Chętnych na przejęcia ze świecą szukać

opublikowano: 05-11-2020, 22:00

Czarny scenariusz dla sektora finansowego może ziścić się już w przyszłym roku. Chętnych do przejmowania być może trzeba będzie szukać ze świecą, bo atrakcyjność naszego rynku leci na łeb na szyję.

Od dłuższego czasu prezesi polskich banków jak mantrę powtarzają, że obciążenia fiskalne i regulacyjne sektora coraz bardziej utrudniają osiąganie zysku zadowalającego zarówno dla instytucji, jak i akcjonariuszy. Epidemia koronawirusa i szereg chorób współistniejących, w tym historycznie niskie stopy procentowe czy rosnące ryzyko kredytowe, jak w soczewce skupiają problemy branży kluczowej z punktu widzenia gospodarki.

Kto będzie chętny

Problemy te dostrzega także prezes banku centralnego Adam Glapiński, który ponad dwa tygodnie temu powiedział podczas konferencji Banking Forum, że w przyszłym roku sektor bankowy ogółem może odnotować stratę. Wskutek tego z rynku mogą zacząć wypadać mniejsze podmioty, które nie będą w stanie utrzymać wskaźników kapitałów na oczekiwanym przez nadzorcę poziomie, co w najlepszym wypadku skończy się konsolidacją. Pytanie: komu fuzja miałaby się opłacać w kraju, który pod względem wskaźnika zwrotu na kapitale do niedawna był jednym z najlepszych w Europie, ale raptem znalazł się ogonie.

Brunon Bartkiewicz z, prezes ING Banku, zastrzega, że prognozowanie w obecnych warunkach to nie lada sztuka, ale nie ma wątpliwości, że jeśli kłopoty kapitałowe zasygnalizuje duża grupa podmiotów na rynku, to trudności z ich wchłonięciem będą miały rodzime banki. Przejmowanie aktywów wiąże się bowiem z braniem na barki poważnego ryzyka. Szef ING nie liczyłby na kapitał zagraniczny, gdyż obecnie jesteśmy krajem nieatrakcyjnym dla inwestorów ze względu na splot różnych problemów, z którymi boryka się sektor. Jednym z rozwiązań systemowych mógłby być tzw. badbank, czyli specjalista od skupowania złych długów. Przejmowałby portfele kredytów, które raczej nie zostaną spłacone. Dyskusje z regulatorem na ten temat trwają od miesięcy, ale jak na razie nic z nich nie wynika.

Tymczasem Pekao widzi się w roli przejmującego i ocenia, że jest dobrze przygotowany do tego zadania od strony kapitałowej. Tomasz Kubiak, wiceprezes nadzorujący pion finansów banku, podkreśla oczywiście, że każdej okazji należy przyjrzeć się indywidualnie pod kątem korzyści zarówno dla banku, jak i akcjonariuszy, ale konsolidacja to jeden z wariantów strategii.

— Obecnie koncentrujemy się na wzroście organicznym — zaznacza Tomasz Kubiak.

Wiceprezes Pekao dodaje, że bank nie rozmawia o przejęciu z Aliorem. Problemy tego banku zaczęły się na długo przed wybuchem pandemii, ale teraz instytucja usiłuje poradzić sobie z problemami i nie myśli o uruchomieniu planu restrukturyzacji, który każdy bank ma w zanadrzu. Niemniej w kuluarach wielu przedstawicieli sektora finansowego zachodzi w głowę, która instytucja prędzej czy później „włoży melonik”.

Trudny czas

Banki, które w większości wciąż notują zyski, zmuszone są zwiększać rezerwy na różne cele, związane np. z ryzykiem prawnym kredytów czy skutkami pandemii. Analitycy nie mają wątpliwości, że odpisy pojawiać się będą także w kolejnych kwartałach, dlatego banki na wszelkie sposoby szukają źródeł nowych przychodów.

— Wyzwaniem są niskie stopy procentowe, przez które banki praktycznie nie zarabiają na depozytach . Powrót do zwrotów na kapitale widzianych przed obniżką stóp na pewno zajmie sektorowi kilka lat — uważa Tomasz Kubiak.

Leszek Skiba, który kieruje pracami zarządu Pekao, uważa, że niskie stopy procentowe raczej szybko się nie zmienią. Nie spodziewa się też nadzwyczajnego ratunku dla sektora bankowego i zaleca dostosowanie strategii wzrostu do otoczenia gospodarczego.

To musisz wiedzieć dziś rano
Codzienny newsletter z najważniejszymi informacjami dla inwestorów.
ZAPISZ MNIE
×
To musisz wiedzieć dziś rano
autor: Kamil Zatoński
Wysyłany codziennie
Kamil Zatoński
Codzienny newsletter z najważniejszymi informacjami dla inwestorów.
ZAPISZ MNIE
Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Nasz telefon kontaktowy to: +48 22 333 99 99. Nasz adres e-mail to: rodo@bonnier.pl. W naszej spółce mamy powołanego Inspektora Ochrony Danych, adres korespondencyjny: ul. Ludwika Narbutta 22 lok. 23, 02-541 Warszawa, e-mail: iod@bonnier.pl. Będziemy przetwarzać Pani/a dane osobowe by wysyłać do Pani/a nasze newslettery. Podstawą prawną przetwarzania będzie wyrażona przez Panią/Pana zgoda oraz nasz „prawnie uzasadniony interes”, który mamy w tym by przedstawiać Pani/u, jako naszemu klientowi, inne nasze oferty. Jeśli to będzie konieczne byśmy mogli wykonywać nasze usługi, Pani/a dane osobowe będą mogły być przekazywane następującym grupom osób: 1) naszym pracownikom lub współpracownikom na podstawie odrębnego upoważnienia, 2) podmiotom, którym zlecimy wykonywanie czynności przetwarzania danych, 3) innym odbiorcom np. kurierom, spółkom z naszej grupy kapitałowej, urzędom skarbowym. Pani/a dane osobowe będą przetwarzane do czasu wycofania wyrażonej zgody. Ma Pani/Pan prawo do: 1) żądania dostępu do treści danych osobowych, 2) ich sprostowania, 3) usunięcia, 4) ograniczenia przetwarzania, 5) przenoszenia danych, 6) wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania oraz 7) cofnięcia zgody (w przypadku jej wcześniejszego wyrażenia) w dowolnym momencie, a także 8) wniesienia skargi do organu nadzorczego (Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych). Podanie danych osobowych warunkuje zapisanie się na newsletter. Jest dobrowolne, ale ich niepodanie wykluczy możliwość świadczenia usługi. Pani/Pana dane osobowe mogą być przetwarzane w sposób zautomatyzowany, w tym również w formie profilowania. Zautomatyzowane podejmowanie decyzji będzie się odbywało przy wykorzystaniu adekwatnych, statystycznych procedur. Celem takiego przetwarzania będzie wyłącznie optymalizacja kierowanej do Pani/Pana oferty naszych produktów lub usług.
Okiem analityka
Grochem o ścianę
Andrzej Powierża
analityk DM Citi Handlowy
O problemach dotyczących zyskowności sektora bankowego w kontekście wysokich obciążeń regulacyjnych mówiło się głośno już w poprzednich latach, kiedy mimo wysokiego wzrostu gospodarczego rentowność sektora była niższa niż koszt kapitału. Wiadomo było, że kiedy przyjdą gorsze czasy, to zyskowność w sektorze się jeszcze pogorszy i może zagrozić stabilności sektora. Niestety obawy szybko się zmaterializowały, a obecnie trudna sytuacja gospodarcza i duża zmienność bardzo utrudniają prognozowanie. Trudno przewidzieć, jak poradzą sobie banki w przyszłym roku. W zależności od przyjętych założeń epidemicznych i makroekonomicznych możemy budować różne scenariusze. Zmniejszenie obciążeń na pewno by pomogło. Z tzw. podatkiem bankowym jest taki problem, że płaci się go od wartości aktywów, a więc jego wysokość nie zależy od zysków. Banki stale próbują przekonać rząd do zmiany struktury tej daniny, lecz bezskutecznie. To co jest kosztem dla banku, jest też dochodem państwa, dlatego nie spodziewam się aby sektor został z niego zwolniony w obliczu bieżących problemów gospodarczych. Racjonalnym posunięciem byłoby obniżenie składki na Bankowy Fundusz Gwarancyjny (BFG). Jeśli ze względu na niską rentowność i problemy kapitałowe jakieś banki będą sprzedawane, to może się okazać, że jedynymi zainteresowanymi będą banki państwowe. W konsekwencji zmniejszy się konkurencyjność i wyhamuje rozwój innowacyjności. A to osłabi zdolność konkurowania naszych banków z fintechami i bigtechami.
© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Karolina Wysota

Polecane