W konkursie Biznesowa Książka Roku nie ma jeszcze kategorii obejmującej powieści. Mam nadzieję, że pojawi się w kolejnej edycji. Bo choć literatura biznesowa dostarcza menedżerom wiedzy i praktycznych narzędzi, beletrystyka oferuje coś, czego nie znajdziemy w większości podręczników – możliwość spojrzenia na świat oczami drugiego człowieka. A to w zarządzaniu bywa równie ważne jak znajomość strategii czy finansów.
Nie namawiam do wyrzucania zawodowych lektur. Do wielu warto wracać i sprawdzać ich wskazówki w praktyce. Menedżer wiele jednak traci, gdy ogranicza się do pozycji fachowych – zwłaszcza poradników obiecujących sukces dzięki pięciu nawykom. Człowiek nie jest urządzeniem, do którego wystarczy dołączyć instrukcję obsługi.
Nie samym poradnikiem
Poradniki dostarczają narzędzi, książki branżowe pozwalają nadążać za zmianami, a prace naukowe pomagają zrozumieć niewidoczne na co dzień mechanizmy. Warto je czytać, zachowując krytycyzm wobec autorów, którzy mają odpowiedź na każde pytanie.
Weźmy „Pułapki myślenia” Daniela Kahnemana. Noblista wyjaśnia, dlaczego ufamy intuicji, nawet gdy prowadzi nas na manowce. Z kolei Alasdair MacIntyre w „Dziedzictwie cnoty” zmusza do namysłu nad moralnym wymiarem wyborów. Nie znajdziemy tam gotowego scenariusza rozmowy z pracownikiem. Znajdziemy powody, by zapytać, czy skuteczność wystarcza do uznania decyzji za dobrą.
Inżynier może skorzystać na lekturze psychologii, finansista – filozofii, a szef sprzedaży – historii. Rzecz w tym, by nie patrzeć na świat wyłącznie przez okno własnego gabinetu. Kawa nie wyklucza herbaty. Książka o strategii nie musi konkurować z powieścią.
Wokulski nie kończył MBA
Stanisław Wokulski z „Lalki” Bolesława Prusa mógłby być bohaterem współczesnego studium przypadku. Przedsiębiorca ambitny, zdolny pomnażać majątek i dostrzegać okazje tam, gdzie inni widzą przeszkody. Jednocześnie uwikłany w uczucia, uprzedzenia i własne wyobrażenia o szczęściu. Jego kompetencje handlowe nie chronią go przed błędami w ocenie ludzi ani przed podporządkowaniem decyzji osobistym pragnieniom.
W „Ziemi obiecanej” Władysława Reymonta Łódź końca XIX w. przypomina bezwzględny wyścig współczesnych korporacji. Liczy się kapitał i przewaga nad konkurencją. Karol Borowiecki gra o wysoką stawkę, lecz sukcesy wystawiają jego sumienie na próbę. Czy można osiągać dobre wyniki i pozostać przyzwoitym człowiekiem? Gdzie kompromis zamienia się w cynizm? Reymont nie wykłada etyki biznesu. Pokazuje skutki wyborów.
A „Zbrodnia i kara” Fiodora Dostojewskiego? Raskolnikow nie jest menedżerem, ale jego zdolność do usprawiedliwiania czynów zasługuje na uwagę każdego, kto sprawuje władzę. Bohater tworzy teorię, według której jednostkom wyjątkowym wolno więcej, a później próbuje podporządkować jej sumienie.
Szef przekonany o swojej wyjątkowości zaczyna traktować zasady jak przeszkodę przeznaczoną dla przeciętnych ludzi. Przecież działa w interesie firmy. Przywodzi to na myśl „Folwark zwierzęcy” George’a Orwella, gdzie przywódcy stopniowo przyznają sobie przywileje, których odmawiają innym.
Czy powieści uczą empatii?
Psychologowie od lat sprawdzają, czy czytanie powieści pomaga rozumieć innych. W 2013 r. David Comer Kidd i Emanuele Castano opublikowali w „Science” eksperymenty sugerujące, że lektura ambitnej fikcji literackiej może poprawiać zdolność odczytywania cudzych emocji i intencji. Chodzi o teorię umysłu – umiejętność rozumienia, że inni mają przekonania, pragnienia i wiedzę odmienne od naszych.
W 2024 r. Lena Wimmer i współautorzy opublikowali w „Journal of Experimental Psychology: General” dwie metaanalizy: 70 eksperymentów i 114 badań dotyczących doświadczeń czytelniczych. Wyniki sugerują niewielkie pozytywne efekty czytania fikcji, m.in. w obszarze rozumienia innych ludzi, oraz niewielkie dodatnie związki między doświadczeniem czytelniczym a zdolnościami poznawczymi. To ważne: związek nie oznacza przyczynowości. Być może ludzie ciekawi innych po prostu chętniej sięgają po powieści.
Kilka wieczorów z Dostojewskim nie zmieni bezdusznego prezesa w lidera o gołębim sercu. Literatura może jednak ćwiczyć wyobraźnię społeczną, zwłaszcza gdy spieramy się o motywacje bohaterów.
Zrozumieć, zanim się oceni
Wyobraźmy sobie szefa, który ma w zespole świetnego specjalistę. Ten stał się jednak opryskliwy, spóźnia się i unika kolegów. Menedżer może uznać, że pracownik stracił motywację. Może też zapytać, co właściwie się wydarzyło. Być może odkryje problemy rodzinne, konflikt w zespole albo własny udział w pogorszeniu sytuacji.
We „Władcy much” Williama Goldinga grupa chłopców pozostawionych bez opieki próbuje stworzyć własną społeczność. Są reguły i podział obowiązków, lecz stopniowo strach, rywalizacja i pragnienie dominacji biorą górę nad rozsądkiem. To opowieść o władzy i kruchości reguł.
Z kolei „Grona gniewu” Johna Steinbecka pozwalają spojrzeć na świat oczami ludzi, którym nie powiodło się z przyczyn bardziej złożonych niż brak pracowitości. Historia rodziny Joadów pokazuje wpływ gospodarki, instytucji i przypadku na ludzkie losy. To lekcja dla liderów przekonanych, że każdy jest wyłącznym kowalem własnego losu. Sukces wymaga wysiłku, ale nie wszyscy startujemy z tego samego miejsca.
Zrozumienie cudzej sytuacji nie oznacza usprawiedliwiania złych zachowań. Menedżer musi czasami odmówić, wyciągnąć konsekwencje, nawet zwolnić pracownika. Empatia nie polega na rezygnacji z wymagań. Polega raczej na tym, by przed wydaniem wyroku wiedzieć możliwie dużo o człowieku, którego oceniamy.
Powieść pozwala z bezpiecznego dystansu śledzić konsekwencje decyzji, których sami nie chcielibyśmy podejmować. Zobaczyć, jak ambicja przeradza się w obsesję, odwaga w brawurę, a poczucie misji w przekonanie o własnej nieomylności. Dobry pisarz nie zawsze podpowiada, kto ma rację. Często sprawia, że przestajemy być tego pewni. Dla człowieka zarządzającego innymi taka niepewność bywa pożyteczna.
Nie wszystko trzeba monetyzować
Jest jeszcze argument, który nie potrzebuje potwierdzenia w badaniach. W świecie zarządzania niemal wszystko musi być użyteczne, efektywne i mierzalne. Nawet odpoczynek uzasadniamy wzrostem produktywności, a zainteresowania możliwością zdobycia nowych kompetencji.
Tymczasem dobra powieść wymaga czasu, cierpliwości i skupienia. Nie zawsze da się ją streścić w pięciu punktach. Czasami zostawia nas z pytaniem bez odpowiedzi. I bardzo dobrze.
Nie namawiam menedżerów do czytania wyłącznie po to, żeby stali się lepszymi menedżerami. Niech czytają również dla przyjemności, z ciekawości świata, dla piękna języka i spotkania z cudzą wyobraźnią. Niech przynajmniej przez chwilę przestaną wszystko przeliczać na wyniki.
Czytanie nie daje monopolu na mądrość. Można znać Dostojewskiego na pamięć i źle traktować ludzi. Można nie przeczytać ani jednej wielkiej powieści i być przyzwoitym szefem. Kultura nie zastępuje charakteru, podobnie jak dyplom MBA nie gwarantuje dobrego przywództwa.
Literatura pozwala przeżyć doświadczenia, których sami nie zaznamy: sukces, porażkę, wyrzuty sumienia, zdobycie i utratę władzy. Warto czytać również współczesnych autorów, także tych, którzy myślą inaczej niż my. To mniej wygodne, lecz nieraz bardziej pouczające.
Dlatego mam nadzieję, że w Biznesowej Książce Roku znajdzie się kiedyś miejsce także dla beletrystyki. Nie każda powieść ma coś do powiedzenia o biznesie. Wiele jednak potrafi powiedzieć o ambicji, lojalności, odpowiedzialności, pieniądzach i władzy.
Bo menedżer powinien znać się na zarządzaniu, ale przede wszystkim powinien znać się na ludziach. A tych nie da się zrozumieć wyłącznie z podręczników.
Do trzeciej edycji konkursu Biznesowa Książka Roku wydawcy zgłosili 127 książek wydanych między 1 października 2025 i 30 września 2026 r. Nominacje do nagrody w czterech kategoriach poznamy w listopadzie, a finalistów – podczas gali, która odbędzie się 2 grudnia w Czytelni Głównej Biblioteki Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie.
Poznaj tytuły zgłoszone do trzeciej edycji konkursu Biznesowa Książka Roku
W listopadzie ogłosimy, jakie tytuły pomyślnie przeszły preselekcję i zdobyły nominacje w poszczególnych kategoriach konkursowych. Tymczasem sprawdź pełne zestawienie poniżej.
Dowiedz się też:
Jak elita pisania ucieka przed LLM-ami. Czyli co cechuje najlepsze teksty i książki
Pojawienie się w 2023 roku wielkich modeli językowych (LLM) znacznie ułatwiło pisanie. Ale nie ułatwiło w ogóle pisania dobrych tekstów i książek. Efekt jest oczywisty: tekstów jest coraz więcej, ale tych naprawdę dobrych relatywnie coraz mniej. Coraz trudniej jest znaleźć dobrą nową książkę. Mam nadzieję, że konkurs Biznesowa Książka Roku choć trochę to ułatwi.
Książek jest więcej, pieniędzy mniej. 10 rzeczy, których nie wiedziałeś o polskim rynku książki
W 2025 r. do Biblioteki Narodowej trafiło ponad 31,5 tys. tytułów. Choć wydano więcej książek niż rok wcześniej, wydawcy zarabiają mniej, publikacji naukowych i fachowych ubywa, a na fali wznoszącej są literatura piękna i poradniki psychologiczne. Nowy raport Biblioteki Narodowej pokazuje branżę w trakcie transformacji – zmienia się nie tylko gust czytelników, lecz także zasady gry.

