Ceramika w ogniu hossy

Moda na rękodzieło nakręca nie tylko mikrobiznesy. Zakłady Ceramiczne Bolesławiec powiększają moce i ruszają z franczyzą.

Tradycje bolesławieckich garncarni sięgają XVI w. głównie dzięki dostępowi do surowca — glin kamionkowych. Dziś w granicach powiatu działa około 25 mniejszych i większych wytwórców ceramiki. Do największych należą Zakłady Ceramiczne Bolesławiec (ZCB), z 470 pracownikami, działające pod tym szyldem od 1980 r. (a wcześniej jako część Bolesławieckich Zakładów Ceramicznych Przemysłu Terenowego i Bolesławieckich Zakładów Garncarsko-Ceramicznych). Spółka znana jest nie tylko z ceramiki, ale też… siedmiu prób prywatyzacji. Wciąż jest w rękach państwowych i ma się coraz lepiej. Eksportuje do 30 krajów — w tym do odległej Korei.

CERAMICZNE HITY:
Zobacz więcej

CERAMICZNE HITY:

Wiesław Ogrodnik, prezes Zakładów Ceramicznych Bolesławiec, twierdzi, że najlepiej sprzedają się m.in. kubki i filiżanki. Zaskakującą popularnością cieszą się też ceramiczne zegary. BERNARD ŁĘTOWSKI

— Zaczęło się od zakupu zestawów kawowych dla dyrekcji LG w Polsce. Niektóre wyjechały z menedżerami do Korei i zaczęły do nas spływać zamówienia. Obecnie Korea Południowa to, obok Stanów Zjednoczonych, nasz największy odbiorca zagraniczny. Łącznie sprzedajemy poza Polską około połowy produkcji — mówi Wiesław Ogrodnik, prezes ZCB. Z kim firma konkuruje za granicą? Z innymi polskimi producentami, najczęściej z… Bolesławca.

— Mamy grupę tzw. dekoracji klasycznych, która odpowiada nawet za jedną czwartą sprzedaży [prawa do wzorów ma wiele bolesławieckich zakładów — red.]. W sumie zarejestrowaliśmy 2 tys. dekoracji i 1,8 tys. kształtów — mówi Wiesław Ogrodnik. Polsko-polską rywalizację producenci ceramiki toczą też nad Wisłą — i wychodzi im to na zdrowie.

— Coroczne Bolesławieckie Święto Ceramiki, podczas którego wystawiamy się wszyscy, ściąga takie tłumy, że w ciągu 3-4 dni sprzedajemy tyle, ile w miesiąc — twierdzi prezes ZCB. Jak duży jest rodzimy rynek? Nikt tego nie policzył. — Obserwujemy coroczny wzrost. Trwa boom na artystów i rękodzieło, z którego korzysta

też ceramika. Sprzyja nam też wzrost zamożności Polaków, bo ceramiczne zestawy kawowe czy obiadowe nie są najtańszymi przykładami rękodzieła. Poprawia się także dostępność naszych produktów — dzięki e- -commerce. Musimy jeszcze dopracować sieć tradycyjnych salonów sprzedaży. Zamknęliśmy dwa nierentowne sklepy, więc obecnie działa ich pięć. Sieć będziemy powiększać poprzez franczyzę. Opracowaliśmy model współpracy, rozmawiamy z pierwszymi franczyzobiorcami — twierdzi Wiesław Ogrodnik. Spółka zdecydowała się też na rozbudowę mocy.

— Rozpoczęliśmy prace, które umożliwią zwiększenie produkcji o około 30 proc. Największym wyzwaniem jest pozyskanie zręcznych malarek, od których umiejętności zależy końcowy efekt — tłumaczy prezes ZCB. Choć fundamentem branży jest rękodzieło, czas nie stoi dla niej w miejscu. Wiesław Ogrodnik podkreśla, że pojawiają się coraz lepsze technologie, a innowacje są obowiązkowe.

— Produkujemy naczynia, które można wkładać do zmywarki i do piekarnika. Zmieniamy też niektóre kształty na bardziej nowoczesne — mówi szef ZCB. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michalina Szczepańska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Ceramika w ogniu hossy