Ceny żywności zdejmą nogę z gazu

opublikowano: 09-11-2017, 22:00

W tym roku żywność w Polsce drożała najszybciej od pięciu lat, ale zdaniem ekspertów — to już koniec rajdu

We wrześniu ceny żywności w Polsce wzrosły o 5,3 proc. r/r, a od początku roku rosną w tempie średnio 4,1 proc. W obu ujęciach to najwięcej od pięciu lat. Do góry wystrzeliły w szczególności ceny produktów mlecznych i owoców. Z ostatnich danych Ministerstwa Rolnictwa wynika, że w październiku masło było o 44 proc. droższe niż przed rokiem, gruszki — o 60 proc., jabłka ligol — o 77 proc., mleko UHT — o 8,4 proc., a ser gouda — o 3 proc. Wzrost cen żywności jest z reguły bardzo medialnym zjawiskiem. Rozgłos zapewnia jej ważna pozycja w domowych budżetach — w ubiegłym roku żywność i napoje bezalkoholowe pochłaniały około jednej czwartej naszych miesięcznych wydatków (dane GUS). Wiele wskazuje jednak na to, że inflację w tym segmencie mamy już za sobą. Na powtórkę z lat 2007-12, kiedy wzrost cen żywności był uporczywie długi i sięgał średnio 5 proc. rocznie, się nie zanosi.

Świat nada kierunek

Kierunek zmian cen żywności w Polsce w długim okresie zależy od trendów światowych.

— Są takie grupy produktów, np. owoce czy warzywa, których ceny zależą w znacznym stopniu od czynników krajowych. Generalnie jednak to, jak kształtują się ceny żywności w Polsce, zależy ściśle od trendów globalnych — mówi Jakub Olipra, ekonomista Credit Agricole Bank Polska. Z ostatnich prognoz Banku Światowego wynika, że w najbliższych latach wzrost cen żywności, podobnie jak innych surowców, powinien być niewielki — ma wynieść średnio około 1 proc. rocznie. „Zaopatrzenie na rynkach żywnościowychjest bardzo dobre” — napisali analitycy banku, przekonując, że mocna podaż powinna ograniczać wzrost cen. Zdaniem Jakuba Olipry, w krótszym okresie należy nastawić się na wyraźne spowolnienie tempa zwyżek.

— Uważam, że światowe ceny żywności w najbliższych miesiącach będą utrzymywać się w trendzie spadkowym, a już na początku przyszłego roku ich roczna dynamika będzie ujemna. To m.in. efekt wysokiej bazy z poprzedniego roku. Tym samym dynamika cen żywności w Polsce prawdopodobnie osiągnęła już maksimum lokalne — twierdzi ekonomista Credit Agricole Bank Polska.

Podaż zrobi swoje

Zdaniem eksperta, najsilniejszy spadek cen będzie dotyczył produktów mlecznych, mięsa i cukru.

— Wyjątkowo wysokie ceny masła czy serów, z którymi mieliśmy niedawno do czynienia, wynikały z silnego ożywienia popytu na produkty mleczne przy ograniczonej podaży mleka. Teraz, właśnie z racji wysokich cen, produkcja mleka na świecie zaczyna odbijać. Mamy więc, z jednej strony, wyższą podaż, a z drugiej, nieco wolniejszy wzrost popytu — tłumaczy Jakub Olipra. Podobny mechanizm dotyczy mięsa.

— Obserwowany obecnie w Europie wzrost pogłowia trzody chlewnej przy silnym obniżeniu popytu na wieprzowinę ze strony Chin, które są jej największym importerem, oddziałuje w kierunku spadku cen — mówi ekonomista. Cukier natomiast tanieje m.in. w wyniku zniesienia unijnych kwot (z początkiem października), które zwiększyło podaż. Produkty mleczne, mięso i cukier to trzy z pięciu głównych kategorii wchodzących w skład indeksu cen żywności FAO. Pozostałe to olej roślinny i zboża. W październiku indeks obniżył się o 1,2 proc. m/m. Ze spadkowej konwencji wyłamały się tylko zboża (wzrost o 0,6 proc. m/m). Zdaniem Jakuba Olipry, może się to utrzymać, ale w krótkim okresie.

— Ceny zbóż w ostatnim czasie rosły ze względu na susze w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie i Australii. Jeżeli negatywne zjawiska pogodowe się nie powtórzą, w przyszłym sezonie produkcja odbije i ceny będą spadały — twierdzi ekonomista. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Justyna Dąbrowska, Ignacy Morawski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Branża spożywcza / Ceny żywności zdejmą nogę z gazu