żywności także rosły za sprawą nie najlepszego urodzaju i sporego popytu wynikającego m.in. z niewłaściwej polityki monetarnej. Odwrócenie tych tendencji przyniósł 2001 r. Globalny popyt okazał się bardzo słaby w związku ze spowolnieniem gospodarczym. Ceny paliw spadły drastycznie i nie rosną mimo ograniczania wydobycia. Nałożył się na to wyjątkowy urodzaj. Uważam, że do końca 2002 r. tendencje te utrzymają się, a miary inflacji i inflacji netto powinny się zbliżyć do około 4 proc. na koniec roku.

Mirosław Gronicki główny ekonomista BIG BG