Chcemy tylko dać ludziom pracę

Grzegorz Zięba
opublikowano: 2004-02-09 00:00

Ministerstwo rolnictwa nie chce się zgodzić na powstanie plantacji i przetwórnie chmielu pod Jarosławiem. Bo nie.

Spółka Chmiel Polski z Lublina stara się o utworzenie 200 ha plantacji chmielu oraz wytwórni granulatu chmielowego we wsi Wietlin, w powiecie jarosławskim. Inwestycja szacowana jest na 20 mln zł i przyniosłaby 200 miejsc pracy.

— Znaleźliśmy tereny dla inwestora. Musieliśmy jednak uzyskać zgodę Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi na uznanie powiatu za region uprawy chmielu — wyjaśnia Janusz Kołakowski, zastępca starosty powiatu jarosławskiego.

Inicjatywę poparło 30 posłów i Podkarpacka Izba Rolnicza.

Trafili na ścianę.

Ministerstwo sprzeciwiło się inwestycji, a Chmielowi Polskiemu zaproponowano, by zawarł umowy z już działającymi plantatorami.

Minister geograf

Ustawa z 2000 r. O organizacji rynku owoców i warzyw, rynku chmielu, rynku tytoniu oraz rynku suszy paszowej upoważnia ministra rolnictwa do określenia w rozporządzeniu rejonów uprawy chmielu.

— W 2001 r. wyodrębniono trzy rejony: lubelski, wielkopolski i dolnośląski — mówi Maria Burowska z ministerstwa rolnictwa.

Miało to chronić rynek i producentów, którzy według resortu będą poddani ostrej konkurencji po 1 maja. Unijne instytucje szacują, że areał chmielu zwiększy się w UE o 50 proc., a produkcja o 29 proc.

— Tworzenie nowych obszarów produkcji byłoby precedensem — mówi Maria Burowska.

Nie ma zakazu tworzenia plantacji na terenach „właściwych”. Niezależnie od tego w 2003 r. zezwolono na uprawy w powiecie lubaczowskim i poznańskim.

— Tam istniały plantacje, tylko ich właściciele nie zgłosili ich wcześniej — ripostuje Maria Burowska.

Janusz Kołodziej przypomina również, że Chmiel Polski chciał uruchomić podobną plantację i przetwórnię w Lubelskiem, ale wojewoda zablokował ten projekt. Potwierdza to Maria Burowska.

20 proc. bezrobocia

— Każdy inwestor w naszym regionie jest na wagę złota. Bezrobocie w powiecie sięga 20 proc. — argumentuje Janusz Kołakowski.

Według niego, za całą sprawą stoją spółki skupujące chmiel.

— W Polsce praktycznie nie przetwarza się tej rośliny. Jest ona skupowana poza granicami — mówi Janusz Kołakowski.

Przedstawiciele Chmielu Polskiego nie chcą komentować sprawy.

— Prowadziliśmy korespondencję z resortem rolnictwa — mówi Tomasz Sawicki, dyrektor ds. ekonomicznych i członek zarządu spółki.

— Dali nam czas do 27 marca. Jeśli resort nie zmieni zdania, poszukają innej lokalizacji — załamuje ręce Janusz Kołakowski.

Resort jest nieugięty

— 200-ha plantacja w Jarosławiu mogłaby zagrozić uprawom na Lubelszczyźnie. Wielu drobnych producentów mogłoby stracić utrzymanie — mówi Maria Burowska.