Chcą sprzedawać. Na tym tylko się kończy

Wojciech Surmacz
opublikowano: 2004-04-26 00:00

Prywatyzację energetyki blokują przepisy prawa o ruchu drogowym, zarząd Orlenu czeka na święta, a PKO BP i PZU nie są atrakcyjne. Naprawdę.

19 kwietnia 2004 r. hotel Bristol, sala „Chopin”. Debata pod hasłem „Prywatyzacja a polska racja stanu” zgromadziła ponad 170 menedżerów, naukowców i polityków. Rozpoczął Jarosław Sroka, redaktor naczelny „Pulsu Biznesu”, który skrytykował działania polskich rządów w tej materii. Szczególnie obecnym władzom zarzucał opieszałość i brak spójnej koncepcji prywatyzacyjnej... Jego wystąpienie skomentował pod nosem Andrzej Szarawarski, wiceminister skarbu, który za czasów rządu Leszka Millera przepchnął jedną z dwóch wielkich prywatyzacji — Polskich Hut Stali.

— Po tym wstępie można stwierdzić, że prywatyzacja to zajęcie dla samobójców — mruknął wiceminister.

Po czym, włączając mikrofon, oświadczył:

— Niezupełnie się zgadzam z pańskimi tezami!

Czerwone światło

Już pierwszy panel dyskusyjny poświęcony prywatyzacji w sektorze energetycznym wzbudził wśród zaproszonych gości niemałe emocje. Dyskusja podążała w stronę rozstrzygnięcia zasadniczych w branży kwestii: konsolidować czy prywatyzować?

— A może jedno drugiego nie wyklucza? — odpowiadał pytaniem Tadeusz Soroka, wiceminister skarbu (nazwany przez słuchaczy „omnipotentnym”).

— Z tą prywatyzacją w polskiej energetyce jest jak z samochodem na czerwonym świetle. Niby w ruchu, a stoi — nie wytrzymał pewien elegancki pan.

Festiwal emocji

Dyskusja o rodzimym rynku paliwowym. Na tapecie: Orlen i Grupa Lotos. Jeszcze przed jej rozpoczęciem Małgorzata Ostrowska, była wiceminister skarbu, mówiła o zamęcie, który zwykle towarzyszy tematowi.

— To zawsze festiwal emocji — zauważyła, popijając kawę.

Potem doszło do szybkiej wymiany zdań redaktora Kazimierza Krupy z Januszem Wiśniewskim, wiceprezesem Orlenu. Prowadzący pytał o samopoczucie władz naftowego giganta:

— Czy zarząd nie czuje się przypadkiem jak indyk...

— Do thanksgiving day jeszcze daleko, więc chociażby z tego powodu nie czuję się jak indyk — ripostował — oczywiście poza protokołem — wiceprezes Orlenu.

Niezbyt sexy

Jacek Pochłopień, prowadzący trzeci panel, skierował dyskusję na tory kluczowej dla polskiego rynku kapitałowego przyszłości takich rodzimych gigantów, jak PKO BP i PZU. Początkowo niezbyt skory do podjęcia tematu był Rafał Zagórny z Platformy Obywatelskiej. Stwierdził, że „dużo bardziej sexy” jest sektor paliwowo-energetyczny. Czyżby przemawiał przez niego koniunkturalizm? A może plany na przyszłość?