Chciwy traci kilka razy

Krzysztof Kluska
opublikowano: 2004-04-08 00:00

Termin „księgowość kreatywna” już się zadomowił w słowniku ekonomicznym, czas więc pomyśleć o wprowadzeniu kolejnej nowości. Proponuję „ekonomię krótkowzroczną”, która jest specjalnością rządowych i parlamentarnych specjalistów od finansów. Oni to bowiem wymyślili radykalne cięcia odliczeń podatkowych przy zakupie samochodów osobowych dla firm. 50 proc. podatku VAT, ale nie więcej niż 5 tys. zł. To nie jest zapis zachęcający do zakupów samochodów. Jednak, jak twierdzą krótkowzroczni ekonomiści, dzięki temu budżet może zaoszczędzić nawet 150 mln zł rocznie.

Rządowo-sejmowi ekonomiści nie powiedzieli jednak, że wskutek wprowadzenia tej ustawy budżet może utracić znacznie większe od oszczędności wpływy i to przez wiele lat. Specjaliści branży motoryzacyjnej policzyli po cichu, bo nikt ich nie chciał słuchać, że wejście w życie nowych przepisów spowoduje spadek sprzedaży samochodów osobowych nawet o 50 tys. rocznie. W 2003 r. nowych aut sprzedało się prawie 358 tys. — z tego około 20 tys. właśnie za sprawą wspomnianej ustawy, której wizja napędziła szefom firm strachu i zachęciła do brania co popadnie, byle odliczyć VAT. Prognozowany spadek sprzedaży to jednak nie tylko problem salonów samochodowych, które odprowadzą automatycznie mniej podatków, a może nawet będą zwalniać ludzi, zamiast ich zatrudniać. Ucierpią stacje serwisowe, które nie będą sprzedawały części, warsztaty samochodowe, o mniejszych zakupach paliwa nie wspominając.

Ci sami przedstawiciele branży motoryzacyjnej, którzy chcieli pomóc rządowym specjalistom, twierdzą, że zamiast zarobić, budżet straci na nowych zapisach i to w perspektywie wielu lat, a w grę wchodzą tu kwoty rzędu kilkuset milionów złotych i więcej. Budżet może mniej odda podatnikom, ale na pewno jeszcze mniej od nich dostanie.

Na pociechę warto przypomnieć, że już powstała nowelizacja ustawy o VAT. Jeśli uda się ją przeforsować, to zarobi na tym i budżet, a i nasi przedsiębiorcy częściej kupią nowe samochody.