Trakcja wjeżdża na nowe tory

opublikowano: 25-09-2018, 22:00

Giełdowa spółka zdywersyfikuje działalność. Obawia się kumulacji kontraktów i ograniczenia finansowania przez banki

Wartość portfela zamówień Trakcji PRKiI na koniec czerwca przekroczyła 1,5 mld zł, a w grupie sięgnęła ponad 2 mld zł.

W Polsce jest miejsce dla zagranicznych firm budowlanych. Przekop Mierzei Wiślanej np. będzie wymagał ich zaangażowania, bo krajowe nie mają sprzętu. W segmencie kolejowym i drogowym nie ma miejsca dla firm bez zaplecza wykonawczego — podkreśla Marcin Lewandowski, prezes Trakcji.
Zobacz więcej

OTWARTY I ZAMKNIĘTY RYNEK:

W Polsce jest miejsce dla zagranicznych firm budowlanych. Przekop Mierzei Wiślanej np. będzie wymagał ich zaangażowania, bo krajowe nie mają sprzętu. W segmencie kolejowym i drogowym nie ma miejsca dla firm bez zaplecza wykonawczego — podkreśla Marcin Lewandowski, prezes Trakcji. Fot. ARC

— Od tego czasu podpisane zostały kolejne umowy na ponad 1 mld zł — mówi Marcin Lewandowski, który na początku września tego roku objął stery giełdowej spółki.

Kontrakty kolejowe stanowią w jej portfelu prawie 60 proc., drogowe — 35 proc., a resztę pozostałe segmenty: energetyka, rynek miejski i inne.

Marcin Lewandowski zakłada, że wartość portfela grupy będzie rosła, m.in. dzięki dywersyfikacji działalności.

— Zdecydowaliśmy się wejść w segment budownictwa kubaturowego oraz rozwijać działalność na rynku energetycznym. W wyniku polityki klimatycznej Unii Europejskiej będzie rósł koszt uprawnień do emisji CO 2. Zakładamy więc zwiększenie zaangażowania w budownictwie energetycznym, w tym także w fotowoltaikę — mówi Marcin Lewandowski.

Na Wschodzie i Zachodzie

W rozwoju ma pomóc także dywersyfikacja geograficzna.

— Obiecująco wygląda nasza działalność na Ukrainie. Doświadczenia z realizacji pierwszego kontraktu w Niemczech natomiast, skłaniają nas do zwiększenia aktywności na tym rynku. Uzyskaliśmy certyfikaty pozwalające na prowadzenie tam działalności. Właśnie wróciłem z targów InnoTrans w Berlinie, podczas których miałem wiele interesujących spotkań — informuje Marcin Lewandowski.

W Niemczech Trakcja wykonuje dla Siemensa kontrakt na elektryfikację autostrady. Zamierza także ubiegać się o kontrakty na rynku kolejowym. Na Ukrainie nastawia się głównie na realizację robót drogowych. Z Polski dostarczyła tam specjalistyczne maszyny i skierowała krajowych specjalistów do ich obsługi. Na Ukrainie zatrudnia też lokalnych pracowników.

Spółka liczy także na rozwój w krajach nadbałtyckich.

— Na Litwie pomyślnie przeszliśmy etap prekwalifikacji na elektryfikację odcinka Wilno — Kłajpeda, zaś na Łotwie zakwalifikowaliśmy się do wąskiego grona oferentów na przebudowę dworca w Rydze, realizowanego w ramach projektu Rail Baltica — mówi Marcin Lewandowski, dodając, że udział kontraktów pozyskiwanych w okresie luki inwestycyjnej w portfelu spada, a wyniki w II kw. się poprawiły.

Podkreśla, że publiczni zamawiający coraz częściej unieważniają przetargi, bo z powodu wzrostu cen materiałów wartość ofert jest wyższa od kosztorysów. Efektem może być większa kumulacja przetargów w kolejnych latach, ale ceny ofert nie spadną, wręcz przeciwnie — będą nadal rosły.

Ceny materiałów budowlanych, jego zdaniem, nie będą już tak gwałtownie pięły się w górę jak dotychczas, ale na ich spadek czy stabilizację także nie liczy, apeluje więc, by zamawiający bardziej elastycznie określali kosztorysy inwestorskie.

Banki w odwrocie

Na wzrost wartości ofert wykonawców wpływa nie tylko zwyżka cen materiałów budowlanych, lecz także coraz bardziej restrykcyjna polityka banków, które ograniczają kredytowanie i gwarancje dla sektora albo podnoszą ich koszty i wymagają dodatkowych zabezpieczeń. Zdaniem prezesa Trakcji, państwowe instytucje finansowe powinny mocniej zaangażować się w finansowanie kontraktów publicznych, w przeciwnym razie wiele krajowych firm może mieć problem z dostępem do kapitału i pozyskiwaniem kontraktów, a skutki tego odczuje cała branża.

Problem mogłoby złagodzić przyśpieszenie płatności przez zamawiających.

— Po wystawieniu faktury za wykonanie jakiegoś etapu prac zamawiający płacą nam już po kilkunastu dniach. Jednak po zakończeniu robót, zanim wystawimy przejściowe świadectwo płatności, mija kilka miesięcy. Badania mrozoodporności trwają trzy miesiące, próbki betonu bada się 28 dni — informuje Marcin Lewandowski.

Jego propozycja sprowadza się do tego, by zamawiający płacili wykonawcom już po zakończeniu etapu prac, jeszcze przed wykonaniem badań i sprawdzeniem przez inżyniera kontraktu, poprawiając w ten sposób ich płynność.

— Zamawiający ma gwarancje dobrego wykonania wystawione przez instytucje finansowe na rzecz wykonawców. Czasem zatrzymuje je, jeśli firma nie wywiązuje się z terminowej realizacji umowy, ale bardzo rzadko się zdarza, by zatrzymał gwarancję z powodu wadliwego wykonania, a przecież na to ryzyko została ona wystawiona. Jeśli w trakcie badań okaże się, że jakieś próbki są wadliwe, może zająć gwarancję — tłumaczy Marcin Lewandowski. © Ⓟ

OKIEM EKSPERTA

Jest problem

Jan Styliński, Prezes Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa

Ograniczanie limitów finansowych przez banki i firmy ubezpieczeniowe wpływa coraz bardziej na sytuację firm budowlanych, utrudniając im rozwój i pozyskiwanie kontraktów. Nawet zrepolonizowane banki coraz częściej odmawiają finansowania krajowym podmiotom. Trudności z pozyskaniem finansowania kontraktów mają zwłaszcza mniejsze i średnie firmy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Wyniki spółek / Trakcja wjeżdża na nowe tory