Chińczycy kuszą budowlańców

opublikowano: 24-09-2018, 22:00

Korporacje z Państwa Środka proponują polskim firmom finansowanie. Stawką jest wspólne zdobywanie kontraktów

Przygotowując się do startu w przetargach w obecnej perspektywie, przedsiębiorcy chwalili się wysokim stanem gotówki na kontach. Wraz z wypełnianiem portfeli zleceń pieniądze szybko jednak topniały. Ceny materiałów zaczęły piąć się w górę, a kontrakty pozyskiwane po kilku chudych latach stały się niedochodowe. Firmy budowlane walczą więc o ich waloryzację. Nierentowne umowy mają bowiem negatywny wpływ na ich wyniki finansowe, a banki i ubezpieczyciele ograniczają finansowanie albo podnoszą ceny kredytów i gwarancji oraz żądają dodatkowych zabezpieczeń. Utrudnia to zdobycie nowych — bardziej rentownych — kontraktów, pozwalających pokryć straty z bieżących.

Duże firmy budowlane w Polsce są częścią europejskich korporacji. Zdaniem Jana Stylińskiego, prezesa PZPB, mniejsze powinny pozostać pod kontrolą krajowego kapitału. Obawia się jednak, że problemy finansowe skłonią je do współpracy z Chińczykami.
Wyświetl galerię [1/2]

NARODOWOŚĆ KAPITAŁU:

Duże firmy budowlane w Polsce są częścią europejskich korporacji. Zdaniem Jana Stylińskiego, prezesa PZPB, mniejsze powinny pozostać pod kontrolą krajowego kapitału. Obawia się jednak, że problemy finansowe skłonią je do współpracy z Chińczykami. Fot. Marek Wiśniewski

— Przyglądają się temu Chińczycy. Przedstawiciele chińskich korporacji budowlanych proponują firmom działającym na polskim rynku finansowanie w zamian za wspólny udział w przetargach. Chińczycy mają kapitał, ale brakuje im potencjału wykonawczego, dlatego proponują współpracę — mówi menedżer jednej z giełdowych firm budowlanych, który niedawno spotkał się z chińską delegacją.

Małym trudniej

Duży grupom budowlanym łatwiej oprzeć się chińskim propozycjom, ponieważ zazwyczaj są częścią międzynarodowych korporacji, które mogą im pomóc w zdobyciu finansowania.

— Propozycje współpracy od chińskich firm otrzymują przede wszystkim mniejsze i średnie polskie podmioty, które najmocniej odczuwają ograniczenie finansowania przez banki. Zdarza się, że odmawiają współpracy, ale chińscy przedsiębiorcy się nie przejmują. Mówią: „Poczekamy. Jeśli nie uzyskacie bankowego finansowania, sami poprosicie o pożyczkę” — twierdzi Jan Styliński, prezes Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa.

Jego zdaniem, mając problem z finansowaniem przez banki i ubezpieczycieli, mniejsi przedsiębiorcy nie będą mieć wyjścia — sprzedadzą firmy chińskim korporacjom albo w konsorcjach będą z nimi realizować kontrakty.

— Mniejsze i średnie krajowe firmy miały być filarem Strategii na Rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju. Publiczni zamawiający — zwłaszcza w sektorze kolejowym — nie dostrzegają jednak wzrostu cen materiałów i nie godzą się na waloryzację kontraktów. Instytucje finansowe ograniczają finansowanie, a oferują je Chińczycy. Można powiedzieć, że prowadząc taką politykę kontraktową i finansową, publiczni zamawiający sami zachęcają przedsiębiorców do skorzystania z chińskiego kapitału — uważa Jan Styliński.

Jego zdaniem, wpuszczenie chińskich firm, zwłaszcza na rynek kolejowy, będzie ciosem dla wykonawców od lat działających na polskim rynku.

Ostrożni Chińczycy

Nieco inaczej sytuację ocenia Piotr Jurczyk, prezes i założyciel spółki Intercor z Zawiercia, specjalizującej się w realizacji kontraktów kolejowych i drogowych. Przyznaje, że prowadził rozmowy z przedstawicielami chińskich podmiotów, ale nie udało się ich sfinalizować. Szczegółów nie ujawnia, ale twierdzi, że gdyby dostał od Chińczyków atrakcyjną ofertę, sprzedałby firmę, bo międzynarodowym grupom łatwiej funkcjonować.

— Chińskie korporacje mają trudne doświadczenia związane z realizacją kontraktów na polskim rynku. Ostrożnie podejmują więc decyzje biznesowe i selektywnie podchodzą do wyboru kontraktów i partnerów — mówi Piotr Jurczyk.

Jego zdaniem, chińskie firmy nie mają w Polsce potencjału wykonawczego, nie są więc konkurencją dla działających na naszym rynku podmiotów. Menedżerowie działających w Polsce dużych grup budowlanych obawiają się jednak, że jeśli silni finansowo Chińczycy zawrą sojusz z polskimi firmami, dysponującymi potencjałem wykonawczym, staną się dla nich mocnymi rywalami.

Piotr Jurczyk nie obawia się wzmocnienia firm budowlanych dzięki chińskim kapitałom, martwi go natomiast cenowy dyktat europejskich dostawców. Twierdzi, że kontrolowanie rynku przez kilka europejskich grup cementowych i stalowych oraz nałożenie ceł na import wyrobów hutniczych odcięło firmom budowlanym możliwość importu spoza Unii Europejskiej. Doprowadziło to do wzrostu cen materiałów, problemów z realizacją kontraktów i w konsekwencji ograniczyło finansowanie bankowo-ubezpieczeniowe. Zamiast bać się Chińczyków powinniśmy, jego zdaniem, starać się rozwiązać problemy związane z zaopatrzeniem wykonawców i wysokimi cenami produktów budowlanych. © Ⓟ

Poślizg na autostradzie

Przedstawiciele instytucji budowlanych, m.in. Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad, w okresie poprzednich rządów PiS zapowiadali wsparcie chińskich firm, mających wzmocnić potencjał wykonawczy i finansowy na polskim rynku. Przetargi i realizacja umów ruszyły jednak dopiero w czasie rządów PO-PSL. Dotyczyły budowy infrastruktury na EURO 2012 oraz inwestycji z poprzedniej unijnej perspektywy. Do przetargów zgłosiło się wiele europejskich oraz chińskich firm. Duże kontrakty na budowę autostrady A2 między Łodzią a Warszawą zdobyła chińska firma COVEC. Nie mając potencjału, nie zdołała wykonać kontraktu i zeszła z placu budowy. Od tego czasu polscy zamawiający unikają współpracy z chińskimi firmami. Firmy energetyczne chcące budować blok w Ostrołęce wybrały ofertę GE oraz Alstomu, mimo że propozycja China Power Engineering Consulting Group była znacznie tańsza. Niedawno natomiast chińska firma Stecol Corp. złożyła ofertą na budowę jednego z odcinków zakopianki. Tylko jej propozycja mieściła się w budżecie, ale na wniosek Intercoru zakwestionowała ją Krajowa Izba Odwoławcza.

OKIEM BANKOWCA

Jesteśmy otwarci na wszystkie branże

BARTOSZ KOMASA, szef działu relacji korporacyjnych w Bank of China

Dla dużych państwowych korporacji chińskich mamy limity kredytowe na poziomie centrali w Chinach. Mogą być one wykorzystywane przez nie na globalnym rynku. To korporacje decydują, na jakie przedsięwzięcia biznesowe zamierzają je przeznaczyć. Chętnie udzielamy im finansowania, zwłaszcza na realizację kontraktów na rzecz podmiotów należących do skarbu państwa. Bank od China może oferować także finansowanie dla polskich firm. Zgłaszają się do nas polskie podmioty zainteresowane finansowaniem i gwarancjami dla dużych projektów. Chętnie będziemy finansować zwłaszcza spółki, w których udział ma skarb państwa, a zamawiającymi są państwowe instytucje lub spółki, np. energetyczne. Europejskie banki często mają limity albo ograniczenia sektorowe, np. w branży węglowej. My nie mamy takich ograniczeń, jesteśmy otwarci na wszystkie branże. W przypadku finansowania polskich firm bank będzie oceniał projekt od strony czysto biznesowej, analizując ryzyko rynkowe, formę zabezpieczeń itd. Wojna handlowa USA z Chinami to okazja dla przedsiębiorców z Państwa Środka i Starego Kontynentu do zacieśnienia współpracy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Nieruchomości / Chińczycy kuszą budowlańców